Popis "The Rocket" w finale Masters

Ronnie O'Sullivan po raz trzeci w karierze wygrał prestiżowy turniej Masters w snookerze. W wielkim finale rozegranym w Wembley Arena w Londynie popularny "The Rocket" pokonał wschodzącą gwiazdę tej dyscypliny Chińczyka Ding Junhui 10-3.

O'Sullivan wygrywał w Masters w 1995 i 2005. Przed rozpoczęciem tego turnieju wielu kibiców snookera zastanawiało się w jakiej formie jest dwukrotny mistrz świata. 31-letni zawodnik w poprzedzających Masters zawodach UK Championship zaskoczył wszystkich rezygnując z walki w ćwierćfinałowym spotkaniu ze Stephenem Hendrym. Szkot wygrywał 4-1, kiedy O'Sullivan, po kolejnym nieudanym zagraniu, podziękował Hendry'emu za grę i poddał mecz.

Reklama

O'Sullivan przeprosił później za ten incydent. Jeden z najbardziej efektownie grających snookerzystów świata wrócił do stołu w znakomitym stylu. O'Sullivanowi bardzo zależało na rehabilitacji za wydarzenia z UK Championship i w pełni mu się to udało. Od początku Masters "The Rocket" prezentował się znakomicie, a w finale dał prawdziwy popis. Aż pięć razy faworyt gospodarzy osiągnął breaka powyżej 100 punktów. Efektowny w wykonaniu O'Sullivana był zwłaszcza frame numer 11, kiedy to podczas jednego podejścia do stołu uzyskał 143 punkty.

Pierwsza sesja finałowego pojedynku była wyrównana, a kibice oglądali wiele wspaniałych zagrań i wysokich breaków. Dwie inauguracyjne partie rozstrzygnął na swoją korzyść 19-letni Chińczyk. Były to jednak miłe złego początki. Później przy stole dominował "The Rocket". Sesja popołudniowa zakończyła się prowadzeniem Anglika 5-3.

Przewaga O'Sullivana uwidoczniła się jeszcze bardziej w sesji wieczornej. Utalentowany Chińczyk nie wygrał żadnej partii, a każdy błąd Ding Junhui bezlitośnie wykorzystywał O'Sullivan.

Niestety, w wielkim finale nie obyło się bez przykrego incydentu. Kiedy O'Sullivan prowadził 9-3 Ding Junhui chciał powtórzyć "wyczyn" Anglika z UK Championship i zamierzał poddać mecz. Młodego Chińczyka skłoniło do podjęcia takiego kroku zachowanie części publiczności. O'Sullivan przekonał jednak Ding Junhui do kontynuowania spotkania. W trzynastej partii nieprzyjemne okrzyki ze strony widowni pod adresem Chińczyka powtórzyły się i wtedy w obronie Ding Junhui stanął Anglik. Pp jego interwencji ochrona wyprowadziła sprawcę całego zamieszania.

Stało się jasne, że w takiej sytuacji Ding Junhui trudno będzie wrócić do meczu. "The Rocket" przypieczętował swoje zwycięstwo w tym spotkaniu w partii 13 wygrywając ją 121-3.

Na pocieszenie dla Ding Junhui pozostała nagroda za najwyższego breaka w turnieju. W razie eliminacyjnej Chińczyk osiągnął "maksa" - 147 punktów.

- Ding jest jednym z najbardziej utalentowanych zawodników jakich widziałem. Nie ma wątpliwości, że będzie kiedyś mistrzem świata - powiedział O'Sullivan o rywalu.

- Zirytowało mnie kilka komentarzy, które usłyszałem z trybun i nie mogłem się skoncentrować - stwierdził Ding Junhui.

Wynik finału:

Ronnie O'Sullivan (Anglia) - Ding Junhui (Chiny) 10-3

1-77 (77) 16-109 (109) 62-1 (55) 92-22 (99) 128-0 (128) 101-37 (101) 64-72 116-4 (116) 96-0 (96) 66-65 143-0 (143) 97-0 121-3.

Dowiedz się więcej na temat: Guardian | Ding | chińczyk | Ronnie O'Sullivan | Masters

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje