Edward Budny: Justyna musi trzymać nerwy na wodzy

Nadal widać, że Justyna Kowalczyk nerwowo przystępuje do pierwszych startów. To zwykle utrudnia chłodną analizę trasy i rywalek - ocenił piątkowy występ w PŚ mistrzyni ZIO z Vancouver wybitny trener i olimpijczyk z Insbrucka (1964) Edward Budny.

Wychowawca najlepszych biegaczy w historii polskiego narciarstwa (m.in. mistrza świata z Lahti w 1978 r. Józefa Łuszczka) uważa jednak takie zachowanie najlepszej polskiej biegaczki narciarskiej za zupełnie naturalne.

Reklama

"Za sprintami nie przepadała nigdy, a na pozostałych dystansach większość zawodniczek z innych krajów ma zazwyczaj obok siebie koleżanki z reprezentacji. Justyna biega sama, więc cały ciężar walki spoczywa na jej barkach. Trudno w tej sytuacji zachować całkowity spokój. Uważam że, podobnie jak w poprzednich sezonach, gdy pozna możliwości swoje i rywalek, wszystko się unormuje" - zauważył Budny.

Według niego Kowalczyk to niezwykle wymagająca wobec siebie zawodniczka i w związku z tym może być zmęczona okresem przygotowawczym: "Pierwsze starty po tak ciężkich treningach mogą więc być gorsze, ale potem organizm przyzwyczaja się do startowej regularności i szybciej się regeneruje".

Zdaniem Budnego Puchar Świata to tradycyjnie dobra zaprawa przed tak ważnymi zawodami, jakimi są mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. W tym sezonie odbędą się one we włoskim Val di Fiemme od 20 lutego do 3 marca.

"Zawody tej rangi są zawsze sumą całego sezonu oraz doświadczeń bardzo dobrej pary fachowców, jakimi są Kowalczyk i trener Aleksander Wierietielny. Wystarczy, że będą nastawieni pozytywnie i poświęcą się spokojnym przygotowaniom - w tym mniej nerwowym startom - a sukces moim zadaniem murowany" - stwierdził Budny.

Olimpijczyk z Innsbrucka ocenił też pierwsze starty pozostałych biegaczek: "Nie ma takiego trenera, który w pół roku dokona cudu, jednak już widać lepszą pracę indywidualną, a także w drużynie. Jestem dobrej myśli, zwłaszcza jeśli chodzi o sztafetę."

Zapytany, co sądzi na temat powrotu do reprezentacji Kornelii Kubińskiej (z domu Marek) powiedział, że przyjmuje ten fakt z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony cieszy się, bo to dobra biegaczka, z drugiej jednak według niego stosowanie dopingu wymaga ostrzejszych działań.

"Kto sięga po niedozwolone środki, powinien być dożywotnio zdyskwalifikowany. Wiem jak to brzmi, ale to moim zdaniem jedyne skuteczne lekarstwo na ten proceder. Koniec z niszczeniem zdrowia i wypaczaniem pięknej idei sportu" - kategorycznie stwierdził Budny.

W rozegranym w piątek w fińskim Kuusamo biegu sprinterskim Justyna Kowalczyk zajęła 7. miejsce, Sylwia Jaśkowiec była 71., Kornelia Kubińska 77., a Paulina Maciuszek 83.

W sobotę odbędzie się bieg na dystansie 5 km stylem dowolnym.

Dowiedz się więcej na temat: Justyna Kowalczyk | Marit Bjoergen | aleksander wierietielny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama