Wywiad z Tomaszem Sikorą

Tomasz Sikora zakończył w niedzielę najbardziej udany sezon w karierze, w którym zdobył srebrny medal olimpijski oraz zajął 4. miejsce w klasyfikacji generalnej biathlonowego Pucharu Świata.

Zakończył pan sezon tuż za podium. Czwarte miejsce w PŚ to największy sukces w polskim biathlonie.

Reklama

Dla mnie to również jest wielkim sukcesem, tym bardziej, że początek tego sezonu nie był tak udany. Za to końcówka była naprawdę dobra i cieszę się zwłaszcza z biegów sprinterskich. Na zakończenie sezonu sprawiłem sobie i kibicom wiele radości.

Zdobył pan małą Kryształową Kulę w sprincie. To wielki sukces.

Tego wyniku się nie spodziewałem, bo przed ostatnim biegiem sprinterskim, strata do dwóch liderów Poiree i Andresena była duża. Jednak tak się złożyło, że w tym dniu oni wypadli bardzo słabo, a ja bardzo dobrze i udało się wygrać tę klasyfikację.

Czy była szansa nawiązania walki o miejsce na podium w klasyfikacji generalnej PŚ?

Ta trójka, która w tym roku była na podium, czyli Bjoerndalen, Poiree i Fischer liczy się w biathlonie już od kilku lat i w całym sezonie ciężko jest z nimi startować na tak wysokim poziomie i wygrywać.

Ole Einar Bjoerndalen zapowiedział, że wystartuje na igrzyskach w Vancouver. A pan?

Nie chcę jeszcze kończyć kariery. Ja na razie nastawiam się na dwa lata startów, a wyniki pokażą, czy będę trenował dłużej.

Czy to prawda, że lubi pan bardzo grać w tenisa?

Tak, ale w ostatnim roku musiałem odłożyć tenis na bok, bo miałem problemy z barkami i nie mogłem pograć. Myślę, że do końca kariery biathlonowej w tenisa już nie zagram.

Czy tak dobra końcówka sezonu to efekt zdobycia medalu olimpijskiego?

Ja praktycznie co sezon mam końcówkę dosyć dobrą, ale w tym roku była ona zdecydowanie najlepsza. Myślę, że pomógł mi medal na olimpiadzie, bo mogłem startować już spokojniej i to dało efekty.

Nad czym zamierza pan pracować przed kolejnym sezonem? Jakie błędy będzie chciał pan wyeliminować?

Myślę, że można poprawić jeszcze wiele, zarówno w biegu jak i w strzelaniu, czy to z pozycji leżącej czy stojącej. W biathlonie nigdy nie jest się zawodnikiem idealnym, zawsze jest nad czym pracować i właśnie po to trenujemy.

Czy medal z Turynu coś zmienił w pana życiu?

Zmieniło się to, że zacząłem lepiej startować (śmiech). Poza tym myślę, że nic takiego się nie zmieni, będę dalej trenował i przygotowywał się do następnego sezonu. Zatem nie będzie wielkich zmian.

Czy wicemistrzostwo olimpijskie sprawiło, że jest pan może rozchwytywany przez dziennikarzy? Czy telefon dzwoni co chwilę?

Po olimpiadzie byłem w domu tylko dwa dni i później wyjechałem. Można powiedzieć, że wszystko przeszło bokiem.

Czy treningi przed nowym sezonem zapowiadają się ciężko?

Na pewno w tym roku będę trenował mniej, gdyż ostatnio mieliśmy cykl czteroletni, mając na celu igrzyska olimpijskie. Wykonaliśmy naprawdę ogromną ilość pracy. Razem z trenerem zdajemy sobie sprawę, że teraz potrzebuję jednego roku trochę luźniejszego sezonu.

Czy cieszy się pan z zakończenia sezonu, czy może chciałby pan jeszcze kilka razy wystartować, skoro tak dobrze panu szło?

Ciesze się. Te ostatnie starty były udane, ale były też bardzo ciężkie, co było widać na niektórych strzelnicach, gdzie czasami ponosiły mnie emocje i kierowały mną nerwy. Ja bardzo się cieszę, że ten sezon już się skończył.

Kto najbardziej ucieszy się z zakończenia sezonu Pucharu Świata?

Na pewno moja rodzina, która czeka na mnie praktycznie cały rok. Miałem naprawdę bardzo wiele wyjazdów, były jedynie krótkie pobyty w domu i myślę, że rodzina najbardziej czeka na mój powrót.

Gdzie wybiera się pan na zasłużony wypoczynek?

Jeszcze nie wiem. Pozostawiam to żonie i myślę, że w tych dniach kiedy będę w domu ona coś wybierze.

Ale wyjedzie pan na miesiąc? Może na dwa miesiące?

Nie. Myślę, ze wyjadę na 2 tygodnie. Trzeba będzie przecież powrócić do treningu i do innych spotkań, których na pewno w tym roku będzie więcej.

Wreszcie zaczął pan zarabiać pieniądze w biathlonie.

Na pewno jest to duży plus, że pojawiły się pieniądze. Nie muszę się martwić o to, że w domu jest ciężko. Możemy normalnie żyć i to jest naprawdę duży plus.

No i ma pan prawo do tzw. emerytury olimpijskiej.

To też jest komfort psychiczny, że nie trzeba się martwić z czego będę żył po zakończeniu kariery.

Czy zobaczymy pana w reklamach?

Czas pokaże. Na razie trzeba czekać.

Ale ma pan już jakieś oferty? Czy prowadzone są rozmowy?

Tym wszystkim zajmuje się mój agent. Ja mam wolną głowę od tych spraw.

W tym roku to pan jest królem sportów zimowych w Polsce. Pobił pan samego Adama Małysza.

Ja nie rozpatruję tego w tych kategoriach. To są dwie zupełnie różne konkurencje, przecież skoków nie można porównywać z biathlonem. Tam jest konkurencja typowo techniczna, a tu wytrzymałościowa.

Rozmawiał Paweł Sikora - RMF FM.

Dowiedz się więcej na temat: wywiady | sikora | medal | podium

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje