W F1 nie ma lekkomyślności

Dawno minęły czasy, gdy mistrzowie Formuły 1 nie dbali o kondycję. Dziś sprawnością mogą konkurować z olimpijczykami z Pekinu.

Nieżyjący już mistrz F 1 James Hunt znany był ze swych słabości do bankietowania. Na kombinezonach nosił naszywki z napisem "seks, śniadanie mistrzów". W 1985 r. na torze Silverstone mistrza świata 1982 r. Fina Keke Rosberga widziano z cygarem w ustach, przed zajęciem miejsca w kokpicie swego williamsa. Mimo to potrafił, jako pierwszy kierowca F 1, osiągnąć szybkość ponad 258 km/godz. w treningowym okrążeniu. Dziś to nie do pomyślenia, nie toleruje się w F 1 takiej lekkomyślności.

Reklama

Współcześni mistrzowie mają do dyspozycji specjalistę przygotowania fizycznego Aki Hintsa. Był on szefem personelu medycznego fińskiej ekipy olimpijskiej na dwóch igrzyskach - zimowych i letnich. Pracował z taką sławą bieżni, jak dwukrotny mistrz olimpijski na 10 000 m Etiopczyk Haile Gebrselassie. Od 1998 r. zaczął pracę w F 1 z fińskim kierowcą Miką Hakkinenem.

"Zdałem sobie sprawę, że F 1 to jeden z najbardziej wymagających sportów, z jakimi miałem dotąd do czynienia. Ci chłopcy prowadzący swe bolidy to naprawdę czołowi sportowcy świata. Metody treningowe i nauka poprawiła ich poziom sprawności. Dzisiejsi kierowcy McLarena trenują dwukrotnie więcej niż to robiono 10 lat temu. Są znacznie sprawniejsi. Muszą być tacy" - powiedział Hintsa.

Hamilton i jego fiński kolega Heikki Kovalainen ćwiczyli w fińskim Kourtane Sports Institute, akredytowanym w IAAF, w którym pracuje m.in. trener mistrza świata w rzucie oszczepem Tero Pittkaemaekiego. W programie treningowym kierowców F 1 jest właśnie... rzut oszczepem, kajakarstwo i inne sporty wytrzymałościowe. Gimnastyka okazuje się szczególnie korzystna dla poprawienia koordynacji ruchowej i orientacji przestrzennej.

"Zaczynaliśmy, gdy Lewis Hamilton ścigał się w F 3. Wtedy po raz pierwszy przybył do Finlandii. Gdybym miał porównywać Lewisa z biegaczami długodystansowymi to byłoby tak jak porównywanie dnia i nocy. Kierowcy F 1 są za nimi daleko w tyle. Pod względem wytrzymałości mogą być porównywani z hokeistami. To zupełnie odmienne sporty, ale zdolności wytrzymałościowe hokeistów są bardzo podobne do F1, jeśli mierzy się VO2max - pomiar pułapu tlenowego, tj. maksymalnej ilości tlenu w mililitrach, jaką sportowiec może zużyć w minucie na 1 kilogram masy ciała. Sprawniejszy jest ten, kto ma wyższy odczyt" - tłumaczy Hintsa.

"Karierę sportową trzeba budować od dziecka. Czy Lewis lub Heikki byliby dobrzy w innym sporcie? Gdyby zaczęli w wieku 7-8 lat, powiedziałbym, że tak, byliby olimpijczykami. Gdyby Kimi grał w hokeja od dziecka, myślę, że byłby graczem wysokiej klasy. Jest w tym dobry" - powiedział Hintsa.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje