Tajner: Mam wątpliwości

Heinz Kuttin zastąpił na stanowisku trenera reprezentacji polski skoczków narciarskich Apoloniusza Tajnera. Dyrektorowi sportowemu PZN nie wszystkie metody szkoleniowe następcy przypadają do gustu.

- Heinz Kuttin na pewno wkłada w pracę z kadrą absolutne maksimum swoich możliwości i wiedzy - przyznał Tajner na łamach "Życia Warszawy".

Reklama

- Heinz i Stefan Horngacher w kadrze B opierają się na bardzo mocnym treningu rozwijającym siłę, moc, szybkość. Praca jest naprawdę ciężka. Sądzę, że starszym zawodnikom to pomoże. Nie wiem, jak zareagują młodzi. Mam wątpliwości. Ja bym młodych tak bardzo nie obciążał. Do tego ja miałem wszystko bardziej zaplanowane. Teraz kadra prowadzona jest bardziej żywiołowo, więcej jest improwizacji - ocenił były trener kadry.

Czego spodziewa się Tajner w nadchodzącym sezonie?

- Jestem raczej dobrej myśli. Dziesięć lat temu mieliśmy jednego dobrego zawodnika Wojciecha Skupienia. Małysz dopiero zaczynał karierę, a Mateja był wolnym strzelcem. Po pięciu latach mieliśmy pięciu zawodników, których można było gdzieś wysłać. Teraz w kadrach A, B i C jest 24. Za ich plecami kolejna grupa już puka do reprezentacyjnych drzwi. To musi przynieść efekty - stwierdził.

Zdaniem Tajnera, oprócz Adama Małysza na wyróżnienie zasługuje Robert Mateja, który w Kuusamo i Trondheim nie wystartuje z powodu kontuzji.

- Szkoda, że Mateja doznał kontuzji kostki. Skakał ostatnio naprawdę dobrze. Mateja od dawna nie prezentował się tak dobrze. Za moich czasów miewał okresy dobrej dyspozycji, ale nigdy nie udawało mu się utrzymać jej przez dłuższy czas. Teraz wygrał letni Puchar Kontynentalny. Może Heinz znalazł kluczyk do Matei? Mnie udało się to z Adamem - dodał Tajner.

INTERIA.PL/Życie Warszawy
Dowiedz się więcej na temat: wątpliwości | tajner

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje