Tomaszewski: Prezydium przełomu i nadziei

Posiedzenie Prezydium PZPN zaplanowane na 18 lipca powinno dać odpowiedz na pytanie, czy w polskiej piłce "nadchodzi normalność, czy w dalszym ciągu będziemy świadkami panującej do tej pory degrengolady korupcyjno - wynikowej, którą popiera kilku (dosłownie pięciu) "okręgowych futbolowych baronów" (podpuszczonych przez jednego z OBSERWATORÓW), którzy zasiadają w Zarządzie związku.

A swoją drogą, to z posiadanych przeze mnie informacji ,wiele na to wskazuje (nie)stety, że "ÓW OBSERWATOR" był jednym z głównym rozprowadzaczy i że już niedługo, znajdzie się we "wrocławskim środowisku". A wówczas, "goszczący" Go prokuratorzy nie będą musieli "wciskać mu wykałaczek za paznokcie", by zaczął sypać (bowiem tylko tym sposobem będzie mógł liczyć na maksymalne złagodzenie kary) kolesi, z którymi ustawiał wyniki wielu , a jak mówią złośliwi, bardzo wielu spotkań.

Reklama

Podobnie ma się "sprawa ustawiaczy" w 16 okręgowych związkach, a klasycznym przykładem w tym temacie są ostatnie wydarzenia w Podkarpackim OZPN-ie. Otóż

na propozycję - nie do odrzucenia - prezesa Kazimierza Grenia wprowadzenia prawidłowych (zgodnych z propozycjami Andrzeja Strejlaua, dotyczących ligowych gwizdków) zasad corocznej weryfikacji i zachowania (przed, w czasie i po meczu) futbolowych arbitrów, szef sędziów, który jednocześnie - co jest ogromnie korupcjogenne - pełni funkcje wiceprezesa OZPN, zaprotestował i złożył następujące oświadczenie: W związku z licznymi przykładami nieliczenia się z opinią oraz lekceważeniem Zarządu Kolegium Sędziów Podkarpackiego ZPN, z dniem 05.07.2005 roku składamy rezygnację z pełnionych funkcji w Zarządzie Kolegium Sędziów Podkarpackiego ZPN w Rzeszowie. Z poważaniem - 10 podpisów , oczywiście z Wincentym Moryczem , "szefem gwizdkowych świstaków" na czele.

Rozwiązanie tego "wygwizdanego problemu" jest TYLKO JEDNO, a mianowicie, natychmiastowe zawieszenie Okręgowego Kolegium Sędziów, powołanie przez Prezydium PZPN komisarza(oczywiście spoza sędziowskiego środowiska), który wyeliminuje "buntowników", przyzwyczajonych do brania "suwenirów" i konsumowania suto zakrapianych kolacyje - nierzadko z panienkami - przed i po meczach.

Panowie sędziowie i kwalifikatorzy, zrozumcie wreszcie, czasy, kiedy ustawialiście mecze i ustalaliście sprzyjające dla Was, "warunki gry" (czytaj bezkarność) w polskiej piłce minęły bezpowrotnie i w zaistniałej sytuacji to nie Komisja Etyki i latami oszukiwana przez Was, rzesza kibiców musi udowodniać Wam winę, tylko Wy musicie Nam wszystkim, udowodnić swoją niewinność!!.

Zatem oczekiwania społeczne w związku z powyższym są następujące: jak najszybsze zakończenie zaległych spraw (karanie drużyn ujemnymi punktami) dotyczące poprzednich latach i bezlitosne(degradacje do niższych klas i dożywotnie dyskwalifikacje) rozprawienie się ze "kupczykami i ustawiaczami" , w minionym sezonie.

Powracając jednak do "wygwizdanych problemów" na szczeblu centralnym, to nie sposób pominąć milczeniem "gola samobójczego" , jaki strzelili sobie Andrzej Strejlau i Eugeniusz Kolator. Otóż nowy szef PKS, zbyt wcześnie podał do akceptacji (to jest tak, jak nie realizuje się wniosków Komisji Etyki o jak najpóźniejszą weryfikację sezonu 2004/5) przez prezydium, listę ligowych sędziów w której znalazł się arbiter Andrzej Kusak. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż praca tego sędziego podczas meczu Arka-Mława została przez prezesa Kolatora oceniona jako naganna - czego wynikiem był wniosek prezesa do gdyńskiej prokuratury, o zbadanie "czystości ustawienia tego pojedynku". Mam nadzieję, że nieporozumienie to było wynikiem zaproszenia (Andrzej z całego serca gratuluję) Strejlaua do Chin i Prezydium na posiedzeniu w dniu 18 lipca jeszcze raz zweryfikuje tę listę i ku zadowoleniu (oczywiście, oprócz sędziego) zainteresowanych stron, będzie po sprawie.

Z ligowych spraw na uwagę zasługuje (tydzień temu przestrzegałem, że "super fachowe" rządy braci B. jeszcze długo będą się odbijały czkawką Bogusławowi Cupiałowi) jedna , która dotyczy oczywiście mistrzów Polski. Okazało się, że piłkarz Konrad Gołoś, (któremu serdecznie współczuję i życzę szybkiego powrotu do zdrowia i na boisko) podpisał za panowania na prezesowskim tronie(stołku) Janusza B. kontrakt z krakowskim klubem, bez?. obowiązkowych , bardzo szczegółowych badań lekarskich, bez których nawet Real Madryt nie podpisałby umowy o pracę z super asem Davidem Beckhamem.

Dla wnikliwych obserwatorów dyletanckich działań braci B.na Reymonta problem Gołosia nie powinien być zaskoczeniem. Przypomnę tylko, że brat Janusza, Bogdan, który przed Nim, był przyspawany do prezesowskiego stołka, zatrudnił , za ogromne pieniądze futbolistę, Igora S., który - co było publiczną tajemnicą i może dlatego nie zrobiono przedkontraktowych badań? -, "cierpiał" na pomroczność jasną, lub jak kto woli cykliczną depresją psychiczną, co powodowało "okresowe odloty". Natomiast co się tyczy doniesienia PZPN do krakowskiej prokuratury w sprawie nieprawidłowości w pucharowym meczu z Pogonią, to mam nadzieje, że Wiślacy byli wówczas na tyle silni, że nie potrzebowali "łaskawości" gwizdka i była to tylko ludzka pomyłka Roberta Werdera - chociaż mając na względzie dyletanckie i dziwne prezesowanie słynnych braci, to tak naprawdę nie można nic wykluczyć.

Jan Tomaszewski

W związku z obraźliwymi tekstami komentarzy dotyczących felietonów Jana Tomaszewskiego, uprzejmie informujemy, że nie będziemy publikowali anonimowych komentarzy w których zamiast merytorycznej dyskusji, będą zawarte wyzwiska, pogróżki i obraźliwe epitety pod adresem naszego współpracownika.

Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego, ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną.

Jednocześnie informujemy, że zamieścimy każdy, nawet najbardziej drastyczny komentarz, ale pod warunkiem uprzedniego sprawdzenia danych osobowych autora, by pan Jan Tomaszewski mógł dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym.

Dowiedz się więcej na temat: kolegium | braci | PZPN | prezydium

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje