Beata Mikołajczyk: Ktoś mnie źle zrozumiał i tak "poszło" w Polsk

Kajakarka Beata Mikołajczyk (UKS Kopernik Bydgoszcz) na razie nie zamierza rozstać się ze sportem i jest gotowa na kolejne wyzwania. "Ciągle chcę być lepsza i chyba nie osiągnęłam jeszcze swoje granicy" – powiedziała trzykrotna medalistka olimpijska.

Mikołajczyk jeszcze w grudniu ubiegłego roku zapowiadała rozbrat ze sportem i nieco dłuższą przerwę w treningach i startach. Utytułowana zawodniczka przyznała jednak, że jej deklaracje nie do końca zostały dobrze zrozumiane.

Reklama

"Z tym rozbratem z kajakami ktoś mnie źle zrozumiał i tak "poszło" w Polskę. Powiedziałam, że jak będę w ciąży, to wtedy zrobię sobie przerwę. Jak widać brzucha nie mam, więc dalej trenuję. I myślę, że tak zostanie do końca sezonu, tym bardziej, że pozostały tak naprawdę niecałe cztery miesiące" - tłumaczyła.

W sporcie osiągnęła już niemal wszystko, a mimo to wciąż znajduje motywację do ciężkiej pracy. Jak przyznała, kajakarstwo jest akurat wymagającą dyscypliną.

"Czerpię motywację, bo zapominam, że mam te medale. Może to głupio zabrzmi, ale taka jest prawda. W trakcie treningu o tym nie myślę. Czasami przypomina się, że już mam ten medal i jest taki wielki spokój w głowie. Ja po prostu lubię rywalizację, choć przed każdym startem mówię, że jej nienawidzę. A na mecie stwierdzam, że ją... kocham. Ciągle chcę być lepsza i myślę, że jeszcze nie dotknęłam swojej granicy" - zaznaczyła.

W sportowym CV ma medale olimpijskie, mistrzostw Europy i świata, a brakuje jej jedynie tylko złota z igrzysk. To zresztą jest wciąż niespełnione osiągnięcie całego polskiego kajakarstwa.

"Z drugiej strony uważam, że zdobyłam wiele, jestem jednym z niewielu sportowców w Polsce, którzy mają trzy medale olimpijskie i to zdobyte na trzech kolejnych igrzyskach. Dlatego jestem w pełni usatysfakcjonowana. Nie przeszkadza mi to jednak wylewać siódmych potów na treningach" - wspomniała.

Mikołajczyk później niż zwykle rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu. Na pierwsze zgrupowanie z kadrą wyjechała dopiero w lutym do Portugalii.


"To było spokojniejsze pół roku, takie okresy miałyśmy po igrzyskach. To czas, kiedy zawodnik może trochę pobyć normalnym człowiekiem, ale nie może jednak zapominać, że jest sportowcem. Miałam indywidualny program zajęć, który trener Tomasz Kryk przygotował specjalnie dla mnie. Chodziło o to, żebym nie trenowała za dużo i nie za ciężko, a pozwoliła też organizmowi wypocząć" - przyznała.

W ostatni weekend kajakarka UKS Kopernik Bydgoszcz podczas kwalifikacyjnych regat w Poznaniu pokazała, że wciąż jest najszybszą zawodniczką na olimpijskim dystansie 500 metrów. Jak zaznaczyła, do formy olimpijskiej sprzed roku jeszcze jej daleko, choć jak na tak dość krótki okres przygotowawczy, dyspozycja u progu sezonu jest zadowalająca.

"21 lat pracy pozostaje gdzieś w organizmie, a my mamy świetnego fachowca, który doskonale zna się na fizjologii i można mu ślepo zaufać. Rok temu bardzo szybko pływałam, teraz mój organizm dostał takiego lekkiego "wypuszczenia" i oddaje to w postaci również szybkiego pływania. Przez te lata udało mi się zbudować "bazę", ale też mam świadomość, że nie można jej wykorzystywać w nieskończoność, tylko trzeba ją czasami odnawiać" - wyjaśniła.

31-letnia Mikołajczyk wraz z Martą Walczykiewicz są liderkami żeńskiej kadry. Trzykrotna medalistka olimpijska chce wspierać młodsze koleżanki i dzielić się swoim bagażem doświadczeń.

"Chcę ciągnąć tę grupę do przodu i sprzedawać swoją wiedzę, którą przez lata zyskałam. Razem z Martą chcemy, aby nasze koleżanki uczyły się nie na swoich błędach, ale na naszych z przeszłości" - podkreśliła.

Popularna "Becia" nie stawia sobie konkretnych celów przed tym sezonem. Na pewno nie będzie startować z Karoliną Nają, z którą dwukrotnie zdobyła brązowy medal igrzysk olimpijskich. To właśnie jej partnerka z osady zrobiła sobie tymczasowy rozbrat ze sportem.

"Pływałam dwójkę z Anią Puławską i Dominiką Włodarczyk, tych konfiguracji było zresztą wiele. Obie dziewczyny rywalizują na światowym poziomie. Pływałam też w czwórce. Ja jestem otwarta na propozycje trenera, wiem, że on mi krzywdy nie zrobi. Nie narzucam sobie konkretnych celów ani też konkurencji. Podchodzę totalnie bez presji i czerpię z tego ogromną radość" - podsumowała.

Pierwszym sprawdzianem kadry kajakarek będzie Puchar Świata w Szeged, który odbędzie się w dnach 26-28 maja. Tydzień wcześniej w PŚ w Portugalii wystąpi tylko Walczykiewicz.


Dowiedz się więcej na temat: Beata Mikołajczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje