GP Monaco: Kubica wskoczy na podium?

Robert Kubica zajął 5. miejsce podczas Grand Prix Monaco na ulicznym torze w Monte Carlo. Może się jednak okazać, że kierowca teamu BMW Sauber wskoczy na podium.

Wszystko przez groźbę dyskwalifikacji dwóch bolidów McLarena z powodów tzw. "team orders" czyli polecenia zespołu. Szefowie najmocniejszych zespołów przez radio informowali kierowców, który ma ustąpić miejsce liderowi ekipy podczas wyścigu. Najsłynniejszy incydent tego typu miał miejsce w 2002 roku podczas Grand Prix Australii. Rubens Barichello przepuścił wówczas Michaela Schumachera. Od tego momentu "team orders" jest zabronione.

Reklama

Angielskie media informują, że taka sytuacja miała miejsce w Monte Carlo. Początkowo strategia Lewisa Hamiltona przewidywała jeden postój. W trakcie wyścigu strategia została zmieniona na dwa "pit-stopy", które umożliwiły końcowy triumf dwukrotnemu mistrzowi świata Fernando Alonso. "Marzenia Lewisa o zwycięstwie zostały zniszczone przez jednego człowieka. To Ron Dennis, szef zespołu, okradł młodego kierowcę z dumy i radości ze zwycięstwa" - można przeczytać w angielskiej prasie.

FIA prowadzi śledztwo w tej sprawie. Gdyby McLareny zostały zdyskwalifikowane, zwycięzcą wyścigu zostałby Felipe Massa, przed Giancarlo Fisichellą i Robertem Kubicą.

Fakt/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: monte carlo | Grand Prix | gp monaco | podium | Monaco | Robert Kubica

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama