• 1 .Lech Poznań (22 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (22 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 5 .Wisła Kraków (20 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (19 pkt.)
  • 7 .Korona Kielce (18 pkt.)
  • 8 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)

Dariusz Mioduski: Obecna kadra Legii jest za stara

Według właściciela i prezesa Legii Warszawa Dariusza Mioduskiego stołeczny klub ponosi obecnie skutki poprzedniego stylu zarządzania, a ostatnie osiągnięcia w dużej mierze były wynikiem szczęścia. Po zmianie trenera dostrzega już poprawę w grze piłkarzy.

Miał pan jakieś chwile zwątpienia od kiedy jest pan samodzielnym właścicielem Legii? Przeszła panu przez głowę myśl, że przejęcie klubu było błędem?

Reklama

Dariusz Mioduski (właściciel i prezes Legii Warszawa): Nie, nigdy tak nie pomyślałem. Do zakupu klubu dokonanego w 2014 roku długo się przygotowywałem. Zawsze powtarzałem, że Legia jest dla mnie długofalowym projektem i zamierzam go przez wiele lat prowadzić. Były oczywiście trudne chwile, ale nigdy nie było momentu zawahania.

Konsultuje się pan czasami z byłym prezesem Legii Bogusławem Leśnodorskim?

- W jakich sprawach?

Choćby w celu wymiany doświadczeń dotyczących zarządzania klubem...

- Legia miała w ostatnich latach swoje niezaprzeczalne sukcesy sportowe. Doceniam je, ale rozstaliśmy się głównie dlatego, że przestaliśmy się zgadzać właśnie co do sposobu zarządzania klubem. Głównym problemem było to, że działania koncentrowały się tylko i wyłącznie na sprawach doraźnych. To w końcu musiało się skończyć poważnymi problemami, bo w sporcie zawsze kiedyś przychodzi gorszy okres. Sztuka polega na tym, aby być na niego przygotowanym i móc szybko wrócić na właściwą ścieżkę. W Legii nie było takiego myślenia i teraz niestety odczuwamy tego skutki.  

Czyli osiągnięcia ostatnich lat to w głównej mierze kwestia szczęścia?

- Nie, Legia zrobiła duży progres sportowy, ale oczywiście szczęście było nam potrzebne i wszyscy wiemy, że los nam sprzyjał - zwłaszcza przed rokiem przy losowaniu rywali w eliminacjach Ligi Mistrzów. Zresztą w piłce szczęście też jest potrzebne. Dobrym przykładem jest ostatni mecz z Jagiellonią w Białymstoku. Z przebiegu gry przynajmniej powinniśmy zremisować, ale rywalom wyszedł jeden strzał i przegraliśmy 0-1. Taki jest sport. Dlatego nie możemy polegać na szczęśliwym trafie, jeżeli chodzi o planowanie przyszłości klubu.

Kibice chcą jednak sukcesów już teraz. Nie obawia się pan porównań do swojego poprzednika?

- Nie, bo ja też chcę sukcesów i zrobię wszystko, aby je osiągać. Jestem przekonany, że zdobędziemy tytuł w tym sezonie. Oczywiście brak awansu w europejskich pucharach bardzo boli. To duża strata z punktu widzenia tego co chcemy dawać kibicom, ale także finansowego, prestiżowego oraz pozycji w rankingu UEFA. Będziemy odczuwać konsekwencje tej wpadki przez kilka następnych lat. Jednak w każdym klubie zdarzają się kryzysy i my też co jakiś czas będziemy mieli gorszy okres. Jednak naszym zadaniem jest doprowadzenie do sytuacji, kiedy nie będziemy opierali się tylko na szczęściu.

Były dyrektor sportowy Legii Michał Żewłakow powiedział, że klub przypomina teraz korporację.

- Nie wiem, ponieważ nigdy nie pracowałem w korporacji. Michał chyba też nie. Nie mam wątpliwości, że klub wygląda inaczej niż wcześniej i będzie wyglądał inaczej, zdecydowanie inaczej.

Jakie są podstawowe różnice?

- Musimy działać według planu, którego celem jest stały rozwój, tak abyśmy mogli ścigać solidne europejskie kluby. Pracownicy muszą znać swoje zadania i zakres obowiązków. Jesteśmy już zbyt dużą organizacją, aby opierać wszystko na spontaniczności i działaniach z dnia na dzień. Mamy konkretne cele, zadania i je realizujemy. Kibice widzą przede wszystkim to, co dzieje się na boisku. Jednak, żeby tam wszystko dobrze funkcjonowało, to cała reszta klubu musi robić profesjonalnie rzeczy, których kibice na co dzień nie widzą. Lepsza organizacja i zarządzanie wzmocnią ten klub i to jest największa zmiana.

Wie pan, jakie błędy popełnił trener Jacek Magiera?

- Trudno powiedzieć, czy popełnił błędy. Pomimo braku doświadczenia na tym poziomie wykonał świetną pracę po objęciu zespołu. Potrafił opanować bardzo trudną sytuację, jaką mieliśmy rok temu i odpowiednio zmotywował piłkarzy. Za czasów poprzedniego trenera brakowało jasnych zasad, choćby takich o wyborze składu. Mieliśmy bardzo dobrych zawodników i Jacek Magiera potrafił do nich dotrzeć i poukładać drużynę, co dało pozytywne rezultaty, dzięki którym na zawsze zapisał się w historii klubu. Z biegiem czasu pewne mechanizmy przestały jednak działać. Każdy ma pewien limit możliwości przekonywania i wpływania na innych. 

Magiera przejął zespół w trakcie sezonu, po Besniku Hasim, który przygotował piłkarzy. Do obecnego sezonu drużynę przygotował już Magiera i nie wygląda to najlepiej...

- Widać gołym okiem, że pod tym względem mogłoby być lepiej. Nie będę wnikał w szczegóły, ale na pewno zespół grał zbyt wolno. Wydaje się, że piłkarze nie mają problemów z wydolnością. Grali jednak w jednostajnym tempie. Nad tym muszą pracować nowi trenerzy. W meczu z Jagiellonią było już widać symptomy poprawy.

Sport.pl podał, że czterej piłkarze skarżyli się panu na Magierę.

- To nieprawda. Nie konsultowałem z piłkarzami decyzji o zmianie trenera. Zawodnicy mieli wpływ na moją decyzję, ale wyłącznie poprzez swoją postawę na boisku. Od czasu do czasu rozmawiam z piłkarzami, ale nie o pracy trenera.

Czym przekonał pana trener Romeo Jozak?

- Przede wszystkim swoimi osiągnięciami w świecie piłki. Poza funkcją pierwszego trenera na obecnym poziomie, osiągnął wszystko, co mógł. Ma doświadczenie na poziomie seniorskim, ale sukcesy osiągał w pracy z młodzieżą. W tej dziedzinie uznawany jest za eksperta na skalę światową. We wszystkim, co dotychczas robił osiągał sukcesy. To daje mi obraz człowieka, który wie jak dążyć do założonego celu. Poza tym przekonał mnie do siebie silną osobowością. Potrafi skutecznie zarządzać, a Legia tego bardzo potrzebuje. Otacza się również osobami, które gwarantują jakość i umiejętności na wysokim poziomie.

Dostrzegł pan już wstrząs, jakiego oczekiwał w zespole po zmianie trenera?

- Zmiana trenera zawsze powoduje, że zawodnicy znajdują się w nowej rzeczywistości. Wychodzą poza bezpieczną strefę komfortu, w jakiej wcześniej się znajdowali. Teraz każdy musi zasłużyć na miejsce w składzie i to już jest wstrząs.

Dostrzega pan poprawę w grze zespołu?

- W tak krótkim czasie nie można zmienić zbyt dużo. Trener Jozak konstruuje nowy system gry, a potrzeba czasu, by do nowości się przyzwyczaić. Dostrzegam jednak oznaki poprawy, chociażby podczas obserwacji treningów. Jednak najważniejsze są i będą wyniki.

Brak awansu do europejskich pucharów traktuje pan jako swoją osobistą porażkę?

- Jestem właścicielem oraz prezesem i nie unikam odpowiedzialności. To porażka całego klubu i drużyny, ale nie dlatego, że zabrakło awansu, bo to w piłce może się zdarzyć. Najbardziej boli, że odpadliśmy w rywalizacji z przeciwnikami, z którymi nie mieliśmy prawa odpaść i po grze, która powinna być lepsza, nawet gdy nie jesteśmy w szczytowej formie. Do takich rzeczy nie możemy dopuszczać.

Jak te niepowodzenia wpłyną na budżet, który zakładał przynajmniej awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej?

- Odczuwalnie, bo nie mamy przychodów z tego tytułu. Jednak poradzimy sobie z tym. Klub jest w stabilnej sytuacji, a ja jestem tego gwarantem. Oczywiście trudno będzie nam w zakładanych terminach zrealizować wszystkie inwestycje, które planowaliśmy, ale będziemy się rozwijać i nasze kluczowe projekty zrealizujemy.

Kadra zespołu też zaplanowana była na grę w europejskich pucharach. Będzie uszczuplona?

- To nie jest kwestia uszczuplenia, ale rekonstrukcji kadry, bo obecnie jest za stara. Mamy zbyt wielu graczy powyżej 30. roku życia z długimi kontraktami. Przygotowujemy się do tych zmian i zrobilibyśmy je niezależnie od awansu do pucharów.

W ostatnich dniach w mediach pojawiły się informacje o kwotach transferowych za piłkarzy sprowadzonych w letnim okienku i ich pensjach.

- Nigdy nie podawałem publicznie kwot, za które kupowaliśmy zawodników i nadal tego nie będę robił, a już z pewnością nie będę rozmawiał o ich wynagrodzeniu. Powiem tylko, że transfery to zazwyczaj o wiele bardziej złożone transakcje niż się to prezentuje w mediach i składają się co najmniej z kilku elementów. Rozumiem, że dziennikarze i czytelnicy są ciekawi liczb. To naturalne, ale prawda jest taka, że informacje medialne o wartości transferów prawie zawsze odbiegają od prawdy i dotyczy to także Legii w okresie ostatnich kilku lat.  

Skąd więc te wszystkie wycieki i informacje na temat wewnętrznych spraw klubu?

- Powszechnie wiadomo, że są wokół Legii ludzie, którzy z różnych powodów starają się utrudnić jej powrót na właściwe tory i wypuszczając takie informacje dążą do destabilizacji klubu, skłóceniu szatni i mąceniu w głowach piłkarzy. Mamy dzisiaj trudniejszy czas i łatwo nas w ten sposób atakować. Możemy na to odpowiedzieć tylko w jeden sposób, zacząć lepiej grać i wygrywać. Zdobycie mistrzostwa Polski i powrót do europejskich pucharów to nasz absolutny priorytet. Tylko na tym się teraz w pełni skupiamy.  

Rozmawiał: Marcin Cholewiński

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy


Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Mioduski | Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama