"Franz" chce zbawić ligę

Śnieg, oszczędzanie na ogrzewaniu murawy, ale szczodre pokazywanie czerwonych kartek - tak w skrócie wyglądała 15. kolejka ekstraklasy. Mistrzem jesieni została Polonia Warszawa, bo za tydzień gramy pierwszą wiosenną kolejkę.

Po meczu Cracovia - Lech zapytałem trenera "Kolejarza" Franciszka Smudę o to, jaki jest plan na ostatnie dwie kolejki tego roku. - Chcemy zdobyć sześć punktów i jak najbardziej odskoczyć konkurencji - powiedział, tzn. powiedziałby tak każdy trener, ale nie "Franz".

Reklama

Smuda oświadczył, że dla niego i kibiców najbardziej liczy się to, żeby przed rundą wiosenną w czubie tabeli panował jak największy ścisk. - A nie tak, jak w zeszłym roku, gdy Wisła wszystkim odskoczyła i poza nią na mistrzostwo nikt nie miał szans, liga przestała być ciekawa - uzasadnił.

Ale Maciej Skorża dałby wiele, aby mógł się tak "ponudzić" na ławce, jak rok temu. Jego podopieczni wygrywali wszystko i nie musiał się za nich wstydzić jak we Wrocławiu, gdy do sędziego poleciały odzywki rodem z najbardziej wulgarnych trybun, tudzież kryminału.

Wisła jest zmęczona. Jej siła ofensywna znacząco zmalała. Mecz we Wrocławiu pokazał, że gdy słabszy dzień ma Paweł Brożek (apeluje do trenera o umożliwienie mu odpoczynku), "Biała Gwiazda" nie wygra. Przy Reymonta chyba każdy wie, że za darmo wartościowego napastnika się nie znajdzie. Zimą krakowianie muszą przewietrzyć szatnię.

W miniony weekend sporo mówiło się o zachowaniu arbitra z Warszawy Marcina Szulca. Bez dwóch zdań, niesprawiedliwie wyrzucił z boiska Radosława Sobolewskiego. W kontekście do wspomnianego meczu Śląska z Wisłą nie podoba mi się jeszcze jedna rzecz: rozmowy trenera gospodarzy Ryszarda Tarasiewicza z arbitrem po I połowie. Bez względu na ich formę (Tarasiewicz zdecydowanie trzyma fason), jest to jednak wywieranie presji na rozjemcy. Na miejscu trenera Skorży i każdego szkoleniowca ekipy, która zmaga się ze Śląskiem, czułbym się łyso, gdybym widział pana Rysia dyskutującego z arbitrem. Zawsze jest to forma nacisku. Daleki jestem od stwierdzenia, że to przez ten dyskurs wiślacy dostali dwie czerwone kartki, ale z pewnością sędzia powinien być odizolowany od tego typu nacisków. Niezależnie, czy padających z ust trenerów, czy działaczy.

Tarasiewiczowi należą się szacunek za styl pracy, zbudowanie z przeciętnych piłkarzy najgroźniejszego w lidze beniaminka, który jest na dobrej drodze, by włączyć się do walki o puchary. Na dodatek Śląsk gra nie tylko skutecznie, ale też w dobrym stylu. A pogodzenie efektowności z efektywnością nie jest proste.

Dowiedz się więcej na temat: kolejka | Polonia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje