• 1 .Legia Warszawa (43 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (41 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (41 pkt.)
  • 5 .Korona Kielce (28 pkt.)
  • 6 .Wisła Kraków (26 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 8 .Bruk-Bet Termalica (22 pkt.)

Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 4-1 w meczu 25. kolejki Ekstraklasy

Jagiellonia Białystok ma najwięcej zwycięstw w lidze i znów jest liderem Ekstraklasy! W sobotni wieczór "Jaga" rozbiła 4-1 Koronę Kielce i objęła prowadzenie w rozgrywkach.

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Jagiellonia Białystok - Korona Kielce

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Zaledwie 30 sekund potrzebowała Jagiellonia, by stworzyć pierwszą bramkową sytuację. Fiodor Czernych tuż po rozpoczęciu gry wdarł się z piłką z lewej strony pola karnego, lecz jego strzał obronił Milan Borjan.

Wbrew pierwszej akcji początkowe 20 minut wcale nie należało do gospodarzy. To Korona wysokim i agresywnym pressingiem zmuszała rywali do błędów, a dodatkowo była szalenie niebezpieczna po stałych fragmentach gry. Już w poprzednich spotkaniach udało jej się zaskakiwać rywali w ten sposób. Kibice "Złocisto-krwistych" nie byli więc zapewne zdziwieni, gdy po rzucie rożnym i strzale Rafała Grzelczaka piłkę do pustej bramki wpakował Ilijan Micanski. Dla Bułgara był to trzeci gol w piątym spotkaniu po powrocie do Polski.

Chwilę później - znów po stałym fragmencie - ponownie uderzał Micanski, ale tym razem piłka minęła linię po niewłaściwej stronie słupka.

W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że Korona zmaga się z zadyszką spowodowaną grą ostrym pressingiem. Bez litości wykorzystali to gospodarze, a ich bohaterem okazał się nowy nabytek, Cillian Sheridan.

Irlandczyk najpierw zanotował asystę przy bramce Przemysława Frankowskiego, kiedy to obsłużył go dobrym dośrodkowaniem. Wracający Grzelak minął się z piłką, a skrzydłowemu "Jagi" nie pozostało nic innego jak tylko umieścić ją w siatce.

Chwilę później Sheridan ponownie zabawił się z obrońcami Korony. Najpierw ośmieszył Djibrila Diawa, a potem zacentrował wprost na głowę Jacka Góralskiego. Gdyby tylko środkowy pomocnik lepiej przymierzył - mielibyśmy drugą bramkę dla Jagiellonii.

Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Białostoczanie zaskoczyli rywali szybkim wyrzutem z autu, w wyniku czego Sheridan stanął oko w oko z Borjanem. Piłka po strzale napastnika odbiła się najpierw od słupka, potem od bramkarza, aż w końcu wpadła do siatki.

Okazję do podwyższenia prowadzenia miał jeszcze Czernych, który wraz z Frankowskim i Burligą rozmontował defensywę rywali, ale tym razem w bramce świetnie spisał się golkiper Korony.

Kompletną porażką okazał się pomysł indywidualnego krycia Konstantina Wasiljewa przez Jakuba Żubrowskiego. Goście w ten sposób pozbawiali się jednego zawodnika z pola, a Estończyk i tak dochodził do piłki. Na początku drugiej połowy wyszedł na sytuację sam na sam, ale jego strzał zatrzymał Borjan.

Bohaterem drugiej połowy był Czernych. W 70. minucie przeprowadził znakomitą akcję lewym skrzydłem, łatwo ograł Vladislavsa Gabovsa i trafił w krótki róg.

W 93. minucie, dla odmiany, szarpnął prawą stronę boiska, wpadł w pole karne i umieścił piłkę w siatce między nogami Borjana, ustalając wynik meczu. Chwilę wcześniej "setkę" dla gości zmarnował Jacek Kiełb.

Jagiellonia odniosła 15. zwycięstwo w 25. meczu tego sezonu.

WG

Po meczu powiedzieli:

Maciej Bartoszek (trener Korony Kielce): "Cóż można powiedzieć po takim meczu? Kolejny mecz, w którym na wyjeździe tracimy w sposób, można powiedzieć, kuriozalny, bramki. Gratuluję Jagiellonii odniesienia zwycięstwa. Wszystko układało się dla nas dobrze, zawodnicy od samego początku realizowali założenia taktyczne, można było powiedzieć, że w pewnym momencie mieliśmy spotkanie pod kontrolą i tracimy bramkę na 1-1. Później sypie nam się ta gra. Konsekwencje tego wszystkiego znamy.

- Na drogą połowę wychodzimy, wszystko zaczyna funkcjonować, wydaje się, że doprowadzimy do wyrównania i w tym czasie naszej dobrej gry tracimy bramkę na 3-1 i jest po meczu. Trudno, musimy znowu podnieść się po kolejnym nieudanym wyjeździe i myśleć już o meczu u siebie".

Michał Probierz (trener Jagiellonii Białystok): "Źle weszliśmy w to spotkanie. Widać było nerwowość, wynik z Chorzowa (porażka Lechii Gdańsk, co przy zwycięstwie dawało Jagiellonii pozycję lidera - red.) wpłynął na to, że niepotrzebnie chcieliśmy od razu zdobyć bramkę. Mógł być bardzo zły scenariusz, bo straciliśmy bramkę, ale w drugim kolejnym meczu przegrywaliśmy, a jednak skończyło się to wygraną. To bardzo istotne, że przegrywając potrafimy się podnieść i za to chwała zespołowi.

- Z pierwszej czwórki w tabeli to chyba trzeba już dubletu pogratulować Lechowi, bo mają taką moc, że nikt nie wyobraża sobie dzisiaj, żeby Lech nie zdobył mistrzostwa Polski i Pucharu Polski. Na pewno z Legią będą rywalizować".

Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 4-1 (2-1)

Bramki: 0-1 Ilijan Micanski (14-głową), 1-1 Przemysław Frankowski (24.), 2-1 Milan Borjan (34-samobójcza), 3-1 Fiodor Czernych (70.), 4-1 Fiodor Czernych (90+3)

Żółte kartki: Jagiellonia - Cillian Sheridan. Korona - Ilijan Micanski, Jakub Żubrowski, Vladislavs Gabovs.

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 9 554.

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Łukasz Burliga, Ivan Runje, Gutieri Tomelin, Piotr Tomasik - Jacek Góralski, Rafał Grzyb - Przemysław Frankowski (87. Arvydas Novikovas), Konstantin Wasiljew (73. Taras Romanczuk), Fiodor Czernych - Cillian Sheridan (75. Dmytro Chomczenowski).

Korona Kielce: Milan Borjan - Vladislavs Gabovs, Elhadji Pape Diaw, Radek Dejmek, Rafał Grzelak - Mateusz Możdżeń, Vanja Marković (78. Maciej Górski), Jakub Żubrowski - Dani Abalo, Ilijan Micanski, Miguel Palanca (72. Jacek Kiełb).

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje