• 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (16 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (16 pkt.)
  • 5 .Wisła Kraków (16 pkt.)
  • 6 .Jagiellonia Białystok (15 pkt.)
  • 7 .Sandecja Nowy Sącz (14 pkt.)
  • 8 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)

Arka Gdynia - Górnik Łęczna 2-4 w 27. kolejce Ekstraklasy

Arka Gdynia przegrała z Górnikiem Łęczna 2-4 w pierwszym dzisiejszym meczu piłkarskiej Ekstraklasy. Górnik dwukrotnie wygrywał trzema bramkami, ale Arka za każdym razem ambitnie dążyła do wyrównania. Emocji nie brakowało zwłaszcza w końcówce, gdy z boiska wyleciał Gabriel Matei i piłkarze Franciszka Smudy bronili się w osłabieniu.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Arka Gdynia - Górnik Łęczna

Reklama

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Wytypuj wyniki wszystkich meczów kolejki w serwisie 11na11.pl

Był to szczególnie ważny pojedynek dla zawodników Franciszka Smudy, którzy bezwzględnie musieli zwyciężyć, by zachować szansę na utrzymanie w lidze. Wiadomo było jednak, że wcale nie będzie im łatwo. Arce także potrzebne są punkty - tabela jest na tyle spłaszczona, że zawodnicy z Gdyni wciąż liczą się w grze o górną "ósemkę", lecz z drugiej strony nie mają nawet pewnego utrzymania.

Mecz charakteryzował się dużą ilością fauli, zwłaszcza spóźnionych wślizgów. Tylko w pierwszej połowie sędzia Szymon Marciniak pokazał aż pięć żółtych kartek.

Obie drużyny przystąpiły do spotkania w eksperymentalnych ustawieniach obrony. O dziwo jednak korzystniej prezentowała się defensywa Górnika, z nominalnym napastnikiem Przemysławem Pitrym na jej środku.

To właśnie fatalna organizacja w obronie Arki była przyczyną straty pierwszego gola. Piłkę z własnej połowy wybijał bramkarz Sergiusz Prusak i z pozoru w niegroźnej sytuacji Dawid Sołdecki blokował futbolówkę, by spokojnie złapał ją Konrad Jałocha. Znienacka wbiegł jednak przed niego Javi Hernandez i sprytnym strzałem otworzył wynik spotkania. Bramka ta zdecydowanie obciąża konto środkowego obrońcy gdynian.

Chwilę później gospodarze mogli wyrównać, ale kapitalną interwencją popisał się Prusak. Bliski zdobycia gola był też Przemysław Trytko, ale jego strzał z linii bramkowej wybił Gerson.

To właśnie Gerson miał spory udział w zdobyciu drugiej bramki dla Górnika. Po stałym fragmencie gry niczym rasowy skrzydłowy minął dwóch zawodników i wyłożył piłkę jak na tacy do Grzegorza Bonina. Kapitan łęcznian uderzał perfekcyjnie w górnym róg bramki i Jałocha był zupełnie bezradny. Bramka stadiony świata!

Arka kontaktowego gola mogła strzelić już po przerwie, ale Miroslav Bożok po doskonałej wrzutce Marcusa da Silvy zachował się jak kompletny amator i fatalnie spudłował.

Piłka po raz trzeci znalazła się za to w bramce Jałochy, lecz sędzia nie znalazł podstaw, by uznać, że gol strzelony był prawidłowo. Bartosz Śpiączka, który dobił strzał kolegi z drużyny był na ewidentnym spalonym.

Nie załamało to jednak napastnika gości, który uparcie dążył do zdobycia bramki. Ta sztuka udało mu się, gdy - tym razem idealnie w tempo - doskonałym podaniem obsłużył go Paweł Sasin. Śpiączka precyzyjnie przymierzył i Jałocha kolejny raz mógł tylko patrzeć jak piłka wpada do jego bramki.

Trener gospodarzy Grzegorz Niciński musiał postawić wszystko na jedną kartę i wprowadził na boisko Dariusza Formellę oraz Josipa Bariszicia. Ten pierwszy na boisku zameldował się z przytupem - w polu karnym rywali samym przyjęciem zmylił Leandro i strzałem w krótki słupek przywrócił nadzieje gospodarzom.

Goście ostudzili jednak rywali bardzo szybko. Po jednym z kontrataków Tadeusz Socha wyciął równo z trawą wychodzącego na czystą pozycję Leandro, za co sędzia Marciniak mógł wyrzucić go z boiska. Boczny obrońca ukarany został jedynie żółtą kartką, ale rzut wolny i tak okazał się brzemienny w skutkach. Szymon Drewniak, inny zawodnik, który na boisku pojawił się z ławki rezerwowych, pięknym strzałem nad murem bezpośrednio z rzutu wolnego pozbawił rywali złudzeń.

Mimo to Arka ambitnie atakowała i zdołała jeszcze strzelić drugą bramkę. Po strzale Bożoka piłka wylądowała na poprzeczce, ale dobitka Josipa Barisicia znalazła drogę do siatki. Chwilę potem za drugą żółtą kartkę z boiska wyrzucony został Gabriel Matei i Górnik kończył spotkanie w dziesiątkę. Piłkarze Franciszka Smuda dowieźli jednak zwycięstwo do końca i zgarnęli trzy punkty.

Wojciech Górski

Arka Gdynia - Górnik Łęczna 2-4 (0-2)

Bramki: 0-1 Hernandez (17.), 0-2 Bonin (36.), 0-3 Śpiączka (62.), 1-3 Formella (74.), 1-4 Drewniak (81.), 2-4 Barisić (88.)

Żółte kartki: Sołdecki, Kakoko, Trytko, Socha - Matei, Tymiński, Śpiączka

Arka Gdynia: Konrad Jałocha - Tadeusz Socha, Krzysztof Sobieraj, Dawid Sołdecki, Adam Marciniak - Marcus Vinicius (58. Dariusz Formella), Yannick Kakoko, Dominik Hofbauer (69. Michał Nalepa), Mateusz Szwoch (62. Josip Barisic), Miroslav Bożok - Przemysław Trytko.

Górnik Łęczna: Sergiusz Prusak - Gabriel Matei, Przemysław Pitry, Gerson , Leandro - Grzegorz Bonin, Paweł Sasin, Łukasz Tymiński (82. Josimar Atoche), Javier Hernandez, Nika Dzalamidze (46. Szymon Drewniak) - Bartosz Śpiączka (70. Grzegorz Piesio).

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Dowiedz się więcej na temat: Arka Gdynia | Górnik Łęczna | Ekstraklasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje