"Orły" rozbiją bank?

Reprezentacja Polski rozpocznie w niedzielę w Innsbrucku walkę o awans do hokejowej elity. O główną premię (ponad 400 tys. zł) nie będzie łatwo.

Obok jak zawsze silnego Kazachstanu, faworytem jest Austria, której szwedzki trener zmontował silny skład z gwiazdą NHL Thomasem Vankiem na czele. Awansuje tylko najlepszy.

Reklama

W Innsbrucku zmierzymy się z pięcioma rywalami. Zaczniemy od Wielkiej Brytanii. To beniaminek I dywizji, ale jak to z beniaminkami zazwyczaj bywa, najtrudniej ograć ich w pierwszym meczu turnieju. Poprzeczka będzie zawieszona wyżej w poniedziałkowym starciu z Holendrami, którzy w światowym rankingu są tylko cztery pozycje niżej od nas.

Kluczowe znaczenie będzie miało środowe starcie z Kazachami. Z tym rywalem zawsze grało nam się ciężko, ale przed rokiem pokonaliśmy ich podczas mistrzostw w chińskim Qiqiharze. Zespół oparty jest na zespole Kazzinc-Torpedo Ust-Kamienogorsk, który na co dzień gra w rosyjskiej Wyższej Lidze Wschodniej (zaplecze Superligi).

W październiku podczas 2. rundy Pucharu Kontynentalnego etatowych mistrzów Kazachstanu pokonali hokeiści Wojasa Podhala Nowy Targ (5:2). "Szarotki" rozegrały wtedy świetny mecz, ale Kazachowie i tak awansowali, przeszli przez 3. rundę, a w turnieju finałowym zajęli trzecie miejsce.

Po dniu przerwy w piątek zagramy z najsłabszą w grupie Koreą Południową, która przed rokiem wywalczyła awans do I dywizji. W ostatnim meczu turnieju czeka nas spotkanie z gospodarzami, dla których każdy inny wynik niż powrót do top dywizji będzie porażką.

Trener Austriaków Lars Bergstroem namówił do gry gwiazdora Buffalo Sabres Thomasa Vanka i innego napastnika, który walczył na lodowiskach NHL Christopha Brandnera.

Podobnej siły przekonywania nie ma niestety trener naszej kadry Rudolf Rohaczek. Podczas gdy Austriacy wzmacniają skład, w naszej kadrze zabraknie kilku kluczowych zawodników. Mariusz Czerkawski powiedział swego czasu, że nie zagra w zespole Rohaczka i jak na razie słowa dotrzymuje. Oficjalnie jest kontuzjowany.

Do Austrii nie pojechało też dwóch napastników tyskiego GKS-u, którzy ciągnęli grę swojej drużyny w finałach Polskiej Ligi Hokejowej: Adrian Parzyszek i Sławomir Krzak. W składzie zabraknie również najlepszego polskiego obrońcy Sebastiana Gonery. Jeśli dodać do tego Sebastiana Łabuza (zrezygnował z kadry tłumacząc decyzję obowiązkami na studiach), to mamy całą piątkę. I to jaką piątkę!

Na dodatek zdobywca "Złotego kija" w rankingu katowickiego "Sportu" Arkadiusz Sobecki dostał krążkiem w mięsień podczas ostatniego treningu w kraju i w mistrzostwach nie zagra. Ale nie czarujmy się, nawet z nimi nie bylibyśmy faworytami.

Rohaczek konsekwentnie ogrywał zespół w sparingach z Francją i podczas turniejów EIHC. O ile gra mogła się podobać, o tyle wyniki mniej, głównie za sprawą nieskuteczności. To największy problem biało-czerwonych, co zresztą potwierdziły ostatnie mecze towarzyskie z Węgrami czy Comarchem Cracovią.

Nie ma sensu opierać prognozy na wnioskach ze środowego spotkania z "Pasami", ale nie nastraja ono optymistycznie. Podobnie zresztą jak sobotnia porażka z Węgrami. W tym samym czasie Austriacy przegrali dwa mecze, ale z nieporównywalnie mocniejszymi rywalami: Włochami i Rosjanami, którym zresztą strzelili siedem goli.

Chcąc awansować, musimy rozegrać trzy bardzo dobre i dwa świetne mecze. Przed odmłodzoną kadrą bardzo trudne zadanie.

Mirosław Ząbkiewicz, Innsbruck

Dowiedz się więcej na temat: bank | awans | mecze | reprezentacja Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama