Duda sięgnie po medal?

Leszczyńskie koszykarki rozpoczynają batalię o medal mistrzostw Polski. Tymczasem przed sezonem przed zespołem postawiono za cel awans od czołowej ósemki.

PKM Duda PWSZ Leszno jest bez wątpienia "czarnym koniem" rozgrywek Ford Germaz Ekstraklasy. Leszczyńska drużyna dopiero drugi sezon występuje w PLKK i mało kto oczekiwał, że w tegorocznych rozgrywkach znajdzie się w czwórce najlepszych drużyn w kraju.

Reklama

- Przed sezonem zakładaliśmy grę o awans do rundy play off. I to nie był brak wiary w swój zespół, ale na papierze było kilka zdecydowanie mocniejszych od nas drużyn - tłumaczy Jarosław Krysiewicz, trener Dudy.

Szkoleniowiec uważa, że udało mu się stworzyć zespół z charakterem. - Nie ważne z kim gramy, ale ta drużyna zawsze walczy od pierwszej do ostatniej minuty. Udało mi się "wycisnąć" z tych dziewczyn to co najlepsze. Wiele z nich w swoich poprzednich klubach nie było wiodącymi koszykarkami. Okazało się jednak, że mają spory potencjał.

W awans do strefy medalowej zaczął wierzyć pod koniec rundy zasadniczej. - Wszystko wskazywało na to, że w pierwszej rundzie play off trafimy na CCC Polkowice, z którym dwukrotnie wygraliśmy. Skoro udało się to w rundzie zasadniczej, to dlaczego nie mielibyśmy wygrać w play off?.

Leszczynianki pokonały w rywalizacji play off CCC 3:1 i o finał zagrają z Lotosem Gdynia. Krysiewicz zdaje sobie sprawę, że rywal jest raczej poza zasięgiem możliwości jego podopiecznych. Nie zamierza jednak odpuszczać spotkań z niepokonaną do tej pory gdyńską ekipą.

- Gdybym powiedział dziewczynom, że mecze z Lotosem potraktujemy jako etap przygotowań do spotkań o trzecie miejsce, to by mnie wyśmiały. Dlatego dopóki wynik nie będzie przesądzony, nie odpuścimy. Patrząc jednak na oba klubu to przy Lotosie pod względem organizacyjnym i sportowym jesteśmy kopciuszkiem - zauważył Krysiewicz.

Pierwsze dwa spotkania półfinałowe Lotosu z Dudą rozegrane zostaną w Gdyni - 5 i 6 kwietnia. Trzeci, ewentualnie czwarty mecz odbędzie się w Lesznie (12 i ew. 13 kwietnia). W przypadku braku rozstrzygnięcia, rywalizacja zakończy się w Gdyni 16 kwietnia.

Dla Krysiewicza obecny sezon jest debiutanckim w roli pierwszego trenera zespołu z ekstraklasy. Choć faktycznie tę rolę pełnił podczas trzech ostatnich spotkań w ubiegłym roku, gdy Duda walczyła o utrzymanie się w lidze. Jak sam przyznał, fakt, że jego żona, Edyta, jest jedną z jego podopiecznych nie przeszkadza w pracy, lecz wręcz przeciwnie - bardzo pomaga.

- Edyta już kilkanaście lat gra w ekstraklasie i w wielu sytuacjach służy mi pomocą, podpowiada. Dużo rozmawiamy ze sobą. Jestem debiutantem, ale przez wiele lat też byłem zawodnikiem. Dlatego też po oczach dziewczyn widzę, kiedy mogę wymagać więcej, a kiedy należy trochę odpuścić - podkreślił.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: awans | play off | medal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje