• 1 .Jagiellonia Białystok (39 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (39 pkt.)
  • 3 .Legia Warszawa (35 pkt.)
  • 4 .Bruk-Bet Termalica (33 pkt.)
  • 5 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (31 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (26 pkt.)
  • 8 .Arka Gdynia (26 pkt.)

Arboleda: Polska to bezpieczny kraj

W Polsce brakuje wartościowych piłkarzy. Stąd w ostatnich tygodniach zabiegi czołowych klubów, aby pozyskać Manuela Arboledę, który od pięciu lat występuje w Ekstraklasie. Kolumbijczyk podpisał rekordowy kontrakt w historii polskiej piłki, który pozwoli mu zarobić ponad 2 miliony euro brutto! Z kolei Grzegorz Wojtkowiak, Sławomir Peszko i Semir Stilić myślą o transferach.

Zapraszamy na relację LIVE z meczu Salzburg - Lech!

Reklama

Zobacz sytuację w tabeli grupy A Ligi Europejskiej!

Arboleda wspomina: "Przyjechałem do Polski 5 grudnia 2005 roku. Minęło już pięć lat i to był dobry czas".

Najpierw w Zagłębiu Lubin, a od 2008 roku w Lechu Poznań. Arboleda z "Kolejarzem" sięgnął po Puchar Polski, Superpuchar Polski, mistrzostwo Polski. Zagrał udanie w Pucharze UEFA, a teraz jest jednym z bohaterów startu w Lidze Europejskiej (grał świetnie w defensywie, a jeszcze strzelił gole z Dnieprem, Salzburgiem w Poznaniu i Manchesterem City). Dotychczasowa umowa z Lechem wygasała w czerwcu 2011 roku, stąd wielkie zainteresowanie ze strony Legii Warszawa, a także Polonii. Mówiło się również o klubach zagranicznych, czy z Meksyku, czy z Rosji.

Negocjacje Arboledy i jego menedżera z kierownictwem Lecha były nadzwyczaj trudne. Udało nam się dowiedzieć, że zawodnik za sam podpis otrzyma 400 tysięcy euro, a za każdy z kolejnych trzech sezonów po 600 tysięcy euro. Łączna suma - 2,2 miliona euro brutto. Takiego kontraktu w historii naszego futbolu jeszcze nie było!

Kiedy w Salzburgu zagadałem Manuela o jego obecność na pierwszych stronach polskich gazet i na eksponowanych miejscach w portalach internetowych, odparł: "Wszyscy piszą o moich pieniądzach. Dobrze, że Polska to bezpieczny kraj".

Nie ma co ukrywać, że kontrakt Arboledy dyskutowany jest również w drużynie. To działa na wyobraźnię innych piłkarzy. Co nie znaczy, że niektórzy nie będą szukać miejsca gdzieś indziej. Mówi się o możliwości przejścia Grzegorza Wojtkowiaka do Red Bull Salzburg za 1,5 miliona euro. Czy dzisiejszy mecz Lecha z Red Bull będzie pożegnalnym spotkaniem Wojtkowiaka w barwach "Kolejarza"? Holender Huub Stevens jest przekonany do reprezentanta Polski.

Wróciło transferowe zamieszanie wokół Sławomira Peszki, kuszonego z różnych stron Europy. Ostatnio najbardziej realny wydaje się kierunek niemiecki, a kontrahentów zachęca klauzula w kontrakcie - 500 tysięcy euro odstępnego. Z kolei jeden z moskiewskich klubów rozważa zatrudnienie Bośniaka Semira Stilicia. Spotkanie na Red-Bull-Arena w Salzburgu jest ostatnim oknem wystawowym Lecha przed zimową przerwą. Ciekawe, w jakim składzie Lech przystąpi do rywalizacji w 1/16 finału Ligi Europejskiej (17 i 24 lutego - "Kolejorz" rywala pozna już w piątek), a także w ćwierćfinale Pucharu Polski (20 luty i 2 marca z Polonią Warszawa)?

Dyskutuj na blogu Romana Kołtonia!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje