• 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (16 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (16 pkt.)
  • 5 .Wisła Kraków (16 pkt.)
  • 6 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 7 .Sandecja Nowy Sącz (14 pkt.)
  • 8 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)

Legia: 5 punktów od szczęścia

Zespół trenera Jana Urbana ma za sobą całkiem niezłą jesień, ale traci do Wisły aż 10 punktów. Koszmarny październik przyćmił rewelacyjny początek sezonu, a kto wie czy nie przekreślił Legii szans na zdobycie mistrzostwa Polski.

Legii Urbana nie zaszkodziło odejście pięciu piłkarzy - Łukasza Fabiańskiego, Dawida Janczyka, Grzegorza Bronowickiego, Piotra Włodarczyka i Łukasza Surmy. Nowy trener inaczej ułożył zespół, a trzem piłkarzom zmienił pozycje. Efekt: Roger został uznany najlepszym obcokrajowcem polskiej ligi, a jesienią zbierał najwyższe noty spośród piłkarzy klubów Orange Ekstraklasy w klasyfikacji "Przeglądu Sportowego". Mocnym punktem zespołu jest Edson, którzy świetnie radzi sobie na lewym skrzydle. Strzałem w "dziesiątkę" było sprowadzenie Inakiego Astiza.

Reklama

Siedem zwycięstw z rzędu w pierwszych meczach sezonu to klubowy rekord. Bramka Jana Muchy była zaczarowana przez 634 minuty, ale gdy przyszedł kryzys, zespół długo nie mógł wyjść na prostą.

Porażka z Kolporterem Koroną w Kielcach 0:1 jeszcze nie musiała oznaczać dołka, bo oba zespoły rozegrały bardzo dobre spotkanie. Tydzień później z bagażem czterech bramek opuszczali Łazienkowską wicemistrzowie Polski - piłkarze PGE GKS Bełchatów. Czarna seria na dobre rozpoczęła się w październiku. Trzy mecze bez punktu i bez bramki. Najbardziej zabolała porażka u siebie z Odrą Wodzisław, której sam trener powiedział krótko: blamaż.

Jan Urban trzymał nerwy na wodzy nawet po przegranym hicie rundy - meczu z Wisłą w Krakowie. Serię porażek oddzieliła gruba kreska w postaci wywiadu współwłaściciela Legii Mariusza Waltera, który udzielił mocnego poparcia trenerowi. Kolejny mecz piłkarze zaczęli niesamowicie stremowani, ale wygrali z Ruchem 2:0 i wreszcie odetchnęli z ulgą.

Tymczasem główni rywale w wyścigu po złote medale nie próżnowali i po bezbramkowym remisie z "Jagą" Legia traciła już do nich 10 punktów. Gdyby nie połowa z nich - stracona zresztą u siebie - wiosna zapowiadałaby się w zupełnie innych barwach.

Znakomity początek sezonu zaostrzył apetyty i odwrócił uwagę od tego, że nowy trener mocno przemeblował zespół. Wahania formy u młodych zmienników to rzecz normalna. Odmłodzonemu zespołowi nie pomogli za wiele kibice, o których do niedawna mówiło się, że są najlepsi w Polsce. Przypominając sobie burdy w Wilnie wywołane przez chuliganów podczas meczu pucharowego, wojnę prowadzoną z zarządem klubu czy fochy strojone wobec samej drużyny, nie da się ukryć, że "dwunasty zawodnik" zawiódł tej jesieni. Gdy do tego dodamy nieskuteczność pod bramką przeciwników, mamy odpowiedź na pytanie o przyczyny dołka legionistów.

Takesure Chinyama strzelił 10 bramek i chce walczyć o koronę króla strzelców, ale niewiele ryzykując można powiedzieć, że prowadzi w klasyfikacji króla pudeł. Mimo 10 goli nie jest to snajper na miarę klubu z aspiracjami Legii. Skuteczności brakuje też Piotrowi Gizie. Warszawianie stracili najmniej, bo tylko 7 goli w 17 meczach, zdobyli 28, a więc aż o 16 mniej od Wisły.

Ta statystyka zapewne wyznaczać będzie główny cel w polityce transferowej na przerwę zimową. Dyrektor sportowy Mirosław Trzeciak najbardziej chciałby Marka Saganowskiego, ale nie jest w stanie zapewnić mu porównywalnych zarobków co Southampton. Adrian Sikora dostał zgodę na zmianę klubu, ale pod warunkiem, że nie będzie to zespół Orange Ekstraklasy. Przed Trzeciakiem więc trudne zadanie.

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama