"Pokażę na co mnie stać"

Mam możliwość treningu z takimi zawodnikami jak właśnie Andrzej Pluta i to zaprocentuje w przyszłości. Wtedy pokażę na co mnie stać - zapowiada obrońca Anwilu Włocławek Maciej Raczyński.

Wczoraj Anwil łatwo ograł Kotwicę, co było kluczem do zwycięstwa w tym spotkaniu?

Reklama

Maciej Raczyński: - Wydaje mi się, że kluczem do zwycięstwa w tym spotkaniu była dobra gra w obronie od samego początku spotkania. Zwłaszcza w pierwszej połowie prezentowaliśmy się dobrze w defensywie. Myślę, że to właśnie z obrony wynikały zbiórki i szybkie kontrataki, dzięki którym nasza przewaga po pierwszej połowie wynosiła już 30 punktów [60:30 - przyp. red.]. W drugiej połowie Kotwicy udało się zmniejszyć przewagę, ale ostatecznie udało się nam odnieść pewne zwycięstwo.

Obecnie jesteście na drugim miejscu w tabeli co obrazuje wysoką pozycję Anwilu w DBE. Myślicie już powoli o zdetronizowaniu Prokomu Trefla Sopot?

- Wiadomo, że naszym głównym celem jest Mistrzostwo Polski. Będziemy do tego dążyli z całych sił. Wydaje mi się, że w tym roku szansa na zwycięstwo w finale, nie wiem czy z Prokomem czy nie, jest naprawdę duża. Właśnie dlatego mecze z rywalami z dolnej części tabeli, jak na przykład z Kotwicą Kołobrzeg, musimy wygrywać by pokazywać swoją wyższość. Na razie najważniejsze jest zajęcie jak najwyższego miejsca przed fazą play-off, gdyż przewaga własnego parkietu jest bardzo ważna, ale naszym głównym celem pozostaje właśnie Mistrzostwo.

Ty zagrałeś wczoraj przez 7 minut, ale chyba nie jesteś do końca zadowolony ze swojego występu?

- (śmiech) Dokładnie, zagrałem 7 minut, myślałem, że dostanę trochę większą szansę od trenera, ale cóż - taka była jego decyzja. Cały czas ciężko pracuję na treningach, daję z siebie maksimum możliwości, a decyzje o tym kto i ile gra nie zależą ode mnie.

Po meczu Ales Pipan powiedział, że nie podobała mu się gra zawodników rezerwowych, bo myśleli tylko o ataku. Co sądzisz na ten temat?

- Trener miał rację, druga połowa wyglądała gorzej niż pierwsza. Tyle tylko, że my graliśmy ławką rezerwowych, a w Kotwicy ciągle występowali podstawowi zawodnicy, którzy walczyli o jak najmniejszy rozmiar porażki.

Do tej pory wyszedłeś na parkiet w zaledwie 4 spotkaniach drużyny, czym jest to spowodowane?

- Na mojej pozycji trener ma sporą rotację, bo jest Gerrod Henderson, Łukasz Koszarek i Andrzej Pluta, który zagrał wczoraj bardzo dobre spotkanie - rzucił 31 punktów myląc się przy zaledwie kilku rzutach. Z tego powodu nie jest łatwo się przebić w gronie tych zawodników. Cóż, jestem teraz zawodnikiem Anwilu, zdecydowałem się na grę tutaj i muszę walczyć o moją pozycję i czas gry. Większa ilość minut na parkiecie mogłaby tylko poprawić moją dyspozycję, bo treningi to oczywiście nie wszystko. Trzeba po prostu skupić się na ciężkiej pracy na treningach i potem w trakcie meczów. Nie pokazałem jeszcze wszystkich możliwości. Łatwiej jest dobrze grać, gdy otrzymuje się dłuższy czas gry.

Nie przeszkadza Ci ta sytuacja? Przecież jeszcze 2 lata temu grając w barwach Noteci Inowrocław zdobywałeś średnio po 13 punktów na mecz.

- Często jestem właśnie pytany o to, że grając w Noteci rzucałem tyle punktów. Ja do tego zupełnie inaczej podchodzę. W Noteci była zupełnie inna sytuacja. Tam przez większą część sezonu graliśmy zespołem składającym się praktycznie z trzech zawodników, a resztę składu stanowili juniorzy. Dlatego ja patrzę na to wszystko z innej perspektywy. Z drugiej strony jednak grało się z takimi samymi przeciwnikami i to też o czymś świadczy. Już w ubiegłym sezonie w Kotwicy nie grałem aż tak dużo jak w Noteci Inowrocław, ale wydaje mi się, że mimo tego był to dla mnie kolejny krok do przodu. Fakt, nie gram zbyt wiele w obecnych rozgrywkach, ale mam możliwość treningu z takimi zawodnikami jak właśnie Andrzej Pluta i to zaprocentuje w przyszłości. Wtedy pokażę na co mnie stać.

Masz już plany na przyszły sezon? Czy po zakończeniu obecnych rozgrywek dalej będziesz chciał zostać w Anwilu, klubie, którego jesteś wychowankiem?

- Czasami nachodzą mnie myśli na temat tego, co będzie w przyszłości. Na razie jednak skupiam się na teraźniejszości, nie wybiegam w przyszłość. Dokładnie nie wiemy co będzie się działo za tydzień, a tym bardziej za dwa czy cztery miesiące. Po tym sezonie kończy mi się kontrakt z Anwilem i zobaczymy co się wydarzy. Jeszcze nie podejmowałem żadnych decyzji, ale przy wyborze drużyny będę się kierował ilością minut gry, które w niej dostanę.

Rozmawiał: Tomasz Sulka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje