Kowalczyk: Uciekłam w pracę

W czerwcu tego roku nasza najlepsza specjalistka od biegów narciarskich został zdyskwalifikowana przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS) na dwa lata za stosowanie środków dopingujących. Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) skróciła karę Polki do roku. Kowalczyk nie poddaje się i czeka na decyzję Trybunału Arbitrażowego w Lozannie.

Jeśli Trybunał skróci dyskwalifikacje Kowalczyk do 10 miesięcy, to utalentowana biegaczka mogłaby startować w zawodach Pucharu Świata.

Reklama

- Jeśli decyzja będzie dla mnie niekorzystna, świat się nie skończy. Puchar Świata w tym roku to i tak tylko forma przygotowań do olimpiady. Jestem w stałym kontakcie z mecenasem Ludwikiem Żukowskim, który zresztą został również moim menedżerem. Bardzo mu zależy, żeby mi pomóc i wierzy w skuteczność odwołania - powiedziała Kowalczyk w "Przeglądzie Sportowym".

- Uciekłam w pracę. Mam taki wewnętrzny mechanizm obronny. Dookoła było na szczęście dość życzliwych mi ludzi. Doktor Robert Śmigielski przygotował mi plany zażywania odżywek i leków, trener Aleksander Wierietielny ciągle mówi mi, że we mnie wierzy. Po prostu bombarduje mnie dobrą energią. Gromadzę siły. Dopiero dobrym występem na olimpiadzie pokażę tym, którzy mnie skreślili, co potrafię. Udowodnię, że umiem wyjść z całej tej sytuacji z twarzą - podkreśliła Kowalczyk.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Kowalczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama