Anwil odrobił straty

Koszykarze Anwilu Włocławek pokonali przed własną publicznością Asseco Prokom Sopot 95:90 w czwartym meczu półfinałowym Polskiej Ligi Koszykówki. W rywalizacji do czterech zwycięstw jest remis 2-2.

Koszykarzom mistrza Polski z Sopotu nie udało się ani razu zdobyć Włocławka i sprawa awansu do finału MP jest otwarta. Zawodnicy Anwilu zagrali dobrze w obronie i potrafili zatrzymać niemalże wszystkich graczy Asseco z wyjątkiem byłego koszykarza NBA (Portland, Miami, Knicks) Qyntela Woodsa. Amerykanin zdobył 35 punktów, ale to było zbyt mało, by pokonać ekipę z Kujaw.

Reklama

Anwil miał dwóch bohaterów - rozgrywającego reprezentacji Polski Łukasza Koszarka i doświadczonego Andrzeja Plutę. Ten pierwszy nie tylko dyrygował grą włocławian (10 asyst), ale zdobywał ważne punkty. Pluta był niemalże bezbłędny w rzutach z dystansu i gospodarze mieli widoczną przewagę przez 37 minut. Końcówka była jednak zacięta, a losy zwycięstwa ważyły się do ostatnich sekund.

Sopocianie fatalnie rozpoczęli - nie trafiali z dystansu i spod kosza, a pierwsze punkty zdobyli w 5. minucie, gdy podopieczni trenera Igora Griszczuka mieli osiem punktów na koncie. W pierwszej połowie gracze Asseco nie potrafili znaleźć recepty na strefową obronę gospodarzy, a sami nie wracali do obrony należycie szybko i przewaga Anwilu rosła. Po 10 minutach było 21:9 dla włocławian. W drugiej kwarcie gospodarze mieli najwyższą przewagę - prowadzili 41:20 w 17. min., w czym największa zasługa świetnego Koszarka (14 pkt). Rozgrywający reprezentacji Polski popisywał się dynamicznymi wejściami pod kosz i pięknymi podaniami do Paula Millera.

W trzeciej kwarcie lepsza gra irlandzkiego środkowego Prokomu Pata Burke'a pozwoliła zmniejszyć mistrzom Polski przewagę Anwilu do różnicy 11 punktów (59:48 w 26. min.). Podopieczni trenera Tomasa Pacesasa nie byli w stanie zatrzymać Tommy Adamsa (trafił 3 razy za trzy punkty). Wynik po 30. minutach 73:53 ustalił równo z końcową syreną Andrzej Pluta, trafiając z połowy boiska.

W czwartej części niesamowite akcje Woodsa, który raz za razem trafiał zza linii 6,25 m i lepsza gra Daniela Ewinga i Filipa Dylewicza pozwoliły mistrzom Polski systematycznie zmniejszać straty. Sopocianom przychodziło to jednak ciężko, bo z drugiej strony z dystansu nie mylił się Andrzje Pluta.

Na 120 sekund przed końcem, po rzucie za trzy Ewinga, było 88:83 dla Anwilu, a po akcji Ronnie Burrella tylko 88:85. Prokom przechwycił podanie rywali, ale tym razem Woods pomylił się przy próbie rzutu z dystansu.

Kluczowy rzut zza linii 6,25 m wykonał Koszarek i tablica w wypełnionej po brzegi hali we Włocławku wskazała wynik 91:85 na 38 sek przed końcem. Ostatnie cztery punkty dla gospodarzy zdobył także Koszarek, któremu nie zadrżała ręka przy wykonywaniu czterech z rzędu rzutów wolnych.

"Po trzecim meczu finału, wygranej we Włocławku, opuściła mnie presja. Wcześniej grałem zbyt spięty. W poniedziałek grałem na luzie. Przez swoją niefrasobliwość pozwoliliśmy Prokomowi na powrót do gry i zmniejszenie strat. Te dwa zwycięstwa dają nam siłę. Gra rozpoczyna się od nowa. Nie pozwolimy w kolejnym meczu, by rywale skakali nam po głowach. Mam nadzieję, że w Sopocie nie popełnimy tych błędów, które zrobiliśmy w pierwszych dwóch meczach" - powiedział Łukasz Koszarek.

Czwarty mecz półfinałowy:

Anwil Włocławek - Asseco Prokom Sopot 95:90 (21:10, 27:22, 25:21, 22:37).

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 2-2. Piąty mecz odbędzie się w czwartek w Sopocie.

Anwil Włocławek: Łukasz Koszarek 26, Paul Miller 19, Tommy Adams 17, Andrzej Pluta 14, Marko Brkić 12, Ian Boylan 5, Michał Gabiński 2, Bartłomiej Wołoszyn 0;

Asseco Prokom Sopot: Qyntel Woods 35, Filip Dylewicz 13, Daniel Ewing 12, David Logan 12, Patrick Burke 9, Ronald Burrell 5, Przemysław Zamojski 4, Tyrone Brazelton 0, Adam Łapeta 0.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Asseco | asseco prokom sopot | Sopot | Włocławek | asseco prokom | anwil

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama