Wiślaczki zmiecione z parkietu

Lotos PKO BP Gdynia zmierzy się z KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski w finale Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Tylko o brąz powalczą etatowe w ostatnich latach mistrzynie Polski. Wiślaczki w półfinale zostały zmiecione z parkietu przez gdynianki.

Dotychczasowe konfrontacje ekip z Krakowa i Gdyni w bieżących rozgrywkach nie zwiastowały pogromu trzykrotnych mistrzyń kraju z rzędu. Podopieczne Wojciecha Downar-Zapolskiego wygrały trzy z czterech spotkań z Lotosem PKO BP (w tym mecze o Superpuchar i Puchar Polski) i zanosiło się na wyrównany bój o przepustkę do finału.

Reklama

- Oby ta seria skończyła się jak najszybciej i oczywiście zwycięsko dla Wisły, ale zawsze gramy długie serie, więc pięciu spotkań (w 1/2 finału gra się do 3 zwycięstw - przyp.red) nie można wykluczyć - mówiła przed pierwszym meczem w Gdyni środkowa Wisły Can-Pack i reprezentacji Polski, Ewelina Kobryn.

Tym razem podobnej dramaturgii, jak w trzech ostatnich seriach finałowych, kończonych dopiero siódmym, decydującym meczem, nie było. Dominacja gdynianek nie podlegała dyskusji od pierwszej kwarty spotkania numer 1, do ostatniej syreny w trzecim starciu.

- Lotos był w tym sezonie od nas lepszy, wygrał 3:0. Przed sezonem byliśmy murowanym kandydatem do gry w finale, a pozostanie nam gra i walka do końca o brązowe medale. To dla nas cios - podsumował trener Downar-Zapolski.

Prawdziwy cios na Wisłę może spaść dopiero po zakończeniu rozgrywek. Z końcem sezonu wygasa umowa klubu z firmą Can-Pack, która od lat wykłada niemałe pieniądze na drużynę. W zamian oczekuje przede wszystkim sukcesu na europejskich parkietach, gwarantującego rozgłos firmie na terenie kontynentu. Tymczasem brak Wisły w finale może oznaczać koniec marzeń o grze w Eurolidze.

Co zadecydowało o porażce mistrzyń kraju? Powodów jest wiele; problemy zdrowotne, które w trakcie sezonu dopadły m.in. Annę Wielebnowską, Agnieszkę Pałkę i Chamique Holdsclaw to jeden z nich, ale lista jest znacznie dłuższa.

Trener Downar-Zapolski nie trafił z formą zespołu na mecze z Lotosem; wschodząca gwiazda WNBA Candice Dupree była cieniem samej siebie sprzed roku, Jelena Skerović w niczym nie przypominała mózgu zespołu, a podkoszowe zawodniczki Wisły były bezradne w starciu przede wszystkim z niesamowitą Tamiką Catchings.

Wiele do życzenia pozostawia też podejście do gry samych koszykarek, co wypunktowali w sobotę kibice skandując: "więcej ambicji, gwiazdeczki więcej ambicji". Czas pokaże, czy forma wiślaczek wystarczy na CCC Polkowice w finale pocieszenia. Brak krakowianek na podium byłby sensacją.

Liczba serii: 60

Tyle punktów dzieliło w półfinale Wisłę Can-Pack i Lotos PKO BP. Gdynianki wygrywały kolejno: 78:57, 81:60, 60:42.

Zawodniczka półfinału:

Tamika Catchings. Co prawda imponujące mecze, pod względem strzeleckim, rozegrała Alana Beard, ale to gwiazda Indiana Fever pokazała, że nie ma umiejętności w koszykarskim abecadle, której by nie opanowała.

Dowiedz się więcej na temat: lotos | mecze | Gdynia | PKO BP SA | KSSSE AZS PWSZ Gorzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje