Smuda: Niech wyjeżdżają z Polski!

Selekcjoner Franciszek Smuda z wielkim spokojem przygląda się transferom zagranicznym kadrowiczów. Więcej pochwala te wybory! Już wyjechał Sławomir Peszko, Paweł i Piotr Brożek, a szykują się do wyjazdów Grzegorz Wojtkowiak, a także Adrian Mierzejewski. Smuda mówi: "Niech jadą - tam doświadczą konkurencji, wielkiej rywalizacji w meczach i na treningach".

Opiekun kadry Franciszek Smuda wybierał się na mecz Nottingham Forest - Derby County w angielskiej Championship. Jednak biuro podróży odradziło podróż do Anglii, strasząc powrotem po Nowym Roku. Mecz rozegrany 29 grudnia 2010 roku na City Ground był niezwykłym widowiskiem, a dwóch kandydatów do kadry Polski, Radosław Majewski i Tomasz Cywka zagrało w podstawowych składach. Nottingham zdeklasował rywala 5-2.

Reklama

22 stycznia dojdzie do rewanżu między tymi drużynami. Smuda przyznaje: - Może wybiorę się na to spotkanie, a może polecę do Anglii jeszcze wcześniej. Ci dwaj piłkarze mnie interesują w kontekście kadry. Radek chwalił Tomka, a wśród piłkarzy nie jest to częste. Słyszałem wiele innych pozytywnych opinii, ale... sam muszę się przekonać, co reprezentuje sobą Cywka.

W ostatnich dniach trwa transferowy show wokół kilku czołowych polskich piłkarzy. Sławomir Peszko od 1 stycznia został piłkarzem 1. FC Koeln, bracia bliźniacy Paweł i Piotr Brożkowie przechodzą do lidera ligi tureckiej, Trabzonsporu, gdzie jest już Arkadiusz Głowacki. O wyjeździe myśli Grzegorz Wojtkowiak, mający klauzulę w kontrakcie z Lechem w wysokości 1,5 miliona euro. Pojawiła się oferta z Bundesligi dla Adriana Mierzejewskiego z Polonii Warszawa. Podobno sięgająca 5 milionów euro!

Smudy wyraźnie mówi: - Jestem za wyjazdami. Naprawdę nie mam z tym problemu, prowadząc reprezentację. Taki Peszko w Bundeslidze, jak sobie poradzi, to będzie o klasę lepszym piłkarzem. Życie go do tego zmusi. Już nie będzie myślał, o tym, że można sobie odpuścić w defensywie.

Smuda, który nie potrafił się zachwycić Brożkiem po dwóch golach z Bośnią, jest entuzjastą jego transferu do Trabzonu. Selekcjoner podkreśla: - To silna liga, dużo silniejsza niż polska. Dla Pawła, ale rzecz jasna także Piotra, to może być znakomita motywacja. A Paweł jest naprawdę groźnym napastnikiem. Dla mnie groźniejszym niż Jeleń - mimo że jest technikiem, nie odstawia nogi.

Trener kadry podtrzymuje, że skład zaczyna od trio z lidera Bundesligi, Borussii Dortmund - Kuby Błaszczykowskiego, Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka. Smuda tłumaczy: - To są gotowi zawodnicy na poziom reprezentacji. Fakt, że Lewandowski jest tylko jokerem mnie nie martwi, bo wchodząc z ławki potrafi strzelać gole. Gorzej by było, gdyby wchodząc na kilkanaście, czy kilkadziesiąt minut nie potrafił się wykazać.

Selekcjoner wyraźnie chce postawić na Łukasza Fabiańskiego, który w tym sezonie regularnie broni w Arsenalu. Podoba mu się również Wojciech Szczęsny. Kolumbijczyk Manuel Arboleda może liczyć na powołanie, jak tylko otrzyma obywatelstwo Rzeczypospolitej. Śmiało może o nie wystąpić, przebywając w Polsce od ponad pięciu lat. Jego partnerem może być Damien Perquis z Sochaux. Smuda przyznaje jeszcze: - Rada drużyny wstawiła się za Peszką. Jest młody, raz mogła mu się zdarzyć wpadka, więc dostanie ode mnie jeszcze jedną szansę.

O banitach, Arturze Borucu i Michale Żewłakowie, Smuda nie chce dyskutować. Podkreśla jednak: - Jestem zacięty, jak mało kto. Znasz mnie kilkanaście lat. Zaciąłem się na porządek w kadrze. Wiem, że wcześniej go nie było. Ludzie opowiadają mi różne historie. Nie będę odwracał głowy, jak inni selekcjonerzy. Nie ma takiej możliwości! Szczególnie, że czuję poparcie kibiców.

Dyskutuj z Romanem Kołtoniem na jego blogu!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje