Atakują Skorżę!

Wisła wygrywa mecz za meczem (wyjątkiem remis z Odrą), jako jedyna nie doznała porażki w całym sezonie, a słysząc głosy fachowców, można dojść do wniosku, że "Biała Gwiazda" broni się przed spadkiem.

Nie dziwię się, że trener Maciej Skorża powoli traci cierpliwość, gdy widzi lub słyszy utyskiwania. Ostatnio zapytany przez zatroskanego reportera jednej ze stacji telewizyjnych "W jakim miejscu jest Wisła"? wyraźnie zniecierpliwiony wypalił: "Panie redaktorze! Niech pan spojrzy na tabelę, to zobaczy Pan w jakim miejscu jest Wisła".

Reklama

Jedyne, o co mam pretensję do Skorży i jego podopiecznych to o agresywne zachowanie po czerwonej kartce dla Clebera w meczu z Odrą Wodzisław. Mistrz Polski nie powinien i nie może rzucać się ze wściekłością na sędziego! Nawet jeśli ten popełnia błąd.

Za grę do "Białej Gwiazdy" nie powinniśmy mieć pretensji. Choćby w myśl zasady: "zwycięzców się nie sądzi". A głosy w stylu: "Z taką grą przyszły mistrz Polski nie ma szans na Ligę Mistrzów" są infantylne, a na pewno nieuzasadnione. Choćby dlatego, że NIKT (nawet sami wiślacy) nie wie na ile procent swoich możliwości grają teraz podopieczni Skorży. Piłkarze będą przysięgać, że nie lekceważą rywali, ale mając aż 12 pkt przewagi nad wiceliderem na pięć tygodni przed końcem ligi skąd wziąć maksymalną koncentrację zwłaszcza w starciach ze słabeuszami?! Owszem, sportowej złości nie brakuje Marcinowi Baszczyńskiemu. "Baszczu" nie został powołany do kadry Leo Beenhakkera na mecz z Gwiazdami Ligi, w którym wystąpiły rezerwy rezerw (za wyjątkiem Krzynówka), więc krew się w nim gotuje.

Jasne, jesienią Wisła grała porywająco. Teraz wygląda solidnie i nic więcej. Ale dla Skorży i jego ludzi godzina "zero" wybije dopiero w sierpniu, gdy trwać będzie batalia o Champions League.

Podobają mi się reakcje na ławce trenerskiej Jana Urbana z Legii. Nie patyczkował się z Miroslavem Radoviciem i zdjął go po I połowie. Wprowadzony za Miro Sebastian Szałachowski szybko wypracował gola. Urban odważnie korzysta z młodszych piłkarzy Wysockiego i Rybusa. To kiedyś musi przynieść efekt!

Bohaterem 23. kolejki trudno uznać kogoś innego, niż Tomasza Zahorskiego. Człowiek odkryty w IV lidze przez Wernera Liczkę, a dla kadry - przez Leo zapewnił Górnikowi wygraną w derbach z Odrą. Wyróżnił się też Henry Quinteros pięknym golem na Stadioni Śląskim, po którym "Franz" Smuda mógł odetchnąć. Rajd i gol Baszczyńskiego sprawiły, że "Baszczu" przypomniał mi złote czasy Roberto Carlos (tego z Realu, nie Fenerbahce). Z bramkarzy najlepszy był Jan Mucha - bohater meczu Legia - Korona. Nagrodę Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt przyznajemy też golkiperowi Wisły Mariuszowi Pawełkowi. Z wyprowadzeniem psa z murawy poradził sobie o klasę lepiej, niż z obroną strzału Marka Bażika :-).

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | głosy | mecz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje