Ukraina - Polska 4-3 na hokejowych MŚ Dywizji IB

Polscy hokeiści przegrali z Ukrainą 3-4 w ostatnim, decydującym o awansie na zaplecze Elity, meczu MŚ Dywizji IB w Doniecku. Po świetnej pierwszej tercji Polacy prowadzili 2-0, ale w drugiej ich gra zupełnie się załamała i choć w ostatniej części zdobyliśmy kontaktową bramkę, to na więcej zabrakło sił i czasu.

Ukraińcy awansowali do Dywizji IA, a ich miejsce zajmą zdegradowani z zaplecza elity Brytyjczycy. W dzisiejszym swoim ostatnim meczu podczas MŚ Dywizji IA w Budapeszcie przegrali z Koreą 1-4.
Już pierwsza akcja dała nam prowadzenie w Doniecku. Tomasz Malasiński wymienił dwa podania z Marcinem Koluszem i strzelił zza bulika, a zasłonięty Jewhen Napnenko przepuścił krążek w długi róg.

Reklama

Ukraińcy rzucili się do ataku. Nie rozgrywali koronkowych akcji, tylko starali się stłamsić naszych reprezentantów i z bliska wepchnąć krążek do siatki choćby razem z naszym bramkarzem. Tyle że między słupkami stał mierzący w łyżwach prawie dwa metry Przemysław Odrobny.
Wydawało się, że Igor Zacharkin zdecyduje się wystawić w bramce Kamila Kosowskiego, ale "Wiedźmin" kapitalnymi interwencjami potwierdzał słuszność decyzji rosyjskiego trenera.
Przed meczem trenerzy i hokeiści obu zespołów jednym głosem przekonywali, że podstawowa sprawa to unikanie kar, ale teoria to jedno, a praktyka drugie, zwłaszcza gdy na lodzie sypią się iskry. Pierwsi kary zaczęli łapać Ukraińcy. Druga z nich kosztowała ich utratę drugiego gola. Rafał Dutka huknął z dystansu, a "Malaś" dostawił łopatkę kija i zmieniając lot krążka, zupełnie zmylił bramkarza.
Przed dwoma laty na mistrzostwach w Kijowie to nasz zespół tracił kolejnych kontuzjowanych zawodników, teraz to Ukraińcy musieli grać na trzy piątki, co w połączeniu z koniecznością gry w osłabieniach, nie pozwalało im narzucić szybkiego tempa.
Nie szło im też w przewagach, inna sprawa, że nasz zespół bronił się w osłabieniach dzięki bardzo ambitnej postawie.

W końcówce I tercji, gdy przyszło bronić się trzech przeciwko czterem, Jerzy Gabryś przyjął strzał na ciało i choć widać było, jak bardzo cierpi, to jeszcze podczas tej samej zmiany dwukrotnie rzucał się na lód starając się zablokować strzały.
Po bardzo dobrej grze nasi hokeiści schodzili na pierwszą przerwę z dwubramkową zaliczką i nic nie zapowiadało ogromnych problemów w drugiej tercji. Tymczasem Ukraińcy opanowali rosnącą frustrację i zupełnie zdominowali nasz zespół. "Biało-czerwoni" grali nerwowo i chaotycznie. Opadli z sił, a "Sbirna" bazując na sile fizycznej prostymi środkami wypracowywała kolejne groźne okazje.
Straty odrobiła w zaledwie 20 sekund na przełomie 28. i 29. minuty po bardzo podobnych akcjach, a w 37. minucie zostawiony bez krycia Oleg Tymczenko z bliska dobił strzał Olega Szafarenki i cztery tysiące ukraińskich fanów fetowało pierwsze prowadzenie swojego zespołu.
Nasz zespół nie potrafił wejść na obroty z pierwszej tercji i ograniczał się jedynie do wybijania krążka sprzed bramki. Odrobny nie miał wielkiego wsparcia w obrońcach, a w ataku wcale nie było lepiej - tylko pięć strzałów w całej drugiej części.
Potrzebowaliśmy szybkiego sygnału, który dałby Ukraińcom do zrozumienia, że jeszcze wcale nie mogą być pewni swego. Tymczasem po 35 sekundach trzeciej tercji straciliśmy czwartego gola. Odrobny dał się zaskoczyć po sygnalizowanym strzale, ale z drugiej strony nie byłoby tego gola, gdyby nasi hokeiści nie stracili krążka w strefie neutralnej i nie pozwolili się skontrować.
W 51. minucie zabrakło nam odrobiny szczęścia - Adam Bagiński trafił w słupek. Dwie minuty później Leszek Laszkiewicz nie zdążył z dobitką, ale wycofał krążek na niebieską do Jerzego Gabrysia, który efektowną klepą strzelił kontaktową bramkę. "Biało-czerwoni" walczyli do końca, ale nawet wycofanie bramkarza nie wystarczyło na zdobycie upragnionego gola.

Autor: Mirosław Ząbkiewicz


Ukraina - Polska 4-3 (0-2, 3-0, 1-1)

Bramki: 0-1 Malasiński (Kolusz 0.13), 0-2 Malasiński (Dutka-Dronia 6.01 w przewadze), 1-2 Blagy (Warłamow-Połonicki 27.42), 2-2 Szafarenko (Tymczenko 28.02), 3-2 Tymczenko (Szafarenko-Pobiedonoscew 36.47), 4-2 Materuchin (Szafarenko - Tymczenko 40.35), 4-3 Gabryś (Laszkiewicz 52.16).
Strzały: 34-27 (12-12, 14-5, 8-10). Kary: 16-16 minut.

Polska: Przemysław Odrobny - Paweł Dronia, Rafał Dutka; Tomasz Malasiński, Krzysztof Zapała, Marcin Kolusz - Jerzy Gabryś, Michał Kotlorz; Jakub Witecki, Grzegorz Pasiut, Maciej Urbanowicz - Kamil Górny, Mateusz Bryk; Adam Bagiński, Sebastian Kowalówka, Leszek Laszkiewicz - Patryk Wajda, Mateusz Rompkowski; Marek Strzyżowski, Krystian Dziubiński, Radosław Galant.

W pozostałych sobotnich meczach:
Holandia - Rumunia 6-2 (3-0, 1-1, 2-1)
Litwa - Estonia 12-3 (1-1, 3-2, 8-0)

Końcowa tabela:


Lp. zespół mecze pkt. zw zwd/k pd/k p bramki
1. Ukraina   5   14   4   1   0   0   30-7 - awans
2. Polska   5   12   4   0   0   1   22-9
3. Holandia   5   10   3   0   1   1   19-15
4. Rumunia   5   6   2   0   0   3   12-24
5. Litwa   5  3   0   0   0   5   16-22
6. Estonia   5   0   0   0   0   5   14-36 - spadek


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje