Hiszpanie mistrzami Eurobasketu 2011

Hiszpanie po raz drugi z rzędu zdobyli złoty medal mistrzostw Europy koszykarzy. W finale w Kownie pokonali Francuzów 98:85.

Reklama

Wszyscy, którzy nie doceniali nigdy europejskiej koszykówki, deprecjonując jej poziom i oddając się jedynie widowiskowym meczom NBA, nie mogli narzekać na brak rozrywki w niedzielny wieczór. Mieliśmy bowiem sposobność obejrzeć mecz przypominający te zza wielkiej wody. Trzynastu - tylu w sumie zawodników z najlepszej ligi świata NBA wystąpiło w finale Eurobasketu 2011 na Litwie. Hiszpania i Francja, czyli dwie najlepsze drużyny Starego Kontynentu stoczyły ze sobą nie lada bitwę z której zwycięsko wyszli Hiszpanie, pokonując rywali 98:85 i zdobywający tym samym drugi tytuł mistrza Europy z rzędu.

Pierwsza kwarta, z pewnością ku oczekiwaniu kibiców, była bardzo zacięta. Pierwsze punkty zdobył Joakim Noah , efektownie pakując piłkę do kosza. 4 punktowe prowadzenie Francuzów nie trwało zbyt długo i od stanu 4:3, można było oglądać typową dla silnych zespołów grę punkt za punkt. Dość poważna przewaga reprezentacji Hiszpanii zaczęła się zarysowywać w końcówce kwarty i wynosiła już osiem oczek. Końcówka pierwszej części to także pokaz rzutów za trzy punkty po obu stronach. Calderon i Navarro po stronie hiszpańskiej i Parker po stronie francuskiej bardzo dobrze okupowali kosz przeciwnika zza łuku.

Druga odsłona to ponownie bardzo dobra gra obu zespołów, jednak z wyraźną przewagą drużyny z Półwyspu Iberyjskiego. Francuzi zaczęli gubić piłkę, popełniali proste i niewymuszone błędy. Na domiar złego często nie mogli poradzić sobie z gladiatorem, jakim był Serge Ibaka , który zapisał na swoim koncie aż pięć bloków. Różnicę widać było także w skuteczności - 60 procent na korzyść Hiszpanii do jedynie 45 podopiecznych Vincent Colleta. Pau Gasol i spółka mieli zdecydowanie więcej wariantów w ataku, niż przeciwnicy. Przewaga osiągnęła w pewnym momencie aż 12 punktów, co jednak nie zatrzymało determinacji francuskich graczy. Po trafionych rzutach osobistych De Colo oraz dwóch szybkich kontratakach, przewaga stopniała do sześciu punktów. Hiszpanie jednak długo nie przeżywali swej stagnacji i ponownie doprowadzili do pierwotnej przewagi. Pierwsza połowa spotkania zakończyła się wynikiem 50:41.

Po przerwie skuteczność drużyny hiszpańskiej nieco spadła, co jednak nie przyczyniło się w ogóle do polepszenia gry Francuzów. Widoczne było już lekkie zmęczenie obu zespołów, co skutkowało kolejnymi faulami. Parker mnożył się jak tylko mógł, lecz nic nie mogło zatrzymać niebywałego Navarro, który miał już na koncie 22 pkt. Przez całą trzecią kwartę różnica punktowa zmieniała się bardzo często , co jednak nie pozwoliło graczom Colleta na zbliżenie się do rywali. Francuzi popełniali mnóstwo błędów w obronie jak i w ataku, nie mówiąc już o dość słabej skuteczności. Wynik trzeciej kwarty to 75:62.

Ostatnia odsłona to gra do jednego kosza. Wyraźnie rozluźniona Hiszpania i nie wierząca już w sukces Francja potraktowały czwartą kwartę czysto kurtuazyjnie. Francuzi zostali kompletnie rozbici i nie mając już pomysłu na żaden zryw pozostali obojętni całej sytuacji. Zespół hiszpański ostrożnie dowiózł przewagę i bez niespodzianek dotarł do końcowej syreny.

Największą gwiazdą finału był MVP Juan Carlos Navarro. Swoją grą przyćmił swojego kolegę - podkoszowego LA Lakers Pau Gasola. Nagrodzony tą jakże prestiżową nagrodą zaprezentował cały wachlarz swoich umiejętności przysparzając kibicom wiele emocji. Navarro zdobył w tym meczu 27 pkt.

W reprezentacji Francji świetny występ zaliczył Tony Parker, zdobywając 26 punktów, jednak sam jego fenomen to zdecydowanie za mało na hiszpańską potęgę.

Michał Czerniak

Czytaj o NBA

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | eurobasket | koszykówka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje