• 1 .Wisła Kraków (6 pkt.)
  • 2 .Arka Gdynia (4 pkt.)
  • 3 .Cracovia (4 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (3 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (3 pkt.)
  • 6 .Jagiellonia Białystok (3 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (3 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)

Liga Europejska: FC Salzburg - Lech Poznań 0-1

Lech Poznań nie zdołał wygrać grupy A Ligi Europejskiej, ale był tego blisko. Zabrakło mu kwadransa meczu... w Turynie. Sam pokonał mistrza Austrii FC Salzburg 1-0, ale nie doczekał się wygranej Juventusu Turyn z Manchesterem City. We Włoszech był remis 1-1, a gola dla gości Brazylijczyk Jo zdobył dopiero w 77. minucie.

Kliknij tutaj, aby zobaczyć zapis relacji na żywo z meczu FC Salzburg - Lech Poznań!

Reklama

Takie rozstrzygnięcie i tak - obok odpadnięcia Atletico Madryt - jest największą sensacją całych zmagań w Lidze Europejskiej. Lech przecież w gronie rywali był absolutnym kopciuszkiem i nie zmienia tego nawet dość udany występ w Pucharze UEFA dwa lata temu. Nie było meczu, w którym można było odmówić mistrzom Polski ambicji i woli walki. Także w Salzburgu nie byli minimalistami. Mogli potraktować mecz z mistrzem Austrii ulgowo, bo przecież awans mieli już zapewniony. Tymczasem do samego końca Lech walczył tak, jakby jego awans zależał od wygrania tego starcia.

Poznaniacy w pierwszych 10 minutach zaskoczyli rywali bardzo ofensywną grą. Już w 3. minucie po dośrodkowaniu Siergieja Kriwca ładnym technicznym strzałem popisał się Artjoms Rudnevs - Łotysz piątego gola w tej edycji LE nie zdobył, bo uderzył za lekko. Mniej więcej po kwadransie inicjatywę przejęli gospodarze, aczkolwiek obrona Lecha była na tyle dobrze dysponowana, że Krzysztof Kotorowski nie miał wiele pracy.

W 28. minucie swoje walory pokazał Peszko - przebiegł z piłkę kilkadziesiąt metrów, mijając przy tym rywali. W końcu odegrał piłkę do Rudnevsa, ale napastnik Lech nie dość że nie popisał się szybkością, to jeszcze zgubił piłkę. Dwie minuty później poznaniacy jednak triumfowali. Tym razem świetnym dalekim podaniem na lewe skrzydło popisał się Dimitrije Injac - Serb wypatrzył Peszkę, ten "na zamach" minął rywala i odegrał do Semira Stilicia. Bośniak uderzył znakomicie, ale pomogło mu też szczęście - piłka otarła się jeszcze o nogę obrońcy Salzburga i wpadła do bramki!

Ten gol podrażnił Austriaków, którzy dość szybko zamknęli Lecha w jego polu karnym. Dwukrotnie mistrzowie Polski mieli całą masę szczęścia. Już w 33. minucie z dystansu uderzył Daniel Offenbacher - piłka po drodze trafiła w głowę Artjomsa Rudnevsa i zmieniła kierunek lotu. Kotorowski tylko patrzył, jak o centymetry mija lewy słupek jego bramki. Chwilę później prawidłową bramkę strzelił Urugwajczyk Joaquin Boghossian, ale sędzia z Rosji jej nie uznał. Dlaczego? Trudno powiedzieć - w momencie strzału kolegi wysoki napastnik Salzburga był dobry metr dalej od bramki niż stoperzy gości.

W tej sytuacji błąd popełnił tez bramkarz poznaniaków, który źle odbił piłkę. Mistrzowie Austrii zauważyli, że Kotorowski ma problemy z piąstkowaniem i zaczęli uderzać z dystansu. Na szczęście dla Lecha - nieskutecznie.

W drugiej połowie umiejętnie rozbijali ataki rywali, sami szukali też szczęścia w kontrach. Nie było o to łatwo, choć okazje do wyprowadzania akcji w przewadze mieli kilka.

W 71. minucie przed wielką szansą na wyrównanie stanął Boghossian. Urugwajczyk świetnie przyjął piłkę w polu karnym Lecha, odwrócił się, popatrzył jak ustawiony jest Kotorowski i uderzył. Bramkarz Lecha tym razem spisał się fenomenalnie - złapał piłkę kopniętą w lewą stronę jego bramki. Jeszcze więcej szczęścia lechici mieli cztery minuty później - Kotorowski za blisko piąstkował piłkę. Przejął ją młody Brazylijczyk Alain, dwukrotnie próbował trafić do bramki gości. Pierwszą próbę zablokował Kriwiec, drugą wyłapał Kotorowski.

W międzyczasie złe wieści nadeszły z Turynu, bo The Citizens zdołali wyrównać wynik rywalizacji z Juventusem. W tym momencie na pierwsze miejsce wskoczył Manchester - aby go wyprzedzić Lech musiałby strzelić jeszcze dwa gole. Jedną szanse miał - w 80. minucie Peszko wyprzedził obrońcę Salzburga i lewą nogą uderzył piłkę, ale minimalnie niecelnie.

Sędzia mógł jeszcze dać karnego gospodarzom w 85. minucie - wtedy po piąstkowaniu Kotorowskiego piłka trafiła w rękę Arboledy. Lech zdołał dowieźć wygraną do ostatniego gwizdka sędziego i choć nie wygrał grupy A, to zasłużył na wielkie słowa pochwały. Poznaniacy zostawili za sobą wielki Juventus Turyn, a od bogatego Manchesteru City okazali się gorsi zaledwie o dwa gole.

FC Salzburg - Lech Poznań 0-1 (0-1)

Bramka: 0-1 Semir Stilić (30.).

Sędzia: Maksym Lajuszkin (Rosja). Widzów: 5200.

Żółte kartki: Gonzalo Zarate, Alan, Simon Cziommer (FC Salzburg); Luis Henriquez, Jakub Wilk (Lech).

FC Salzburg: Alexander Walke - Franz Schiemer, Rabiu Afolabi, Ibrahim Sekagya, Martin Hinteregger - Daniel Offenbacher (58. Alan), David Mendes da Silva - Gonzalo Zarate, Simon Cziommer, Jakob Jantscher (68. Stefan Hierlander) - Joaquin Boghossian (74. Roman Wallner).

Lech: Krzysztof Kotorowski - Marcin Kikut, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda, Luis Henriquez (36. Jakub Wilk) - Sławomir Peszko, Dmitrije Injac, Semir Stilić (76. Tomasz Bandrowski), Ivan Djurdjević (46. Grzegorz Wojtkowiak), Sergiej Kriwiec - Artjoms Rudnevs.

Juventus Turyn - Manchester City 1-1 (1-0)

M Z R P bramki pkt

1. Manchester City 6 3 2 1 11-6 11 - awans

2. Lech Poznań 6 3 2 1 11-8 11 - awans

3. Juventus Turyn 6 0 6 0 7-7 6

4. FC Salzburg 6 0 2 4 1-9 2

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje