• 1 .Górnik Zabrze (3 pkt.)
  • 2 .Arka Gdynia (3 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (3 pkt.)
  • 4 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (3 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (3 pkt.)
  • 7 .Cracovia (1 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (1 pkt.)

Lech - Sandecja 0-0. Radosław Mroczkowski: Cieszymy się punktu na trudnym terenie

- Nie jesteśmy megaszczęśliwi, ale na pewno cieszymy się, że zdobyliśmy punkt na trudnym terenie – mówił po debiutanckim spotkaniu Sandecji Nowy Sącz w Ekstraklasie jej trener Radosław Mroczkowski.

Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

To właśnie Radosław Mroczkowski przejdzie do klubowej historii jako ten szkoleniowiec, który pierwszy poprowadził Sandecję w elicie. Na dodatek ten debiut okazał się bardzo udany, bo piłkarze z Małopolski wywalczyli punkt po remisie 0-0.

- Dla nas był to pojedynek z dużymi emocjami, mimo że mamy zawodników posiadając staż i statystyki w Ekstraklasie. Wiemy jednak, że dla debiutantów takie spotkania są trudne i to było widać w wielu fazach. Na pewno dużo się broniliśmy, ale też zespół pokazał zaangażowanie i pracą broniliśmy tego wyniku. Przy okazji mieliśmy też swoje okazje, można nawet powiedzieć, że kluczowe - analizował po spotkaniu trener Mroczkowski.

- Cieszę się z postawy zespoły, zasłużyli dzisiaj na duży plus. Widać było, że na boisku pewnych elementów jeszcze brakuje - dodał po chwili. Trener Sandecji wierzy w to, że wszystkim w Nowym Sączu nie zabraknie cierpliwości w dalszej budowie drużyny, przed którą jest jeden cel: - Chcemy go zrealizować, czyli utrzymać się w lidze. Potrzebujemy cierpliwości i solidnej roboty.

Kluczową decyzję Mroczkowskiego było postawienie w Poznaniu na Michała Gliwę, który wygrał rywalizację z Łukaszem Radlińskim. Ten ostatni doskonale zna stadion w Poznaniu, bo przez lata występował w miejscowej Warcie, która kiedyś rozgrywała swoje pierwszoligowe pojedynki na Stadionie Miejskim. Choćby w kwietniu 2012 roku, gdy Warta przegrała tutaj z Sandecją 1-2, a Radliński, poznaniak z urodzenia, strzegł bramki "Zielonych". Gliwa dwukrotnie odbił mocne strzały z bliska Radosława Majewskiego, wybił futbolówkę po rzucie wolnym Macieja Gajosa i w samej końcówce nie dał się zaskoczyć Christianowi Gytkjaerowi.

- Postawiliśmy na Michała, bo pokazał podczas przygotowań, że jest w dobrej dyspozycji. Dziś to potwierdził. Mam jednak dwóch równorzędnych i bardzo podobnych bramkarzy. Dziś bronił Michał, ale jak graliśmy o awans, to częściej szansę dostawał Łukasz. Trening dwóch bardzo dobrych bramkarzy daje takie efekty - podkreślił Mroczkowski.

Andrzej Grupa, Poznań

Dowiedz się więcej na temat: Radosław Mroczkowski | Lech Poznań | Sandecja Nowy Sącz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje