Cud dał Wiśle mistrzostwo

Wisła Can-Pack Kraków w dramatycznych okolicznościach wygrała po dogrywce z Lotosem PKO BP Gdynia w siódmym spotkaniu finałowym i sięgnęła po trzecie z rzędu mistrzostwo kraju. Bohaterką wiślaczek została Anna DeForge.

Kilka sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Wisła traciła do gospodyń cztery punkty. Sytuacja tragiczna? Nie dla Anny DeForge. Amerykanka najpierw zdobyła punkt z linii rzutów wolnych, drugi rzut celowo chybiła, doskoczyła do odbitej od obręczy piłki i mimo asysty dwóch zawodniczek Lotosu trafiła zza linii 6,25 m doprowadzając do dogrywki. W tej górą były wiślaczki (92:85).

Reklama

- To był cud, rzucałam przez ręce rywalek. Przyznam uczciwie, że nie widziałam kosza - powiedziała po powrocie do Krakowa bohaterka "Białej Gwiazdy".

Przed startem finału Wisła spotykała się z Lotosem czterokrotnie. W decydujących o złocie bojach była jednak górą. Jak do tego doszło?

- Przede wszystkim byłyśmy lepiej zbilansowane w ataku od Gdyni, grałyśmy bardziej zespołowo - zauważyła DeForge. - Chociaż trzeba podkreślić, że Chamique HoldsclawDominique Canty odwaliły kawał dobrej roboty prowadząc grę Lotosu. Nie było nam łatwo - dodała Amerykanka.

Liderka "Białej Gwiazdy" najbliższe miesiące spędzi w Stanach, gdzie po krótkim odpoczynku po sezonie w Europie, rozpocznie przygotowania do rozgrywek WNBA. Jesienią wróci do Polski, by raz jeszcze spróbować poprowadzić Wisłę na szczyt.

- Mój kontrakt jest ważny przez jeszcze jeden sezon. Podczas trzech lat spędzonych w Krakowie Wisła zdobyła trzy tytuły mistrzowskie. Czy za rok będzie czwarty? Nie miałabym nic przeciwko takiemu rozwiązaniu! - podkreśliła DeForge.

Dowiedz się więcej na temat: PKO BP SA | Wisła Can-Pack Kraków | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje