Kołtoń: Cupiał poczeka na Smudę?

W jednym tygodniu trzy wyzwania - najpierw było Udinese w Pucharze UEFA, później Bełchatów w lidze, a teraz Wisła Kraków w Pucharze Polski. Jednak Franciszka Smudę rozpiera energia. "Uwielbiam, jak dużo się dzieje wokół mojej osoby" - deklaruje 60-letni szkoleniowiec.

Mecz Wisła - Lech będziesz mógł zobaczyć na żywo - TUTAJ!

Reklama

Mecz Udinese - Lech nie daje spokoju. W rozmowie z Franciszkiem Smudą chciałem wyjaśnić, co się stało na Stadio Friuli w drugiej połowie pucharowej konfrontacji. Smuda powiedział: "Pamiętaj - decyduje nastawienie, a piłkarze sami z siebie nastawili się na obronę korzystnego wyniki". Dodał: "Podobnie było w Bełchatowie, przy prowadzeniu 2:0, pomyśleli, że już po meczu. Po chwili było 2:2. Na szczęście odbyło się bez konsekwencji punktowych, po tym jak strzeliliśmy zwycięskiego gola na sam koniec".

W ostatnich dniach Smuda ma tyle energii, że mógłby obdarować połowę trenerów w naszej lidze. Skąd tyle optymizmu? - zapytałem 60-letniego szkoleniowca. Opiekun Lecha odparł z szelmowskim uśmiechem: "Dużo się dzieje wokół mojej osoby. A ja lubię adrenalinę!". Smuda z Lechem walczy o mistrzostwo Polski i Puchar Polski, ale także myśli o swojej przyszłości. Kilka klubów z Zachodu sygnalizuje zainteresowanie Franzem. "Czekam na konkrety" - mówi bez ogródek. O nowej umowie z Lechem specjalnie nie chce się wypowiadać, podobnie jak o nowych piłkarzach "Kolejorza", Jasminie Buriciu, Gordanie Goliku i Harisie Handziciu. Tylko tyle: "Niech się pokażą w Młodej Ekstraklasie".

Smuda nie znajduje ostatnio porozumienia z innymi członkami "komitetu transferowego" Lecha, który odpowiada za sprowadzanie zawodników do lidera Ekstraklasy. To może być duży problem przed podpisaniem nowego kontraktu z Franzem.

"Nie myślę o nowym kontrakcie, trzeba się koncentrować na meczach, a rywalizacja wkracza w decydującą fazę" - mówi Smuda - "Niektórzy trenerzy wyznają zasadę, że nie trzeba stresować piłkarzy. Moja filozofia jest inna - stres, stres i jeszcze raz stres. Muszą czuć presję na każdym kroku. Wtedy poradzą sobie w każdej sytuacji!".

Tego stresu nie zabraknie i w dzisiejszym meczu w Krakowie. Ostatnio w lidze Lech rozgromił Białą Gwiazdę 4:1, a właściciel Bogusław Cupiał wyszedł ze stadionu przed końcem spotkania. Smuda żartuje: "Mam nadzieję, że teraz poczeka na mnie w loży, mimo niekorzystnego wyniku jego drużyny".

Pamiętajcie: relacja LIVE z meczu Wisła - Lech w Interia.pl już o 20:00

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | stres | Udinese | relacja | Franciszek Smuda | Kołtoń

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje