• 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (16 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (16 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (16 pkt.)
  • 6 .Wisła Kraków (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 8 .Sandecja Nowy Sącz (14 pkt.)

Lech gra ze Śląskiem, czyli stawka jest wysoka

Czy pogrążony w kryzysie mistrz Polski jest w stanie odbić sobie ostatnie niepowodzenia na stadionie wicelidera z Poznania? Jeśli Śląsk Wrocław przegra z Lechem, a później nie zdobędzie kompletu punktów w starciu z Legią, o obronie tytułu będzie mógł zapomnieć jeszcze przed przerwą zimową. W Lechu oprócz Arboledy nie zagra też bramkarz Burić.

Śląsk jest w tabeli szósty, ale do prowadzącej Legii traci już 10 punktów. Na dodatek ma bardzo trudny układ w dwóch ostatnich jesiennych kolejkach - dziś gra w Poznaniu z wiceliderem Lecha, a później podejmie Legię. Tu już nie chodzi nawet o walkę o mistrzostwo Polski - jeśli Śląsk dwa razy przegra, postawi się w trudnej sytuacji w walce o europejskie puchary. A to powinno być celem numer jeden dla zespołu Stanislava Levy’ego.

Reklama

Media co kilka dni podają informacje, które na pewno nie służą poprawie atmosfery we Wrocławiu - a to o niestabilnej sytuacji finansowej klubu i niepewnej przyszłości, a to o rozwiązaniu umowy z piłkarzem, który nietrzeźwy przyszedł na trening, a to o konflikcie wewnątrz drużyny, bo tego piłkarza wsypał kolega z zespołu podczas treningu. Na dodatek przy Bułgarskiej nie zagrają dzisiaj dwaj piłkarze pauzujący za kartki (Amir Spahić i Rok Elsner) oraz kontuzjowany Sylwester Patejuk.

- Naszym obowiązkiem w kolejnych dwóch meczach jest dać z siebie maksimum. Wiem, że ten mecz będzie trudny, bo rywale mają dobrych i szybkich zawodników w ofensywie. - W ostatnich kolejkach straciliśmy punkty i teraz chcemy wygrać, mimo że gramy z dwiema drużynami z czołówki. Zasługują na to przede wszystkim fantastyczni kibice naszego klubu. Ostatnie dni pokazały, jak okrutna i bolesna może być piłka nożna - mówił Levy przed wyjazdem do Poznania.

Trener Śląska zareagował też na ostatnie słowa Piotra Ćwielonga, który po spotkaniu z Jagiellonią powiedział "Mamy siły do 70. minuty. To widać w każdym meczu, że odcina nam prąd. Tyle ile możemy, tyle gramy". - Nie zgadzam się z tym. Uważam, że w sprawie kondycji zrobiliśmy duży krok do przodu, choć oczywiście czeka nas jeszcze sporo pracy, by zespół był na takim poziomie, jak sobie wyobrażam. Tym wszystkim zajmiemy się jednak już po ostatnim meczu w tej rundzie - powiedział Levy.

Trener Lecha Mariusz Rumak nie chciał się wypowiadać o sytuacji Śląska, ale nawiązał do tej konkretnej oceny Ćwielonga: - Jeśli ktoś już to musi mówić, to powinien to zrobić wówczas, gdy trenerem drużyny był pan Lenczyk, a nie teraz na łamach prasy - uważa Rumak.

Szansą Śląska będzie osłabiona defensywa Lecha. w dwóch ostatnich spotkaniach poznaniacy stracili pięć goli, zaledwie o jednego mniej niż w poprzednich jedenastu razem wziętych. Kontuzjowany jest Manuel Arboleda, a w środę urazu doznał też bramkarz Jasmin Burić, który wystąpił we wszystkich meczach ligowych "Kolejorza". Jego miejsce w bramce zajmie Krzysztof Kotorowski - on z kolei w tym sezonie ma tylko trzy występy w Lidze Europejskiej i Pucharze Polski w lipcu i sierpniu. Na środek defensywy wraca za to Hubert Wołąkiewicz, co oznacza, że słabiutko prezentujący się na tej pozycji Kebba Ceesay powędruje na swoją prawą stronę. W Bielsku-Białej Lech z trudem uporał się z Podbeskidziem (3-2), choć przez całą drugą połowę grał z przewagą zawodnika. Jak ten mecz ocenia trener poznaniaków? - Za określony momenty ich zganię i za określone pochwalę, ale nie będę tego robił publicznie. Spotkamy się w zamkniętym pomieszczeniu, porozmawiamy. Mogę powiedzieć, że przez ostatnie pięć minut mój zespół grał niemal perfekcyjnie - mówił Rumak.

W samej końcówce lechici przetrzymywali bowiem piłkę w okolicy pola karnego rywali. Wcześniej jednak cofnęli się, a dzięki temu rywale mieli kilka świetnych sytuacji bramkowych. - Nie do końca jesteśmy przygotowani, by grać otwartą piłkę, ale bardziej szukałbym analogii w meczu z Pogonią niż z Legią. Wtedy też graliśmy z przewagą zawodnika, atakowaliśmy, ale nie potrafiliśmy wygrać. W drugiej połowie meczu z Podbeskidziem to trener zdecydował, że da rywalom podejść wyżej, bo dzięki temu zdobylismy dwie bramki. Nauczką był właśnie mecz z Pogonią - przyznaje Rumak. - Wrażenia z tej rundy mam takie, że było w niej wiele niespodzianek, a sprawiały je drużyny grające na wyjazdach. Mam nadzieję, że nie popełnimy już takich błędów jak ostatnio. Chcemy odrobić te dwa mecze bez zwycięstwa przed własną publicznością - zapewnia Wołąkiewicz.

Mecz Lecha ze Śląskiem rozpocznie się dzisiaj o godz. 20.45. Trybuny wypełnią się zapewne tylko w połowie - do wczorajszego popołudnia Lech sprzedał około siedmiu tysięcy biletów, ponad 10 tysięcy kibiców kupiło też karnety na całą rundę. Zwykle jednak mniej więcej 15-20 procent ich posiadaczy opuszcza pojedyncze mecze. Na trybunach pojawią się za to sympatycy Śląska Wrocław, bo w przeciwieństwie do kilku innych klubów, "Kolejorz" nie stosuje tu zbędnych zakazów i ograniczeń.

Andrzej Grupa

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Lech - Śląsk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje