Ekstraklasa koszykarzy: Śląsk mistrzem Polski!

Koszykarze Idei Śląska Wrocław wygrali piąte, finałowe spotkanie z Prokomem Trefl Sopot 101:79 (27:26, 27:17, 25:23, 22:13) i wywalczyli tytuł Mistrza Polski.

Wrocławianie zostali najlepszą koszykarską drużyną w Polsce po raz 17. w historii rozgrywek i 5. raz z rzędu. Obrońcy mistrzowskiego tytułu, wygrali finałową rywalizację 4:1.

Reklama

Dla słoweńskiego trenera Idei, Andreja Urlepa, tegoroczny złoty medal MP jest czwartym sukcesem odniesionym w PLK (poprzednie w 1998, 1999, 2001 roku).

Gospodarze rzucili swoim przeciwnikom ponad 100 punktów, co w rywalizacji na tym poziomie zdarza się niezwykle rzadko. Zwłaszcza w drugiej połowie koszykarze Śląska grali skutecznie i efektownie, a graczom Prokomu zabrakło sił i wiary w możliwość odniesienia zwycięstwa.

Mecz rozpoczął się od dobitki Maichaela Hawkinsa po niecelnym rzucie jednego z kolegów, natychmiast jednak rzutem zza linii 6,25 m odpowiedział Igor Milicić i goście prowadzili 3:2. Nie było to ostatnie prowadzenie sopocian w tym spotkaniu, bowiem pierwsze 10 minut meczu było bardzo wyrównane. Kiedy Śląsk prowadził 22:13, w szeregi gospodarzy wkradło się rozluźnienie i Prokom zdobył 6 punktów z rzędu. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 27:26 dla Idei.

W drugiej części gry koszykarze Śląska wypracowali sobie dziesięciopunktową przewagę - po "trójce" Macieja Zielińskiego gospodarze prowadzili 44:34.

W kolejnej kwarcie wrocławianie stracili to dość wysokie prowadzenie, a po szybkich atakach punkty bezkarnie zdobywali Milicić i Dragan Marković. Ten ostatni zawodnik w krótkim odstępie czasu trafił dwa razy za trzy punkty i było tylko 72:66. Tym razem punkty z rzędu zdobywali gospodarze i po 30 min gry Śląsk wygrywał 79:66.

Po 3 minutach gry w ostatniej kwarcie przewaga Śląska sięgnęła piętnastu punktów (88:73) i prawie siedmiotysięczna widownia w Hali Ludowej rozpoczęła już świętowanie.

W ostatnich minutach spotkania trener Andriej Urlep wpuścił na boisko, po raz pierwszy w tym meczu, Andrzeja Adamka, Olega Kożeńca i Pawła Wiekierę. Ten ostatni zawodnik zdołał w krótkim czasie rzucić 6 punktów. Koszykarz zdobył także setny punkt dla swojej drużyny.

Po końcowej syrenie z głośników popłynęły pierwsze takty słynnego utworu zespołu Queen "We Are The Champions".

Tytuł MVP czy najbardziej wartościowego gracza finałów przypadł silnemu skrzydłowemu Śląska Michaelowi Wrightowi.

Po meczu powiedzieli:

Andrej Urlep trener Idei Śląska Wrocław: - Byliśmy przygotowani na zaciętą walkę do samego końca, ale już w połowie czwartej kwarty wiadomo było, że wygramy. O sukcesie zadecydowała nie tylko dobra i równa gra w obronie, ale przede wszystkim bardzo dobry występ w ataku. Cieszę się z kolejnego tytułu mistrza Polski, ale to nie jest najtrudniej wywalczony złoty medal. Najcięższy był pierwszy sezon - dodał szkoleniowiec, który uchylił się od odpowiedzi na pytanie, czy w przyszłym sezonie pozostanie na stanowisku trenera.

Eugeniusz Kijewski trener Prokomu: - Mimo porażki w finale jestem zadowolony ze zdobycia srebrnego medalu. Gdyby przed sezonem, ktoś dawał mi wicemistrzostwo, to wziąłbym je w "ciemno". Kontuzje pokrzyżowały mi szyki, ale satysfakcję sprawia mi to, że klub, który istnieje pięć lat systematycznie robi postępy. Po tym finale mogę powiedzieć, nie bez satysfakcji, że Prokom stał się czołowym zespołem w Polsce. W finałowej rywalizacji największy problem mieliśmy w walce pod tablicami. W dzisiejszym meczu Michael Ancley momentami radził sobie nieźle z Michaelem Wrightem, ale widać było, że po kontuzji brakuje mu świeżości i szybkości. Walczyliśmy do pewnego momentu, ale gdy na 5 minut przed końcem meczu Idea prowadziła różnicą 15 punktów, wiedziałem, że nie wygramy.

Maciej Zieliński kapitan Idei, zdobył ósmy tytuł mistrza Polski: - Choć początek spotkania był zacięty, tak jak się spodziewałem, to byłem pewny sukcesu. Z minuty na minutę graliśmy lepiej. Cieszę się bardzo ze zdobycia kolejnego tytułu, szczególnie dlatego, że to był dziwny sezon: wiele było zmian, nieoczekiwanych sytuacji. To jest jeden z trudniej wywalczonych złotych medali. Nie wiem czy tegoroczna rywalizacja stała na wyższym poziomie, ale była na pewno bardziej widowiskowa. Koszykarze Prokomu grają inny rodzaj koszykówki niż Anwil, bardziej indywidualnie i przez to mecze były ciekawe.

Marek Pałus prezes PZKosz.: - Finałowe mecze były emocjonujące, ale zespół Śląska był jednak wyraźnie lepszy, w prawie wszystkich elementach koszykarskiego rzemiosła. Ta przewaga była szczególnie widoczna w walce pod tablicami i właśnie to miało bardzo duży wpływ na przebieg finału. Myślę, że dobrze się stało, że nastąpiło pewne odświeżenie składu finału, że został przełamany stary schemat Śląsk - Anwil. Zadowolony jestem również z tego, że finałowa rywalizacja odbywała się w sportowej atmosferze, nie było żadnych komentarzy dotyczących pracy sędziów, zakulisowych działań. Gdyby zespół z Sopotu dysponował klasowym środkowym, to tegoroczna rywalizacja wyglądałaby na pewno inaczej.

Dowiedz się więcej na temat: Wrocław | "Mistrz" | rywalizacja | Śląsk | Ekstraklasa | koszykarze | Śląsk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje