Z gwiazdą na trasie, czyli boom na triathlon

Na co dzień są znanymi aktorami, prezenterami, politykami. Podczas zawodów przeistaczają się z VIP-ów w szeregowych zawodników, takich, jakimi możemy być także my, każdy z nas... Możliwość rywalizowania z zawodowcami i postaciami znanymi z mediów, a także dobra kondycja i zgrabna sylwetka to poważne zalety uprawiania dynamicznie rozwijającego się w naszym kraju triathlonu.

Iwona Guzowska, Tomasz Karolak, Piotr Adamczyk, Maciej Dowbor, Łukasz Grass, Maciej Stuhr, Bartłomiej Topa - to tylko niektórzy znani triathloniści amatorzy. Od niedawna prezesem Polskiego Związku Triathlonu jest europoseł Wojciech Olejniczak. Czy to tylko sprytny zabieg, mający na celu wypromowanie dyscypliny? Niekoniecznie.

Reklama

Łukasz Grass złapał triathlonowego bakcyla lata temu, dzisiaj nie wyobraża sobie normalnego życia bez ścisłego reżimu treningowego. - Po moich pierwszych  zawodach wiedziałem, że to jest to, czego szukałem i czego potrzebuję w życiu. Triathlon okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę - mówił w niedawnej rozmowie z INTERIA.PL (Był gwiazdą telewizji. Zmienił swoje życie na lepsze!).

Również wspomniany europoseł nie wziął się w fotelu prezesa związku z przypadku. "Sytuację naszego triathlonu znam bardzo dobrze, nie tylko z teorii czy opowiadań, ale dlatego, że startuję w zawodach. Trzeba jeszcze sporo pracy, i to długofalowej, by podnieść w Polsce sportowy poziom tej olimpijskiej dyscypliny. Taką mam ambicję" - deklarował Wojciech Olejniczak cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Do słów polityka z definicji podchodzimy nieufnie, ale zaprzyjaźniony z nami triathlonista amator, Jakub Lenczowski, potwierdza słowa prezesa: - Na ostatnich zawodach mieliśmy boksy rowerowe obok siebie. Bardzo sympatyczny facet i rzeczywiście startuje w triathlonowych imprezach, więc wie, co mówi.

Triathlon staje się sportową pasją i odskocznią od codziennych obowiązków dla coraz większej liczby rodzimych sportowców amatorów. Zapytaliśmy eksperta, byłego pływaka i piłkarza, a obecnie trenera w klubie Water Knights Zabierzów, Artura Czerwca, jak zacząć przygodę z triathlonem.

INTERIA.PL: Czy każdy może uprawiać triathlon?

Artur Czerwiec, trener Water Knights Zabierzów: - Tak, o ile potrafi pływać. To jest podstawa, bo z jazdą na rowerze i bieganiem nie ma takiego problemu jak z pływaniem.

Co poleca pan początkującym triathlonistom?

- Opracowanie planu. Załóżcie sobie cel, imprezę sportową, w której chcecie wystartować. To napędza do treningów, zmusza do systematyczności. Przestrzegam jednak przed stawianiem zbyt wysokich wymagań na początku. Są osoby, które od razu chciałyby zacząć od Ironmana, nie zdają sobie sprawy z tego, jaki to jest wysiłek, ile czasu i wyrzeczeń potrzeba na przygotowanie się do takiego startu.

Jaki dystans zatem wybrać na początek?

- Jeżeli ktoś potrafi pływać, jeździł wcześniej na rowerze i biegał rekreacyjnie, to polecam najkrótsze formy sprintu. Pamiętam początek swojej przygody z triathlonem. Rozpoczynałem w Suszu od 950 metrów w wodzie, 20 km na rowerze i 3 km biegu. Wcześniej uprawiałem sport, pływałem, grałem w piłkę nożną, ale z perspektywy czasu wiem, że to było dla mnie za dużo. Trzeba się z triathlonem oswoić, dlatego polecam imprezy krótsze, np. 500-600 metrów pływania, 10 km na rowerze i 2 km biegu. To optymalny dystans, przy odrobinie treningów początkujący sobie z nim poradzi i nie zrazi się do triathlonu. Ważne jest, żeby trafić na profesjonalnie zorganizowane zawody. Atmosfera na imprezie wpływa na poziom motywacji.

Jak się przygotować do pierwszego startu?

- Na początku wystarczy 6-8 godzin zróżnicowanego, ale systematycznego treningu w tygodniu. Oczywiście bardziej zaawansowani zawodnicy trenują nawet dwa razy dziennie, ale dla debiutanta tych kilka godzin w tygodniu jest optymalne.

Połączenie trzech dyscyplin w przygotowaniach wymaga pewnie fachowej wiedzy...

- Zgadza się, dlatego dobrym posunięciem jest zapisanie się do amatorskiego lub zawodowego klubu triathlonowego. Takie kluby cały czas powstają, jest ich w Polsce coraz więcej. W klubach są trenerzy od poszczególnych dyscyplin, są też zawodnicy, którzy podzielą się swoimi doświadczeniami. W pierwszej kolejności należy zadbać o najsłabszą dyscyplinę, nadrobić braki względem dwóch pozostałych. Ważne jest też traktowanie odpoczynku jak jednostki treningowej, a nie straconego czasu. Tak niestety myśli wiele osób, a to duży błąd. Odpoczynek w triathlonie to podstawa.

Jak wygląda trening? Ćwiczy się każdą z dyscyplin oddzielnie czy jest jakaś część wspólna?

- Oczywiście, są osobne treningi każdej z nich, ale przed startami wplata się tak zwane "zakładki" lub "cegły", czyli łączy się ze sobą dyscypliny. Tak przygotowujemy mięśnie do wysiłku typowo startowego.

Jakie korzyści płyną z uprawiania triathlonu?

- Po sobie widzę, że sport przekłada się na życie osobiste. Triathlonista to człowiek uparty, konsekwentny. Na trasie trwa walka z samym sobą, to procentuje na co dzień. Myślę, że dzięki wyuczonej systematyczności łatwiej zmagać się z obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi, łatwiej też znosić porażki.

Jak pan ocenia popularność triathlonu w Polsce?

- Z roku na rok rośnie. Widać, ile osób startuje w zawodach. Myślę, że czeka nas prawdziwy boom na triathlon.

Skąd bierze się takie zainteresowanie triathlonem?

- To jedna z niewielu dyscyplin, gdzie zawodowiec staje na starcie obok amatora i ten amator nie jest z góry skazany na porażkę. Kierunek pod tym względem wytyczają takie osoby, jak Marcin Konieczny, Maciek Dowbor czy Łukasz Grass. To postacie znane, medialne, a jednocześnie amatorzy w triathlonie. Tyle że między nimi a zawodowcami różnica jest czasem bardzo mała. Marcin Konieczny reprezentował nasz kraj na Hawajach podczas MŚ w Kona, Maciej Dowbor wygrał bilet uprawniający do startu w prestiżowych zawodach w Las Vegas. Triathlon to też dyscyplina widowiskowa, przyjemna dla oka. Widać modę na triathlon, np. w Niemczech czy Austrii uprawia go wiele osób. Myślę, że u nas będzie podobnie.

Nie tylko mamy znanych zawodników, ale i znanego prezesa.

- Liczę na to, że dzięki nowym władzom związku triathlon stanie się dyscypliną, która będzie miała w Polsce coś do powiedzenia. W końcu to dyscyplina olimpijska.

Może pan zachęcić czytelników INTERIA.PL do spróbowania swoich sił w triathlonie?

- Gorąco polecam! To fajny sposób na życie, odskocznia od codziennych zmartwień i obowiązków. Widzę to bardzo dobrze po sobie. Mam prośbę o cierpliwość, nie od razu można zostać mistrzem świata lub Polski, dlatego nie zrażajcie się. Warto wystartować w zawodach dla rywalizacji, adrenaliny, sprawdzenia samego siebie. Gwarantuje, że triathlon was wchłonie!

- Korzystając z okazji zapraszam na organizowane przez nasz klub pierwsze w Małopolsce zawody triathlonowe, które odbędą się 15 września w w Budzyniu i Cholerzynie koło Krakowa.

Rozmawiał: Dariusz Jaroń


Dowiedz się więcej na temat: triathlon | Maciej Dowbor | Tomasz Karolak | Adamczyk Piotr

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje