• 1 .Jagiellonia Białystok (49 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (48 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (48 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (46 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (38 pkt.)
  • 6 .Wisła Kraków (37 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (36 pkt.)
  • 8 .Korona Kielce (35 pkt.)

Lech Poznań. Maciej Wilusz walczy o nowy kontrakt

Dwa miesiące temu wydawało się to zupełnie nieprawdopodobne, a teraz staje się coraz bardziej realne. Kto wie, czy Lech Poznań nie zaproponuje Maciejowi Wiluszowi nowego kontraktu. To od niego trener Nenad Bjelica rozpoczyna dziś wybór środkowych obrońców.

Wilusz trafił do Lecha z GKS Bełchatów latem 2014 roku - jako reprezentant Polski, któremu w pierwszym półroczu 2014 selekcjoner Adam Nawałka dał cztery szanse w towarzyskich meczach reprezentacji Polski. Tyle że w nowym klubie obrońca zaliczył falstart - w swoim debiucie przeciwko Nomme Kalju w eliminacjach Ligi Europy popełnił fatalny błąd i "Kolejorz" przegrał 0-1. 

Reklama

Dostawał kolejne okazje, bo ówczesny trener Lecha Mariusz Rumak stosował system rotacji łącząc, jak się później okazało, nieumiejętnie grę w lidze i w pucharach. Także nowy trener Maciej Skorża postawił na Wilusza, ale ten już w doliczonym czasie meczu z Legią Warszawa doznał kontuzji barku, a na dodatek w tym samym momencie Dossa Junior wyrównał na 2-2. 

Przerwa byłego reprezentanta Polski okazała się bardzo długa - do końca sezonu nie zagrał już ani razu w pierwszym zespole Lecha, a latem 2015 roku został wypożyczony do Korony Kielce. Tam się odbudował, by w 2016 roku, po powrocie do Poznania, znów spaść niemal na samo dno. 

W samej Ekstraklasie Wilusz wystąpił w tym czasie w Lechu dziesięć razy od pierwszej minuty - bilans drużyny to jeden remis i dziewięć porażek, a w bramkach: 3-21. Przypięto mu łatkę pechowca, co podkreślił wrześniowy mecz z Lechią w Gdańsku. Wilusz zastępował Jana Bednarka i grał dobrze. Lech przeważał, miał sporo sytuacji, a w 87. minucie stracił gola na 1-2 po... samobójczym trafieniu Wilusza. Wtedy szkoleniowcem poznańskiej drużyny był już Nenad Bjelica. Chorwat rozpoczął powolne odbudowywanie formy swojego zawodnika. 

To się udało, bo dziś to właśnie od Wilusza trener Lecha rozpoczyna ustalanie składu środka defensywy. Tymczasem półtora miesiąca temu takim pewniakiem był Jan Bednarek i to do niego miał być dołączany Lasse Nielsen, ewentualnie Wilusz. Dziś można zakładać, że duet Wilusz - Bednarek wystąpi od początku meczu z Górnikiem Łęczna, a Nielsen dostanie szansę w Pucharze Polski w Szczecinie lub w sytuacji, gdy któryś z kolegów będzie pauzował za kartki. 

- Mnie to tylko cieszy, że wszyscy jesteśmy w takiej dyspozycji i istnieje ogromna rywalizacja w drużynie. Trzeba być maksymalnie skoncentrowanym, by sobie to miejsce wywalczyć. Nie jestem zazdrosny o pozycję Macieja, tylko cieszę się, że nie tracimy bramek, a sami je strzelamy. Nie dziwi mnie postawa kolegów, doceniam ich wartość i cieszę się, że mogę powalczyć z nimi - mówi Jan Bednarek. 

Gdy niedawno Lasse Nielsen został zapytany, jaka jest dla niego różnica w grze z Bednarkiem i Wiluszem, odparł: - Jak gram z Wiluszem, to jestem z prawej strony, bo on jest lewonożny, a jak z Bednarkiem, to z lewej. Innej nie ma - stwierdził. 

Bednarek zauważył różnicę w komunikacji: - Bo z Lasse dogadujemy się po angielsku, z Maćkiem po polsku - przyznał. Za to Wilusz po starciu z Lechią Gdańsk mówił, że do każdej konfiguracji się przystosuje.

Bjelica zaufał Wiluszowi, który coraz rzadziej popełnia błędy, choć te się nadal trafiają, a np. w Gdańsku zaliczył też efektowną asystę przy golu Dawida Kownackiego. Problem w tym, że piłkarzowi 30 czerwca kończy się kontrakt, a władze Lecha nie były dotąd zainteresowane jego przedłużeniem. 

Teraz to się może jednak zmienić - wiele zależeć będzie od samego piłkarza, jego formy i oceny trenera. A Bjelica chwali swojego gracza: - Zawsze mówiłem, że Maciej Wilusz to bardzo dobry zawodnik, profesjonalnie podchodzi do zawodu. Cały czas dobrze pracuje, nie tylko w ostatnim okresie, ale przez całe 6-7 miesięcy. Teraz ma szansę na grę i pokazuje, że może być ważny dla drużyny. Będziemy dyskutowali z prezesem o jego przyszłości. Nie mam z nim żadnych problemów, może z nami zostać i podpisać nowy kontrakt. Musi jednak grać tak jak teraz - opowiada Nenad Bjelica.

Wilusz wystąpił we wszystkich tegorocznych meczach Lecha - bilans drużyny to pięć zwycięstw i 14-1 w bramkach. Wiele wskazuje na to, że w niedzielę, w starciu z ostatnim w tabeli Górnikiem Łęczna, dorobek "Kolejorza" z Wiluszem w składzie może zostać poprawiony. Bo o ile Bjelica ma pełen komfort w wyborze składu, to szkoleniowiec Górnika Franciszek Smuda ma prawdziwy ból głowy i w tygodniu sprawdzał na pozycji stopera napastnika Przemysława Pitrego. 

Przy Bułgarskiej nie wystąpi bowiem pauzujący za kartki Gerson, zaś losy Macieja Szmatiuka (ma uraz) mogą się ważyć nawet w dniu meczu.

Spotkanie Lecha z Górnikiem rozpocznie się o godz. 15.30.

Andrzej Grupa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje