• 1 .Lech Poznań (22 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (22 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 5 .Wisła Kraków (20 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (19 pkt.)
  • 7 .Korona Kielce (18 pkt.)
  • 8 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)

Fulham - Wisła 4-1 w Lidze Europejskiej

Po dwóch golach i asyście 30-letniego napastnika Andrewa Johnsona Fulham FC rozbił na Craven Cottage Wisłę Kraków 4-1 i w walce o drugie miejsce w Grupie K Ligi Europejskiej odskoczył jej na cztery punkty.

Na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej mistrzowie Polski mają jeszcze szanse na awans, ale są one iluzoryczne. Fulham w starciach z Twente na wyjeździe i Odense u siebie musiałby zdobyć co najwyżej jeden punkt, a Wisła musiałaby pokonać na wyjeździe Odense i Twente u siebie.

Reklama

W czwartek w Londynie za gospodarzami przemawiały centymetry, kilogramy, a więc siła, ale też spryt i doświadczenie boiskowe. "Biała Gwiazda" miała momenty przebłysku, ale nie stać jej było na utrzymanie intensywnej gry przez większość meczu. W kontekście do gry wiślaków niepokojący jest fakt, że w trzech występach w LE stracili 11 goli (dwa raz po cztery z Fulham i z Twente, a także trzy z Odense)! Z taką defensywą nie tylko w Europie nic się nie wskóra!

Tym razem Martin Jol przeciwko Wiśle wystawił o wiele silniejszy skład niż na pierwsze starcie między tymi ekipami w Krakowie. Niby Liga Europejska w porównaniu do Premier League to drugorzędne rozgrywki dla Cottagers, ale jednak obowiązywało myślenie - skoro awans z Grupy K jest na wyciągnięcie ręki, to czemu z tego nie skorzystać?

Jol zaskoczył nawet londyńskich dziennikarzy, którzy nie spodziewali się, że na bokach obrony zagrają Stephen Kelly (miał być Grygera) z Johnem-Andre Riise (miał być Briggs). W środku pola natomiast żurnaliści stawiali na Steve'a Sidwella, nie zaś na Etuhu, który zagrał pierwszy skrzypce w Krakowie, więc dostał szansę i tym razem. Holender najbardziej zaskoczył posyłając do ataku Bobby'ego Zamorę, a nie Pajtima Kasamiego.

Niespodzianki Jola były jednak niczym wobec zmian Roberta Maaskanta, który niejako w geście protestu przeciw przetrzymywaniu na lotnisku Serbów: Milana Jovanicia, Marko Jovanovicia i Ivicy Ilieva zostawił ich w rezerwie, a przecież dwóch ostatnich normalnie miałoby pewne miejsce w składzie! Maaskant posłał do boju Daniela Bruda, który w tym sezonie zaliczył tylko 120 minut w czterech występach.

Już w 3. min Damien Duff złamał do środka gubiąc krycie Paljicia i uderzył z lewej nogi, ale Siergiej Pareiko był czujny. Za moment już nawet Siergiej był bezradny. Na środku boiska Andrew Johnson zgubił krycie Bruda, a po rozegraniu klepki z Johnsonem, ten drugi wyłożył piłkę przed bramkę Duffowi, który tylko dołożył lewą nogę i futbolówka ugrzęzła w siatce.

Wisła szybko się pozbierała i ruszyła do odrabiania strat. Dudu Biton wyprowadził atak, podał do Łukasza Garguły, ten ściągnął na siebie obrońców, wycofał do Kirma, którego strzał po rykoszecie wylądował w bramce! W tym momencie mecz dla mistrzów Polski mógłby się już skończyć, ale tak się nie stało.

Proste błędy w obronie stają się już powoli znakiem firmowym Wisły. Tym razem w 13. min Kew Jaliens przyprawił polskich kibiców o palpitację serca za słabo podając do Pareiki, do piłki dopadł Johnson, co mogło się skończyć utratą gola.

Przed upływem pół godziny Cottagers zamknęli wiślaków na ich połowie. Mocny strzał Duffa zablokował Wilk. Za moment, po rzucie rożnym piłka wychodziła już na aut bramkowy, lecz niepotrzebnie głową na róg wybił ją Jaliens. Tego kornera można było uniknąć, ale bramki, która padła po nim już się nie udało. Z prawej strony na raty podawał Danny Murphy, a bez przyjmowania piłki z woleja huknął w okienko łysogłowy Andrew Johnson, którego nie zdążył zablokować Cezary Wilk. Wiślak próbował wystartować do Anglika, lecz się poślizgnął.

Po stracie drugiego gola Wisła ponownie poderwała się do ataku. Teraz to ona przeważała, ale jedyny strzał przed końcem I połowy był autorstwa Dudu Bitona, który huknął z lewej nogi mocno. Szkoda tylko, że akurat tam, gdzie stał Mark Schwarzer. Na początku drugiej odsłony ładnie uderzył Nunez, ale Schwarzer wykazał się kocią sprawnością łapiąc piłkę. W 55. min Australijczyk popisał się jeszcze bardziej broniąc strzał z rzutu wolnego Łukasza Garguły.

Za moment było już "pozamiatane", bo Fulham pokazało, jak należy w pomysłowy sposób rozgrywać rzuty wolne. Murphy podał na lewo do Zamory, ten na prawo do niepilnowanego Johnsona, który z dwóch metrów wpakował piłkę w krótki róg i stojąc w pustej, zdobytej bramce zasalutował kibicom siedzącym na Hammersmith End.

Maaskant nie zniechęcił się i posłał do boju Ilieva z Cwetanem Genkowem. Ten drugi był bliski zdobycia kontaktowej bramki po strzale głową, lecz przestrzelił. Wisłę dobił rezerwowy Steve Sidwell, który wygrał pojedynek powietrzny z Bitonem, a gdy jego główkę obronił Pareiko, sam podążył z dobitką. Za moment główkował Jaliens, ale pechowo, trafił w słupek. Fulham do zdobycia bramki numer pięć miało znacznie więcej okazji, bo Wisła z każdym traconym golem w defensywie, a także moralnie pękała w szwach.

Gervasio Nunez, który wymusił czerwoną kartkę dla Moussy Dembele w pierwszym meczu, był peszony przez angielskich kibiców. Ci buczeli na niego na całego, a wychodzącego na drugą połowę przywitali okrzykiem "cheat!" ("oszust"). Gervasio znosił to całkiem dzielnie. Może dlatego, że jest hiszpańskojęzyczny?

Takiego wsparcia na wyjeździe, jak w czwartkowy wieczór na Craven Cottage wiślacy nie mieli już dawno, o ile mieli w ogóle! "Białą Gwiazdę" dopingowało prawie osiem tysięcy Polaków. Tych z Krakowa, jak i pracujących na Wyspach. Fani z Polski byli znacznie głośniejsi od gospodarzy! Wszystko było wspaniale, do momentu, w którym kilka lekkomyślnych osób nie odpaliło świec dymnych. Na drewnianych, stuletnich trybunach to niebezpieczna zabawa, na dodatek psująca widoczność pod bramką Pareiki.

Zobacz, jak wygląda sytuacja w grupie K Ligi Europejskiej

Fulham FC - Wisła Kraków 4-1 (2-1)

Bramki:

1-0 Duff (5. z podania Johnsona), 1-1 Kirm (9. z podania Garguły), 2-1 Johnson (29. z podania Murphy'ego), 3-1 Johnson (57. z podania Zamory), 4-1 Sidwell (79.).

Fulham: Schwarzer - Kelly, Baird, Hangeland, Riise - Duff, Etuhu, Murphy (63. Sidwell), Dempsey - Johnson (76. Kasami), Zamora (72. Frei).

Wisła: Pareiko - Lamey, Jaliens, Diaz, Paljić - Brud (60. Iliev), Wilk, Nunez - Kirm, Biton (88. Jovanović), Garguła (60. Genkow).

Sędziował: Halis Ozkahya z Turcji.

Żółte kartki: Zokora, Etuhu oraz Jaliens, Diaz.

Widzów: 20 319.

Michał Białoński, korespondencja z Londynu

Zobacz zapis relacji na żywo

Twente Enschede - Odense 3-2 - sprawdź protokół meczowy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje