Poderbowy mikser ligowy

Wisła nadspodziewanie łatwo odskakuje Legii. Na dodatek w niedzielę gra z warszawianami u siebie. Czyżby ekstraklasa zaczynała się przeobrażać się w teatr jednego aktora?

Po ostatnich derbach Krakowa zmartwieni chodzą kibice Cracovii, ale co ciekawe, także zwolennicy "Białej Gwiazdy" czują niedosyt.

Reklama

- Wcale mnie to nie cieszy, że w Cracovii dzieje się źle. Wolałbym, żeby na derbach stadion był pełen i doping głośny - mówił mi po meczu jeden z najbardziej zagorzałych wiślaków. - Zresztą kibice Cracovii sami są sobie winni, że w derbach zebrało im się na protesty. Gdyby zapełnili stadion, ryknęli na sędziego, to i pewnie podyktowałby im rzut karny w spornej sytuacji.

Na atmosferę utyskują obie strony, ale warto zwrócić uwagę, że to była pierwsza od dawien dawna "święta wojna", podczas której nie spalono barw przeciwnika, nie wystawiono świńskiego ryja z jego herbem, przy okazji której nie doszło do burd, bijatyk, pobić, morderstwa, bo poprzednio przecież i takie nieraz się zdarzały.

Można narzekać na prezesa Cracovii Janusza Filipiaka, że niekonwencjonalnie walczy ze stadionową chuliganerką (brak biletów, tylko karnety), ale bluzgi pod jego adresem to gruba przesada. Tego nie dopuszczają się nawet pseudokibice Legii, którzy również mają nie po drodze z władzami klubu. W Warszawie krzykną najwyżej "Walter! Mordo ty moja!", a to zupełnie inny kaliber, niż epitety, jakich użyła w sobotę grupka "fanów" Cracovii.

To dowód na to, że kibicom "Pasów" brakuje charyzmatycznego przywódcy z głową na karku. Wisła miała to szczęście, że cztery lata temu, gdy Bogusław Cupiał postanowił zwolnić Henryka Kasperczaka, a 90 procent stadionu było zdecydowanie przeciw temu, znalazł się człowiek, który potrafił opanować gorącogłowych i zapobiec obrażaniu właściciela, a tym bardziej protestom pod jego domem, bo i takie zapowiadano. Gdyby wtedy Cupiał usłyszał, to co teraz słyszy Filipiak, z pewnością zgarnąłby zabawki i Wisła przestałaby stanowić potęgę. A ci, którzy chcieli obrażać prezesa, przestaliby się nią interesować.

Cytat kolejki: "Dobrze, że w tygodniu przed meczem Mariusza Pawełka przeczyściło, bo bronił znakomicie" - Marcin Baszczyński po derbach. I faktycznie, Pawełek, którego określa się czasem "elektrycznym" bramkarzem, spisał się bez zarzutu.

Bohaterem kolejki moim zdaniem został jednak Marek Zieńczuk, który znowu strzelił ważnego gola i to z niczego, a na dodatek swoją słabszą - prawą nogą. "Zieniu" po meczu nie chciał tego przyznać ("Obraziliby się kibice Wisły"), ale pewnie zamieniłby tego gola na bramkę w meczu reprezentacji Polski w spotkaniu z Węgrami.

Za 10. kolejkę najbardziej doceniliście Dawida Jarkę za cztery gole w meczu z Zagłębiem Sosnowiec (Dawid dostał 51 procent głosów). Daleko za piłkarzem Górnika znaleźli się Marek Zieńczuk (21 proc.) i Kamil Kosowski (10 proc.) Zobacz wyniki ankiety!.

Michał Białoński, INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | kibice

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama