• 1 .Jagiellonia Białystok (39 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (39 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (35 pkt.)
  • 4 .Bruk-Bet Termalica (33 pkt.)
  • 5 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (31 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (26 pkt.)
  • 8 .Arka Gdynia (26 pkt.)

Ruch pożarty w Krakowie!

Ruch Chorzów robił co mógł, jego bramkarz Robert Mioduszewski rozegrał chyba mecz życia, ale i tak "niebiescy" polegli w starciu z Wisłą, która już za dwa tygodnie może świętować mistrzostwo Polski!

"Białej Gwieździe" niestraszna nawet nieobecność pary najlepszych stoperów ligowych (Arkadiusz Głowacki jest chory, a Cleber pauzuje za czerwoną kartkę), czy najlepszego pomocnika Mauro Cantoro, bo ma w swoich szeregach świetnie dysponowanego Pawła Brożka, którego gol i asysta dały krakowianom 20. zwycięstwo w sezonie.

Reklama

Ruch był taktycznie ustawiony prawidłowo. Obronę przesunął z własnej "szesnastki" w okolice środka boiska, ale chorzowianom brakło wiary w siebie, a przede wszystkim umiejętności.

Już w 4. min Wisła powinna prowadzić. Marek Zieńczuk wyłożył piłkę Pawłowi Brożkowi, ale ten z 17 m nie trafił. Nastawiony na kontry Ruch odpowiedział ładną centrą Pavola Balaża, po której do piłki nie doszedł Michał Pulkowski (był sam przed bramką, a zabrakło centymetrów). Później Pulkowski wypalił z woleja, ale i tym razem miał pecha, bo piłka zmierzała dokładnie tam, gdzie stał Mariusz Pawełek.

W końcu do rozmontowania obrony chorzowian zabrał się wychowanek Ruchu - Marcin Baszczyński. To po jego wejściu Rafał Boguski uderzył technicznie w górny róg, ale Robert Mioduszewski ładną robinsonadą wybił piłkę na róg.

Cuda działy się w 29. min po strzale z 25 m Radosława Sobolewskiego. Odbita tuż przed bramką piłka sprawiła sporo kłopotów Mioduszewskiemu. Ledwie zdołał ją odbić przed siebie. Na to tylko czekał "Brozio", ale gdy połowa krakowskich kibiców wstała już, by wiwatować gola, Mioduszewski jak gdyby nigdy nic, obronił strzał z najbliższej odległości. Nie wiadomo, czy większa w tym "cudzie" zasługa sprawności golkipera "niebieskich", czy strzeleckiego niefarta Pawła B.

Najwyraźniej w tym momencie "Brozio" pomyślał sobie: "Dosyć tego marnowania okazji", bo już za moment strzelił gola w stylu ... Macieja Żurawskiego. Po zagraniu Tomasza Jirsaka Paweł zwodem w kierunku środka bramki zgubił obrońcę, by strzałem w lewy róg złapać Mioduszewskiego na tzw. przemieszczeniu.

Po przerwie Ruch próbował grać odważniej. Ale zbliżał się w pole karne Wisły dopiero w samej końcówce. Wisła prowadziła już wtedy dwubramkowo po pięknym strzale w okienko Jirsaka po błyskotliwej akcji Zieńczuka z "Broziem" i Andrzejem Niedzielanem. "Wtorek" zaliczył hokejową asystę (po jego podaniu Brożek asystował) i tak zaznaczył powrót po ponad siedmiomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją.

Michał Białoński, Kraków

Wisła Kraków - Ruch Chorzów 2:0 (1:0)

Bramki: Paweł Brożek (31. z podania Jirsaka), Jirsak (68. z podania Pawła Brożka)

Wisła: Pawełek - Baszczyński, Kokoszka, Dudka, Piotr Brożek - Łobodziński (60. Niedzielan), Sobolewski, Jirsak, Zieńczuk (77. Diaz) - Boguski (72. Matusiak), Paweł Brożek.

Ruch: Mioduszewski - Nykiel, Baran, Grodzicki (74. Adamski), Golem (74. Sobczak) - Grzyb (81. Feruga), Brzyski, Pulkowski, Balaż - Nowacki, Fabusz.

Sędziował Hubert Siejewicz z Białegostoku. Żółte kartki: Sobolewski oraz Grodzicki.

Dowiedz się więcej na temat: Kraków | mistrzostwo Polski | robert | Ruch Chorzów | Chorzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje