• 1 .Arka Gdynia (0 pkt.)
  • 2 .Bruk-Bet Termalica (0 pkt.)
  • 3 .Cracovia (0 pkt.)
  • 4 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 6 .Korona Kielce (0 pkt.)
  • 7 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (0 pkt.)

Kałużny: Jesteśmy taką wycieczkową ekipą

- Przecież wiadomo, że my nie będziemy zespołem technicznym, który dominuje walorami czysto piłkarskimi i wygrywa mecz za meczem tak jak Legia, czy Wisła. Każdy punkt będziemy musieli wywalczyć - zapowiada obrońca Jagielloni Radosław Kałużny.

INTERIA.PL: Gdy grał pan w Niemczech często dopadały pana kontuzje. Z pańskim zdrowiem jest już w porządku?

Reklama

Radosław Kałużny: Gdzieś od roku kontuzje mnie omijają. Roczny pobyt na Cyprze zrobił mi dobrze.

Łatwiej Panu znosić upały panujące w Polsce?

- Tam jest inny klimat. Fakt, że temperatury są wyższe, ale też jest zupełnie inne powietrze.Najważniejsze, żebyśmy się dobrze przygotowali do sezonu.

Pańscy koledzy z Jagielloni narzekają, że trenujecie strasznie ostro. Jak to się ma w odniesieniu do tego, co przechodził pan w Niemczech, gdzie podobno przygotowania są najtrudniejsze w Europie?

- My się śmiejemy, że mamy gości na plecach - tak ciężko biegamy. Było ciężko podczas przygotowań w "Jadze", nie ma co ukrywać. Dużo biegaliśmy, ale od tego jest okres przygotowawczy.

Przecież wiadomo, że my nie będziemy zespołem technicznym, który dominuje walorami czysto piłkarskimi i wygrywa mecz za meczem tak jak Legia, czy Wisła. Każdy punkt będziemy musieli wywalczyć. Dlatego będziemy bazowali przede wszystkim na przygotowaniu fizycznym.

Czy beniaminek ekstraklasy - Jagiellonia, jest dobrze zorganizowanym klubem?

- Ciężko mi ocenić. Na razie jestem w Jagielloni dwa tygodnie. Nie mamy lekko. Brakuje nam boisk do trenowania. Jeździmy po okolicznych ośrodkach, żeby móc to robić. Ostatnio jechaliśmy aż na Śląsk, by potrenować. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Kraków, by zagrać sparing z Wisłą (1:1).

Myślę, że to wszystko nie przeszkodzi nam w przygotowaniu.

Skład macie dosyć szeroki - dwie "jedenastki". Jaki macie cel na nowy sezon?

- Przede wszystkim chcemy się utrzymać w ekstraklasie. Myślę, że skład się jeszcze wzmocni takimi chłopakami, którzy pomogą nam zrealizowaniu zadania. Sądząc po sparingu z Wisłą, naprawdę to nieźle wyglądało. Walczyliśmy, staraliśmy się. Gdybyśmy lepiej wykończyli kilka akcji, to mogliśmy i wygrać. Z drugiej strony jednak to był tylko sparing. W lidze będzie znacznie trudniej. Owszem, możemy bazować na tym, co pokazaliśmy przeciw krakowianom, ale czeka nas jeszcze dużo pracy.

Planuje pan jeszcze piłkarskie wojaże zagraniczne?

- Nie, mam już ich dosyć. Planuję jeszcze z dwa - trzy lata pograć w Polsce. Nie wiem, czy w Jagiellonii - z nią podpisałem tylko roczny kontrakt.

Śledził pan polską ligę z zagranicy? Jak wygląda jej porównanie z ligą , w której grał Kałużny przed wyjazdem do Energie Cottbus?

- Poziom naszej ligi poprawił się. Widać to zresztą po reprezentacji. Pojawiło się w niej kilku młodych chłopaków. Trzeba im dać czas. Przychodzą też z zachodu trenerzy, którzy prezentują dobry warsztat.

Z zachodu wracają też piłkarzy tacy jak Jerzy Brzęczek, Kamil Kosowski, czy pan. Moda na powroty?

- Dokładnie, ale dobrze że tak się dzieje! W ten sposób liga może zyskać. Chłopaki grali w dobrych klubach doświadczyli się, a teraz młodzi mogą się od nich nauczyć. W ten sposób poziom ligi powinien jeszcze bardziej pójść w górę. Tak samo, jak pojawienie się zagranicznego trenera.

Myśli pan o reprezentacji?

- Dla mnie to już temat zamknięty. Niech teraz grają młodsi.

Rozmawiał: Michał Białoński, INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Wisła | mecz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje