Zimna krew mistrza

- Zawsze jest dobrze być na czele. Wtedy wszystko wydaje się łatwiejsze - powiedział triumfator wyścigu o GP Malezji Kimi Raikkonen.

Fin, który broni tytułu mistrza świata, wygrał po raz 16 w karierze. Jego zwycięstwo zdecydowanie poprawiło atmosferę w ekipie Ferrari, która w pierwszych zawodach w Australii zanotowała falstart.

Reklama

- Dziś było świetnie. Właśnie czegoś takiego potrzebowaliśmy - powiedział podczas konferencji prasowej. - Świetnie wystartowałem i utrzymywałem się za Felipe aż do pit-stopu, mając nadzieję, że go wyprzedzę i udało się.

Na torze Sepang panował upał, ale Fin o zimnej krwi stwierdził, że wysoka temperatura nie przeszkadzała mu. - Jak dla mnie warunki nie były najgorsze.

Trzeci finiszował rodak Raikkonena - Heikki Kovalainen. - Nie mam nic przeciwko, aby taka sytuacja jeszcze wiele razy się powtórzyła - cieszył się na mecie 27-letni kierowca, który dopiero drugi sezon ściga się w Formule 1.

INTERIA.PL/AFP
Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | krew

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje