• 1 .Lech Poznań (22 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (22 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 5 .Wisła Kraków (20 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (19 pkt.)
  • 7 .Korona Kielce (18 pkt.)
  • 8 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)

Zelinski: Postawić Wisłę w trudnej sytuacji

- Myślę, że to nie my zaskoczymy czymkolwiek Wisłę, to Wisła raczej zaskoczy nas swoją agresywnością - uważa Indrek Zelinski, reprezentant Estonii, zawodnik Levadii Tallin. Mistrzowie Polski walczą w środę z Levadią o III rundę eliminacji do Ligi Mistrzów.

- W pierwszym meczu krakowianie zdecydowanie nas zlekceważyli, podejrzewam, że nie spodziewali się że tak dobrze zagramy w defensywie. Jednak trzeba pamiętać, że mieli w pierwszym meczu kilka bardzo dobrych okazji do zdobycia bramki i musimy się cieszyć, że ostatecznie strzelili tylko jednego gola - mówił Zelinski, jeden z najbardziej znanych za granicą piłkarzy Levadii.

Reklama

- Musimy uniemożliwić Wiśle zdobycie bramki na naszym terenie. Jednak nie możemy się koncentrować tylko na tym, by bronić dostępu do własnej bramki. Jeśli zamurujemy się na własnej połowie, Wisła i tak pewnie zdoła sobie stworzyć jakąś sytuację i ją wykorzystać. A wtedy będziemy mieli problem. Sami na pewno będziemy mieli jakieś okazje podbramkowe i chodzi tylko o to, by postarać się je wykorzystać. Wtedy postawimy Wisłę w jeszcze trudniejszej sytuacji - twierdzi napastnik.

- Zwykle gramy piłkę bardziej ofensywną, to my prowadzimy grę. Tworzymy sobie mnóstwo sytuacji w każdym meczu i zdobywamy po trzy, cztery, nawet więcej bramek. Jednak jutro to nie my mamy obowiązek strzelić bramkę, to Wisła musi to zrobić - zaznacza Zelinski. - Myślę więc, że od pierwszych minut zaczną bardzo agresywnie i będą chcieli nas "położyć na deski".

- Wisła w pierwszym meczu miała dwie świetne okazje do zdobycia gola, gdy dwukrotnie trafiła w poprzeczkę - wspomina Zelinski. - Uważam, że najlepszym graczem polskiej ekipy w pierwszym spotkaniu był "numer 17.", Andraz Kirm. Narobił nam mnóstwo problemów, zwłaszcza w pierwszej połowie. W końcu jednak wiślacy strzelili bramkę tak naprawdę z niczego. Nasi stoperzy się zagapili i w banalnej sytuacji popełnili błąd. Tak naprawdę więc mieliśmy pecha, że zremisowaliśmy to spotkanie - uważa piłkarz Levadii.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: bramki | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama