Kołtoń: Na dniach pierwszy wyrok "Fryzjera"

Korupcji w środowisku piłkarskim nie przeszkadzały ani telewizyjne kamery, ani nowe przepisy, ani fakt, że komunizm skończył się w Polsce prawie dwadzieścia lat temu...

Na 5 i 6 marca sąd we Wrocławiu wyznaczył dwie ostatnie rozprawy w procesie "Fryzjera" i Arki Gdynia. Jeszcze w tym samym miesiącu zapadną wyroki.

Reklama

Kiedy zaczęły się zatrzymania prokuratury wrocławskiej w sprawie korupcji w polskiej piłce, to wielu bagatelizowało sprawę. Oj, bardzo wielu... Ówczesny prezes PZPN Michał Listkiewicz powiedział w stacji Canal Plus: "W każdym stadzie znajdzie się jedna czarna owca". Były rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński powtarzał: "Nawet jak kogoś skażą, to wszystkie wyroki będą w zawieszeniu, no może iluś tam przyjdzie zapłacić tylko jakieś śmieszne grzywny". Kiedy - po publikacji "Listy Fryzjera" - spotkałem Wita Ż. na Legii, ten wypalił: "Teraz to przesadziliście i to mocno!". Dopytałem się: "Nie było zorganizowanej korupcji na potęgę? "Fryzjer" nie kontrolował środowiska obserwatorów i nie starał się wpływać na sędziów?!". Odparł: "Coś tam może się w drugiej albo trzeciej lidze, ale przecież w pierwszej lidze od lat są kamery!". Korupcji w środowisku piłkarskim nie przeszkadzały jednak ani telewizyjne kamery, ani nowe przepisy, ani fakt, że komunizm skończył się w Polsce prawie dwadzieścia lat temu!

Niedawno Centralne Biuro Antykorupcyjne - po raz drugi na polecenie prokuratury we Wrocławiu - aresztowało Andrzeja B., zwanego "Małym Fryzjerem". Były asystent Macieja Skorży w Grodzisku i Krakowie ma już ponad 100 zarzutów korupcyjnych (ustawianie meczów w niższych klasach rozgrywkowych). Liczbą zarzutów przebił, przynajmniej na dziś, samego "Fryzjera", czyli Ryszarda F.!

Śledztwo w sprawie korupcji w polskiej piłce jest coraz szersze. Zarzuty postawiono "Narodowemu" Januszowi W., trenerowi mistrza Polski z 2006 roku Dariuszowi W. (za okres pracy w Kielcach), gwieździe mediów, a zarazem członkowi zarządu PZPN i władz sędziowskich Witowi Ż., najlepszemu polskiemu sędziemu Grzegorzowi G., synowi byłego selekcjonera Jerzemu E. Juniorowi, za kratki na 48 godzin trafiła legenda Lecha Poznań, Piotr R., wyjaśnienia we wrocławskiej prokuraturze składali czołowi polscy trenerzy Stefan Majewski i Czesław Michniewicz.

Są wśród nich wielkie nazwiska i ludzie stojący dopiero u progu kariery, jak sędzia Marcin W., który dawał obserwatorom alkohol lub kosmetyki, aby wystawiali mu lepsze oceny. Tenże W. jeszcze niedawno zarzekał się, że nigdy nie wziął żadnej łapówki. Kiedy prokuratura we Wrocławiu postawiła mu trzy zarzuty, dalej twierdził, że jest niewinny. PZPN mu uwierzył. A jakże! W. jesienią wrócił do sędziowania w Ekstraklasie i zobowiązał się do zapłaty 300 tysięcy euro w przypadku udowodnienia korupcji. Teraz wrocławska prokuratura postawiła mu nowe zarzuty. Ciekawe, co prezes PZPN Grzegorz Lato powie na takie wyznanie młodego sędziego w śledztwie: "Starałem się nawiązać kontakt z obserwatorami, brać ich samochodem, ważne było czy piją alkohol. Dawałem im suweniry - alkohol bądź kosmetyki po meczu".

Zaczerpnąłem tę informację ze świetnie prowadzonej strony internetowej dziennikarza Radia Wrocław, Dominika Panka "pilkarskamafia.blogspot.com". To obok - Antoniego Bugajskiego, Artura Brzozowskiego, Michała Guza i Pawła Rusieckiego - najlepiej poinformowany dziennikarz, który stara się odsłonić kulisy korupcyjnego systemu w polskim futbolu. Warto zaznaczyć, że Brzozowski był autorem tekstów w "Gazecie Wyborczej" o Polarze Wrocław już wiosną 2004 roku, a para Bugajski-Rusiecki tekst o Ryszardzie F. (tytuł materiału "Fryzjer damsko-męski") zamieściła w "Przeglądzie Sportowym" jesienią 2004 roku. Śledztwo zaczęło się w maju 2005 roku, po aresztowaniu Antoniego F. i Mariana D., w wyniku prowokacji policyjnej, w której wielką rolę odegrał skruszony Piotr Dziurowicz.

Od początku członkowie piłkarskiej mafii zaznaczali, że są niewinni - krzyczeli: "poczekajmy na sąd", powtarzali, że "w polskim prawie obowiązuje zasada domniemania niewinności". Wszystko to prawda, ale gdy czytałem niedawno wywiad z Ryszardem F. na łamach "Polski", który przechwalał się, że 120 świadków nie potwierdziło w sądzie, iż uczestniczył w procederze korupcyjnym, to śmiać mi się chciało. Te słowa są mniej warte niż prognoza pogody sprzed dziesięciu lat.

Byłem obecny tylko na jednej rozprawie w procesie Arki Gdynia, ale zdążyłem usłyszeć zeznania pod przysięgą Kazimierza F. członka poprzedniego zarządu PZPN. Działacz potwierdził przelewy od "Fryzjera" na konto za poszczególne mecze - z dopiskiem "wpłata własna". Między innymi za spotkanie Lech - Pogoń, gdy umierał Ojciec Święty.

Co nie znaczy, że z "Fryzjerem" będzie łatwo przed sądem. Ryszard F. zaangażował dwóch renomowanych adwokatów jako obrońców. Profesor Piotr Kruszyński jest kierownikiem Katedry Postępowania Karnego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. 63-letni prawnik przewodzi - na zlecenie PO - zespołowi, który przygotowuje projekt wprowadzenia do naszego prawa instytucji sędziego śledczego. Kruszyński znany jest z tego, że bronił Zytę Gilowską, Sławomira Sikorę (pierwowzór Stefana, bohatera filmu Krzysztofa Krauzego "Dług"), a także Edwarda Mazura. Z kolei 58-letni Andrzej Grabiński jest wiceprzewodniczącym Trybunału Stanu - a rekomendował go klub parlamentarny PiS-u. Obaj są autorami brawurowej linii obrony - chcą dowieść, że "Fryzjer" został niesłusznie oskarżony, ponieważ jeśli nawet ustawiał mecze, to nie w lidze zawodowej...

Zapowiada się pasjonująca sądowa batalia - w procesie Arki Gdynia, a później w wielkim procesie "Fryzjera", w którym znajdą się inne wątki korupcyjnej działalności tego człowieka.

Dowiedz się więcej na temat: nowe przepisy | komunizm | zarzuty | Gdynia | Fryzjer | kamery | Wrocław | wyrok | PZPN | Kołtoń

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje