Ciąża gwiazdy zbawienna dla koszykarek Wisły?

Wisła Can-Pack dość nieoczekiwanie musiała rozstać się z Janell Burse. Powodem rozwiązania umowy amerykańskiej środkowej z krakowskim klubem jest ciąża. Otwarcie mówią o tym wszyscy, oprócz przedstawicieli czwartej drużyny Europy minionego sezonu.

O tym, że koszykarka spodziewa się dziecka informowały media, wprost opowiadała o tym m.in. na łamach "Seattle Times" sama zainteresowana, ale Wisła Can-Pack na swojej stronie internetowej ograniczyła się jedynie do lapidarnego oświadczenia następującej treści: "w związku z zaleceniami medycznymi wykluczającymi dalsze występy Janell Burse w obecnym sezonie informujemy, że kontrakt z zawodniczką został rozwiązany".

Reklama

Burse pod Wawelem spędziła 1,5 sezonu. Jej wkład w ubiegłoroczny awans do Final Four Euroligi był ogromny. Amerykanka w każdym meczu przeciętnie notowała po 14,9 punktu i 10,5 zbiórki, kończąc 10 z 18 rozegranych spotkań z double-double na koncie. W obecnych rozgrywkach - z wiadomych dziś względów - spuściła nieco z tonu, ale nadal była jedną z pierwszych opcji trenera Jose Ignacio Hernandeza. Jak klub żegna tego kalibru koszykarkę, która wraz z koleżankami w zeszłym roku tyle osiągnęła w Eurolidze? Jednozdaniową informacją o zaleceniach medycznych...

Swoją drogą Wisła Can-Pack ma problem z odpowiednim żegnaniem się z czołowymi koszykarkami. Z Anną DeForge rozstano się wysyłając maila do jej polskiej agentki (uroczyste pożegnanie urządzili jej dopiero kibice Wisły, kiedy ta gościnnie dopingowała po jakimś czasie byłe koleżanki w meczu Euroligi), a Jelena Skerović doczekała się wyróżnienia tylko dlatego, że los skojarzył w Eurolidze zespoły z Krakowa i Brna.

Rozstanie z Burse, które początkowo zdawało się być koszmarem, może się jednak okazać zbawienne w skutkach dla "Białej Gwiazdy". Pod Wawelem zobaczymy wkrótce dobrze znaną z gry w PLKK Jelenę Leuchankę. Wysokiej klasy środkowa z europejskim paszportem znacznie podniesie jakość gry wiślackiej ekipy w Eurolidze. Teraz bowiem klub może zgłosić do tych rozgrywek Erin Phillips i Nicole Powell (przepis zezwala tylko na grę dwóch koszykarek spoza Europy), a pod koszem postawić na piekielnie mocny duet Leuchanka - Ewelina Kobryn.

Do pełni szczęścia brakuje mi tylko większej dozy zimnej krwi u Andji Jelavić. Gdyby chorwacka rozgrywająca miała cechy i umiejętności parkietowego generała, jak przystało na grę na tej pozycji, o sukcesy krakowskiej ekipy tak w Europie, jak i na krajowym podwórku kibice mogliby być spokojni. Kimś takim na pewno przez lata w Krakowie była Skerović. Co ciekawe wobec kłopotów finansowych Frisco Sika Brno z czeskiego teamu "do wyjęcia" przed sezonem były m.in. "Skera", Zuzana Zirkova, Hana Horakova i Eva Viteckova, ale żadna z nich - z różnych względów - nie trafiła pod Wawel.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | 'Gwiazdy'

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje