Pietrow: To będzie trudny wyścig

Witalij Pietrow z teamu Lotus-Renault zapowiada ciężki wyścigowy weekend w Indiach dla wszystkich startujących kierowców. Rosjanin po kolizji z Michaelem Schumacherem (Mercedes.GP) w ostatnim GP Korei, wystartuje w niedzielę przesunięty o pięć pól startowych.

To będzie trudny weekend nie tylko dla Rosjanina. Tor w Indiach debiutuje w kalendarzu mistrzostw świata i żaden z kierowców startujący w dzisiejszej stawce nie miał okazji na nim wcześniej rywalizować. Kierowca Lotus-Renault ma już za sobą takie doświadczenie. W ubiegłym sezonie po raz pierwszy rozegrano GP Korei. Także wówczas wszyscy kierowcy, tak naprawdę zapoznali się z charakterystyką i właściwościami toru dopiero na piątkowych treningach. Dlatego, jak tłumaczy Pietrow, najważniejszą rzeczą będzie "wstrzelić" się w ustawienia bolidu.

Reklama

"To będzie trudny wyścig dla wszystkich teamów i kierowców, bo jest rozgrywany na nowym torze, który stanowi dla nas zagadkę. Z identyczną sytuacją mieliśmy do czynienia przed rokiem w Korei i wiem, że bardzo trudno jest przewidzieć wynik rywalizacji. Przygotowaliśmy się jednak na taki scenariusz. Grand Prix Indii będzie dla wszystkich nowym, ciekawym doświadczeniem. Jest to nowy tor, a więc wszyscy mają równe szanse. Najważniejszą rzeczą będzie to, aby optymalnie dobrać ustawienia bolidu. Więcej na ten temat będę mógł powiedzieć dopiero, kiedy przejedziemy na nowym torze odpowiednią liczbę okrążeń. Kiedy zobaczyłem kształt toru, pomyślałem sobie, że nie będzie łatwo, choć z drugiej strony podczas dwóch ostatnich grand prix zaliczyliśmy udane występy. Nie zdobyliśmy co prawda punktów, ale pokazaliśmy na co nas stać" - powiedział Witalij Pietrow.

Dodatkowym kłopotem dla partnera Roberta Kubicy będzie fakt, iż w ostatnim GP Korei Pietrow sprokurował kolizję, w której uczestniczył jego bolid i auto Michaela Schumachera z Mercedes.GP. Sędziowie, po rozpatrzeniu tego incydentu uznali, że wina Pietrowa jest bezsporna i ukarali kierowcę Lotus-Renault przesunięciem o pięć pól startowych podczas zbliżającego się GP Indii. Pietrow przyznał się do błędu i przeprosił swojego rywala, ale decyzji sędziów nie zdołał zmienić. W jednej z ostatnich rozmów kierowca Lotus-Renault, jeszcze raz odniósł się do wydarzeń, które miały miejsce w Korei.

"Na początkowych okrążeniach utrzymywałem bardzo dobrą prędkość. Stoczyłem zaciekły pojedynek, choć muszę przyznać, że tym razem to ja wyeliminowałem Michaela z gry - zwykle to on eliminuje mnie! Przeprosiłem go za incydent dodając, że taka jest specyfika wyścigów. Bardzo żałuję, że wszystko tak się skończyło, bo miałem doskonałą pozycję i walczyłem o miejsce w czołówce stawki. Jesteśmy rozczarowani wynikami zdobytymi w Korei, ale mamy też kilka powodów do zadowolenia" - wspominał Pietrow.

Jak wobec tych faktów będą wyglądać przygotowania Rosjanina do zbliżającego się GP Indii, oraz sam wyścig ?

"Przyjedziemy trochę wcześniej niż zwykle, bo nie znamy jeszcze tego toru. Niestety, z powodu kraksy z Michaelem podczas Grand Prix Korei, wystartuję w wyścigu z pola dalszego o pięć miejsc niż wywalczę w kwalifikacjach. Aby zaliczyć udany występ, muszę pokazać naprawdę dobrą formę" - stwierdził kierowca Lotus-Renault.

Dowiedz się więcej na temat: Witalij Pietrow | Renault | Robert Kubica

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje