Zakopiańska prokuratura umorzyła sprawę Jagny Marczułajtis

Zakopiańska Prokuratura Rejonowa umorzyła sprawę dotyczącą manipulacji wynikami snowboardowych mistrzostw Polski w Jurgowie (Małopolskie) 28 lutego - poinformował w środę prokurator Mirosław Kozak. Doniesienie złożyła Jagna Marczułajtis-Walczak.

"Wobec braku znamion czynu zabronionego, umorzyliśmy postępowanie. Od tej decyzji odwołał się pełnomocnik składającej zawiadomienie" - powiedział Kozak.

Reklama

Zdaniem Marczułajtis-Walczak organizatorzy zawodów zmanipulowali wyniki zawodów w Jurgowie. Według władz Polskiego Związku Snowboardu, zarzuty te są bezpodstawne i nieuzasadnione oraz naruszają ich dobra osobiste.

Przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu trwa proces cywilny w sprawie naruszenia dóbr osobistych, jaki trenerowi kadry snowboardowej Pawłowi Dawidkowi wytoczyli zawodniczka i jej mąż. Dotyczy ona również wydarzeń z mistrzostw Polski. Gdy Marczułajtis-Walczak upadła pod koniec trasy, usłyszała od Dawidka obraźliwe słowa.

Ponadto snowboardzistka złożyła prywatny akt oskarżenia przeciwko trenerowi do wydziału karnego Sądu Rejonowego w Zakopanem. Na rozprawie 13 maja nie doszło do pojednania między stronami i proces w tej sprawie będzie się toczył.

Marczułajtis-Walczak i jej mąż domagają się od Dawidka opublikowania w prasie przeprosin za znieważenie. Ponadto chcą zasądzenia na rzecz zawodniczki 20 tys. zł, na rzecz Walczaka - 10 tys. zł oraz na rzecz Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą w Rabce-Zdroju - 20 tys. zł.

Z kolei pozew przeciwko Marczułajtis-Walczak i jej mężowi o naruszenie dóbr osobistych złożył do krakowskiego sądu Polski Związek Snowboardu i jego prezes Marek Król. W pozwie powołują się na medialne wypowiedzi zawodniczki i jej męża, w których sugerowali możliwość fałszowania wyników podczas zawodów na korzyść córki prezesa, nieprawidłowości w sędziowaniu (trójkę dzieci członka zarządu związku), niewłaściwe zabezpieczenie trasy.

Związek domaga się od olimpijki i jej męża przeprosin oraz zapłaty zadośćuczynienia: za obrazę związku 165 tys. zł i 35 tys. zł na Fundację Anny Dymnej "Mimo Wszystko"; za obrazę prezesa Króla 40 tys. zł oraz 10 tys. zł od Marczułajtis-Walczak na Fundację "Mimo wszystko". Łącznie żądania zadośćuczynienia wynoszą 250 tys. zł.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje