Renault ukarane, ale w zawieszeniu

Zespół Formuły 1 Renault został ukarany wykluczeniem z rywalizacji na dwa lata, ale w zawieszeniu, za polecenie spowodowania wypadku przez Nelsona Piqueta Jr podczas ubiegłorocznego wyścigu o Grand Prix Singapuru.

Były szef zespołu Flavio Briatore został dożywotnio pozbawiony możliwości jakiejkolwiek działalności w Formule 1, a były główny inżynier zespołu Pat Symonds przez pięć lat nie będzie mógł pracować w F1. Decyzje podjęła w poniedziałek w Paryżu Światowa Rada Sportów Motorowych.

Reklama

Podczas wyścigu w Singapurze Piquet otrzymał polecenie uderzenia w ścianę, by zwiększyć szansę na zwycięstwo Hiszpana Fernando Alonso. Gdy brazylijski kierowca został w sierpniu tego roku wyrzucony z Renault za słabe wyniki, natychmiast poinformował o incydencie Międzynarodową Federację Samochodową (FIA).

Przed posiedzeniem Rady spodziewano się nawet bezwarunkowego wyrzucenia teamu Renault z Formuły 1. Zdaniem obserwatorów francuski zespół uniknął surowej kary, ponieważ w ubiegłym tygodniu odeszli z niego zamieszani w aferę Briatore i Symonds. Po przeprowadzeniu dochodzenia Rada uznała, że Alonso nic nie wiedział o poleceniu szefów. Piquet uniknął kary, ponieważ jego zeznania przyczyniły się do ujawnienia skandalu.

"Renault nie tylko naruszył zasady rywalizacji sportowej, ale przede wszystkim naraził życie widzów, innych zawodników oraz swojego kierowcy Nelsona Piqueta Jr. Takie postępowanie zasługuje na bezwzględną dyskwalifikację z mistrzostw świata Formuły 1. Jednak z uwagi na działania podjęte przez zespół na rzecz wyjaśnienia sprawy oraz potępienie osób zaangażowanych w ten incydent Światowa Rada Sportów Motorowych postanowiła zawiesić dyskwalifikację do końca sezonu 2011" - napisano w oświadczeniu Rady.

Prezydent zespołu Renault Bernard Rey przeprosił za incydent. "Bierzemy za to pełną odpowiedzialność i mamy nadzieję, że teraz czekają nas lepsze dni" - powiedział krótko po orzeczeniu Rady. Nie odpowiedział na pytanie o przyszłość jego teamu w Formule 1.

Wyścig o Grand Prix Singapuru, pierwszy przy sztucznym oświetleniu, miał miejsce 28 września. Po przejechaniu kilkunastu okrążeń Piquet uderzył w mur. Po opuszczeniu Renault Brazylijczyk tłumaczył, że kierownictwo teamu nakazało mu spowodowanie wypadku, by zwiększyć szanse na zwycięstwo Alonso. Po wypadku na tor wjechał samochód bezpieczeństwa. Pozwoliło to Alonso, który chwilę wcześniej jako pierwszy zjechał do pit stopu, dogonić stawkę i wyprzedzić mających jeszcze przed sobą tankowanie rywali. Jedenaste miejsce zajął w Singapurze Robert Kubica (BMW-Sauber).

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: grand prix singapuru | Grand Prix | briatore | Piquet | Fernando Alonso

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje