700 spotkań w NBA to za mało na lidera

Wicemistrz NBA z 2000 roku Travis Best i mistrz olimpijski Ruben Wolkowyski nie są już zawodnikami Prokomu Trefla Sopot. - Okazało się, że nie są to osobowości w typie liderów - przyznaje w rozmowie z INTERIA.PL rzecznik prasowy mistrzów Polski Mirosław Noculak.

Best i Wolkowyski przychodzili do Sopotu, aby poprowadzić mistrzów Polski do sukcesów w Eurolidze. Utytułowani weterani zawiedli jednak na całej linii i władze Prokomu Trefla wraz ze sztabem trenerskim zdecydowali się rozwiązać z nimi kontrakty.

Reklama

INTERIA.PL: Jeszcze przed tygodniem media informowały, że trzeba ich tylko postraszyć. Rozmowa wychowawcza nie poskutkowała?

Mirosław Noculak, rzecznik prasowy Prokomu Trefla Sopot: - Najwyraźniej nie. Po przegranej na własne życzenie w Kownie, porażce z Polpakiem w Świeciu, która nie powinna się zdarzyć i bardzo słabym meczu z TAU trenerzy doszli do wniosku, że tak dłużej być nie może.

Ten mecz z TAU zadecydował o rozwiązaniu kontraktów, czy wcześniej było wiadomo, że wylatują?

- Gdybyśmy wygrali przy dobrej grze jednego i drugiego to pewnie tak by się nie stało. To był proces, obserwowaliśmy tych zawodników od dwóch miesięcy.Ta decyzja dojrzewała od jakiegoś czasu.

Czy Best i Wolkowyski zawiedli tylko na parkiecie, czy także poza nim? W końcu mieli pełnić role liderów zespołu?

- Okazało się, że to nie są osobowości w typie liderów. Szczególnie Travis, który jako rozgrywający powinien być drugą osobą w drużynie po trenerze. Ale z tego co pamiętam to takiej roli nie pełnił także grając w NBA, gdzie był zmiennikiem Marka Jacksona. Wydawało się, że jego doświadczenie i te 700 spotkań w NBA przełożą się na jego grę, ale tak się nie stało. W Indianie był rozgrywającym głównie ze względu na swoje warunki fizyczne.

Jak zawodnicy zareagowali na rozwiązanie umów? Byli zdenerwowani czy przyjęli ten fakt z godnością?

- To się działo dość szybko, ale z tego co wiem zareagowali spokojnie i tak jak pan mówi z godnością. To sympatyczni ludzie, relacje mieliśmy z nimi bardzo dobre, ale nie tylko na tym rzecz polega.

Czy klub czekają kary z tytułu tak wczesnego zwolnienia graczy?

- To są zawiłości kontraktowe, które są obecnie omawiane między klubem a agentami zawodników. Rozmowy trwają, zobaczymy jak się zakończą.

Ile zarabiali Best i Wolkowyski w Sopocie?

- W Polsce nie ma zwyczaju publicznego informowania o zarobkach graczy, dlatego na to pytanie panu nie odpowiem. Na pewno mogli liczyć na jedne z najwyższych w klubie, w końcu patrząc na ich dokonania to są zawodnicy z najwyższej półki.

Rozmawiał: Dariusz Jaroń, INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | Sopot | rzecznik prasowy | Mirosław Noculak | NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje