Po inauguracji w ekstraklasie koszykarek

Kiedy w dramatycznej końcówce podwojona Anna deForge chciała poprosić o czas, stało się jasne - Wisła Can-Pack potrzebuje jeszcze sporo czasu na stworzenie zespołu, który z powodzeniem powalczy o tytuł mistrzowski w ekstraklasie koszykarek. A szansa jest poważna!

"Biała Gwiazda" pokonała ostatecznie AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski 69:66 na inaugurację ekstraklasy koszykarek, która zapowiada się znacznie ciekawiej niż w poprzednich sezonach.

Reklama

Faworytem do tytułu - dziewiątego z rzędu - pozostaje wprawdzie gdyński Lotos , ale Wisła ma wszelkie dane, by zdetronizować rywalki.

Mecz z AZS-em paradoksalnie pokazał jak olbrzymie rezerwy tkwią w krakowskim zespole. Mimo fatalnej skuteczności z gry (36,6 proc.; AZS 45,6 proc.) i większej liczby strat wiślaczki zdołały jednak pokonać naprawdę dobrze spisującą się ekipę z Gorzowa. Zatrudnione w Wiśle Amerykanki (Anna deForge i Kara Braxton) zdobyły wspólnie 30 punktów dla Wisły i to mimo tego, iż są pod Wawelem dopiero od kilkudziesięciu godzin. - deForge przeprowadziła z zespołem dwa treningi, a Braxton żadnego - powiedział bośniacki szkoleniowiec "Białej Gwiazdy" Elmedin Omanic, który już w najbliższy weekend będzie miał okazję do dalszego zgrywania zespołu na turnieju w Stambule.

Zawodniczki zza oceanu wydają się jednak idealnie dobrane do zachowanego z poprzedniego sezonu trzonu drużyny wicemistrzyń Polski. DeForge (gra pierwszy raz w Europie i musi poznać FIB-owskie przepisy) jest typową "dwójką" ze świetnym rzutem z dystansu, ale i bardzo dużymi umiejętnościami w obronie. Mierząca 198 cm Braxton ma natomiast szansę stać się najlepszą środkową w lidze i dzięki swojej sile fizycznej skutecznie walczyć z Małgorzatą Dydek.

Jedynym brakiem wydaje się na razie brak skutecznej zastępczyni na pozycji numer 1, co udowodniła końcówka środowego meczu. Jelenę Skerovic, która "spadła" z parkietu za pięć przewinień, zastępowały na przemian deForge i Magdalena Radwan z przyznajmy dość miernym skutkiem.

Siła fizyczna i przewaga wzrostu pod koszami - do Braxton należy dodać Marynę Kress, Ivę Perovanovic, Natalię Trafimawą i Dorotę Gburczyk (wszystkie powyżej 185 cm) - powinna być jednak olbrzymim atutem wiślaczek w walce o złoty medal.

Na razie wystarczyła do minimalnego pokonania AZS-u, który w Krakowie zaimponował konsekwentną grą w ataku. Naprawdę dobrze prowadziła grę 20-letnia rozgrywająca Katarzyna Czubak, która dobrze współpracowała z "wysokimi": Agnieszką Szott, Justyną Żurowską oraz Joanna Czarnecką. Liderką drużyny może być odważna w ataku Aleksandra Karpińska.

- Przegrałyśmy, ale to bardzo dobry prognostyk przed resztą sezonu - powiedziała kapitan zespołu Barbara Kaszewska. I wypada się z nią zgodzić, życząc Dariuszowi Maciejewskiemu skutecznej walki być może nawet o pierwszą czwórkę. Głównymi rywalami powinny być PZU Polfa Pabianice i broniące brązowego medalu koszykarki CCC Polkowice.

Witek Cebulewski

Dowiedz się więcej na temat: Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje