Dlaczego Materna, Lis i inni klakierują PZPN-owi?

Zbudowana na potrzeby propagandowe filmu trybuna zapełniła się po brzegi ("Money talks"), słabo, ale jednak opłacony tłum skandował: "Grzegorz Lato!" i "Piotrek Gołos". Co ciekawe, wśród PZPN-owskich klakierów znalazły się autorytety na czele z Krzysztofem Materną i Tomaszem Lisem.

Słabo obeznanym w tematach polskiej piłki należy wyjaśnić, że skandowanie nazwiska Laty, czy Gołosa, to tak, jakby chodzić w stanie wojennym po ulicach i śpiewać: "Wojtek Jaruzelski", czy "Czesiu Kiszczak". Lato - od samego początku swego panowania w PZPN-ie popełnia gafę za gafą (ostatnio był bohaterem afery taśmowej). Gołos z kolei, to autor pomysłu likwidacji Białego Orła z koszulek reprezentacji, co wywołało potężny i naturalny sprzeciw kibiców.

Reklama

Wykładnię na temat Klubu Kibica Reprezentacji Polski zrobił dzisiaj w swoim felietonie Zbigniew Boniek. W telegraficznym skrócie, PZPN pod postacią KKRP zorganizował skok na kasę kibiców "Biało-czerwonych". Każdy, kto chce uczestniczyć w losowaniu biletów na mecze Polski, biletów, za które trzeba i tak słono płacić, musi najpierw wykupić kartę kibica za 32 zł. Karta ta niczego nie gwarantuje. Dobrze poinformowani twierdzą, że koszty produkcji takiej karty, to zaledwie 0,7 zł. Nie przeszkadza to jednak w kasowaniu za nią 32 zł.

Pod felietonem Bońka niejaki "Dex" zrobił prostą kalkulację:

"PZPN rzuca powiedzmy normalnym ludziom 10 tysięcy biletów. Chętnych na nie niech będzie 120 tysięcy. Każdy więc musi za członkostwo zapłacić 32 złote. Tylko jednak te 10 tysięcy dostanie bilet. Rachunek chyba prosty? Trzy i pół miliona zł z opłat za klub kibica dla PZPN!!! A ludzie bez biletu!".

Nic dodać, nic ująć. Co ciekawe, nie wiadomo, ile spośród tak zarobionych pieniędzy wpłynie do PZPN-u, a ile na prywatne konta! Jak wyśledziło Weszlo.com, spółka "Oficjalny Klub Kibica Reprezentacji Polski" należy do anonimowej spółki Centurion Technologies, a w niej 238 udziałów posiada niejaki Maciej Kulesza, a 80 udziałów jest w rękach luksemburskiego funduszu Equity Liner.

Labirynt Minotaura był łamigłówką dla pięciolatka wobec struktury własnościowej Equity Liner.

Aktywa w niej (35 procent) posiada londyńska Lextray Limited (wcześniej Regent Sourcing), Lextray z kolei w całości należy do szwajcarskiej firmy C&M Comprehensive Consulting SA z Lugano .C&M zarządzają Włosi Leondardo Bordon, Claudio Maimone, Paolo Aris Morel, Gianluca Foglia i Marco Frangi. Equity Liner w 30 procentach należy do Global Trust Advisors SA z Luksemburga, w 26 procentach - do Finstar Holding z Rzymu, a w 9 procentach - do luksemburskiego Luxvalor Management SA, której jedynym właścicielem jest szwajcarska spółka Valorfin SA z Lugano. Nie dziwcie się, że sporo wspólnego z polskim klubem kibica mają firmy z Luksemburga, gdyż to księstwo do niedawna było rajem podatkowym.

PZPN doprowadził do tego, iż dane osobowe i pieniądze kibiców polskiej piłki wypłyną do tak wielu zagranicznych firm. - Klub Kibica Reprezentacji Polski wygląda mi na duży skandal finansowy. Czekam na raport komisji w tej sprawie - powiedział wielki opozycjonista Grzegorza Laty, członek zarządu PZPN mecenas Jacek Masiota.

Skandalem jest też, że kibice nie mają innej drogi nabycia biletu, niż ta za pośrednictwem Internetu. Nie wszyscy mają przecież dostęp do sieci, a jeszcze większa grupa nie potrafi przejść procedury rejestracji za pośrednictwem netu. Innej opcji - wyrobienie karty w jakimkolwiek punkcie, kasie, czy choćby siedzibie PZPN-u nie ma!

Najciekawsze jest to, że wbrew tym faktom, do wstępowania do tak zorganizowanego przez PZPN Klubu Kibica Reprezentacji Polski agituje wiele autorytetów na czele z Włodzimierzem Lubańskim, Jerzym Owsiakiem, Tomaszem Lisem, Danielem Olbrychskim, Januszem Zaorskim i Krzysztofem Materną. Na oficjalnej stronie Klubu Kibica Reprezentacji Polski napisali w liście: "Reprezentacja stanowi dobro narodowe i własność całego społeczeństwa. Potrzebuje solidarnego wsparcia, przyjaznej atmosfery a także potężnego ale kulturalnego dopingu." Problem w tym, że podpisując się pod akcją zorganizowaną w tak nieczytelny i skandaliczny sposób, jaką jest KKRP musieli, a co najmniej powinni wiedzieć, co w trawie piszczy! Naprawdę nie mają obaw, że namawiają wielu ludzi do świadomego poniesienia strat finansowych, na których w sposób nieuczciwy (warta 0,7 zł, a sprzedawana za 32 zł karta) zarobią anonimowe firmy? Popieranie jakiegokolwiek przedsięwzięcia PZPN-u zarządzanego przez Grzegorza Latę, w dobie afery taśmowej, jest działaniem karkołomnym, lekkomyślnym. A później, najłatwiej przyszyć krytykującym tego typu inicjatywy łatkę "kibola".

Zobacz, jak PZPN prezentował Klub Kibica Reprezentacji Polski:

Boniek o Klubie Kibica: Nie dajmy się nabrać

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje