Hokejowe MŚ Dywizji IB: Polska - Estonia 5-3

Polscy hokeiści wygrali z Estonią 5-3 w swoim czwartym meczu w mistrzostwach świata Dywizji IB w ukraińskim Doniecku. Postawa "Biało-czerwonych" musi budzić niepokój przed sobotnim starciem o wszystko z Ukrainą, która dopiero po dogrywce wygrała z Holandią.

"Biało-czerwoni" przystąpili do starcia z Estończykami z kompletem zwycięstw. Podopieczni Igora Zacharkina rozprawili się kolejno z Litwą (5-0), Rumunią (6-1) i Holandią (3-1).

Reklama

I tercja


Tuż po rozpoczęciu gry błąd popełnili polscy obrońcy. Sam przed Przemysławem Odrobnym, który zastąpił Kamila Kosowskiego, znalazł się jeden z estońskich napastników. Na szczęście nie wykorzystał dogodnej okazji. Pierwszy groźny strzał na bramkę rywali oddał Sebastian Kowalówka. Villem-Henrik Koitmaa z dużym trudem odbił krążek.
W miarę upływu czasu Polacy rozkręcali się i estoński bramkarz miał sporo pracy m.in. po strzałach Kowalówki, Leszka Laszkiewicza czy Krystiana Dziubińskiego. Często dochodziło do sytuacji, kiedy "Biało-czerwoni" zamykali przeciwników w ich strefie obronnej. Estończycy od czasu do czasu wyprowadzali kontry i jedna z nich omal nie zakończyła się stratą gola. W 12. minucie strzał z bliska Wadima Wirjassowa obronił Odrobny.
W 13. minucie na ławkę kar powędrował Jan Rajewski, ale Polacy nie wykorzystali przewagi liczebnej, choć w Doniecku całkiem dobrze radzą sobie w tym elemencie.
Niespełna cztery minuty przed końcem pierwszej tercji krążek stracił Michał Kotlorz. Estoński napastnik uderzył z niebieskiej linii. Odrobny jednak nie dał się zaskoczyć.
W 18. minucie ładną indywidualną akcją popisał się Marcin Kolusz. Kapitan "Biało-czerwonych" minął dwóch zawodników i oddał groźny strzał. Kolusz był jednak nieprzepisowo atakowany przez Aleksandra Ossipowa.
Tym razem grę w przewadze Polacy wykorzystali. Adam Bagiński podał do Kowalówki, a ten idealnie zagrał do Laszkiewicza, który z bliska pokonał estońskiego bramkarza. W pierwszej tercji Polacy nadspodziewanie męczyli się z Estończykami. Największe zastrzeżenia można było mieć do skuteczności, ale też niefrasobliwości w obronie. W pierwszej tercji Polacy oddali 14 strzałów, a rywale 10.

II tercja

Druga odsłona rozpoczęła się fatalnie dla naszej drużyny. Aleksiej Sibircew oddał zaskakujący strzał z bulika, a krążek nad barkiem Odrobnego wpadł do siatki. Polski bramkarz mógł w tej sytuacji zachować się znacznie lepiej. Na tym nie koniec kłopotów. W tercji obronnej rywala Radosław Galant rzucił na bandę Estończyka i powędrował na ławkę kar. Grę w osłabieniu przetrzymaliśmy głównie za sprawą Odrobnego, który zrehabilitował się za puszczonego gola. W drugiej tercji na pierwszy celny strzał Polaków czekaliśmy aż pięć minut.
Ponownie na prowadzenie mogliśmy wyjść w 27. minucie, ale strzał Dziubińskiego parkanem obronił Koitmaa. W kolejnej akcji "Biało-czerwoni" dopięli swego. Strzał Kolusza odbił estoński bramkarz, ale dobitka Tomasza Malasińskiego była skuteczna. Podczas tej akcji przypadkowo krążkiem w twarz dostał Ilja Uruszew. Estończykowi popłynęła krew z nosa. Służby porządkowe potrzebowały kilku minut, żeby usunąć krew z lodu.
Przerwa źle wpłynęła na Polaków. W 33. minucie Estończycy wykorzystali grę w przewadze (kara dla Rafała Dutki) i znów Odrobnego zmusił do kapitulacji Sibircew. Odpowiedź "Biało-czerwonych" była szybka. W 36. minucie Marek Strzyżowski zdecydował się na strzał z ostrego kąta, a zasłonięty Koitmaa przepuścił krążek do siatki.
Pod koniec drugiej tercji znów graliśmy w przewadze, bo Estończycy źle przeprowadzili zmianę i zbyt wielu zawodników było na lodzie. Polacy ostrzeliwali estońską bramkę jednak bez rezultatu. Po 40 minutach gry prowadziliśmy tylko różnicą jednego gola.

III tercja


Ostatnią część meczu rozpoczęliśmy grając jeszcze w przewadze. W drużynie Estonii nastąpiła zmiana bramkarza - Koitmęę zastąpił Roman Sumichin, który szybko musiał wyciągać krążek z siatki. Sekundę przed końcem kary ładnym strzałem popisał się Rafał Dutka i było 4-2. W 48. minucie dwóch Polaków złapało kary - Radosław Galant i Marek Strzyżowski. W sytuacji 5 na 3 Estończykom na szczęście nie udało się strzelić gola.
Na własne życzenie doprowadziliśmy do nerwowej końcówki. W 57. minucie na ławce kar usiadł Dutka, a Sibircew mocnym strzałem pokonał Odrobnego. Był to trzeci gol tego zawodnika w tym meczu. Estończycy zwietrzyli szansę na korzystny wynik. Na niespełna dwie minuty przed końcem wycofali bramkarza. Ten manewr przyniósł odwrotny skutek od zamierzonego. Kolusz wywalczył krążek w naszej tercji obronnej i podał do Krzysztofa Zapały, a ten ustalił wynik meczu strzałem do pustej bramki.

W innych czwartkowych meczach Rumunia pokonała Litwę 2-1 (1-0, 0-1, 1-0), a wieczorem Ukraina wygrała po dogrywce z Holandią 3-2 (0-2, 2-0, 0-0, 1-0). Tylko zwycięzca turnieju awansuje na zaplecze Elity.

Polska - Estonia 5-3 (1-0, 2-2, 2-1)

Bramki: 1-0 Laszkiewicz (Kowalówka - Bagiński 18.46 w przewadze), 1-1 Sibircew (Virjassow - Kuzniecow 21.39), 2-1 Malasiński (Kolusz 28.31), 2-2 Sibircew (Kuzniecow - Virjassow 32.18 w przewadze), 3-2 Strzyżowski (Dziubiński - Galant 35.48), 4-2 Dutka (Kolusz - Dronia 40.38 w przewadze), 4-3 Sibircew (Ossipow -  Szwarogin 57.49 w przewadze), 5-3 Zapała (Kolusz - Dutka 48.49 do pustej bramki)

Strzały: 43-35 (14-10, 15-10, 14-15) Kary: 14-10

Polska: Przemysław Odrobny - Paweł Dronia, Rafał Dutka, Krzysztof Zapała, Tomasz Malasiński, Marcin Kolusz - Jerzy Gabryś, Michał Kotlorz, Jakub Witecki, Maciej Urbanowicz, Grzegorz Pasiut - Kamil Górny, Mateusz Bryk, Adam Bagiński, Sebastian Kowalówka, Leszek Laszkiewicz - Patryk Wajda, Mateusz Rompkowski, Marek Strzyżowski, Krystian Dziubiński, Radosław Galant

Tabela:


Lp. zespół mecze pkt. zw zwd/k pd/k p bramki
1. Polska   4   12   4   0   0   0   19-5
2. Ukraina   4   11   3   1   0   0   26-4
3. Holandia   4   7   2   0   1   1   13-13
4. Rumunia   4   6   2   0   0   2   10-18
5. Estonia   4   0   0   0   0   4   11-26
6. Litwa   4   0   0   0   0   4   4-19

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje