Chcą ukarania Mosleya

Niemieccy producenci bolidów Formuły 1 Mercedes i BMW zajęli wspólne stanowisko i żądają od Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA), by w stosunku do swojego prezydenta Maksa Mosleya wyciągnęła konsekwencje.

"Chodzi nam o to, by zostały wszczęte odpowiednie kroki w stosunku do Mosleya jako człowieka i jako prezydenta FIA. Ten skandal odbije się na całym sporcie motorowym. Oczekujemy konkretnej reakcji odpowiedzialnych za to gremiów FIA" - można przeczytać w oficjalnym oświadczeniu na co dzień rywalizujących ze sobą marek samochodowych.

Reklama

Również Honda uważa, że FIA powinna jak najszybciej zareagować.

"Wymagamy, by poważnie zajęto się całą sprawą. Nie można tego lekceważyć i wszystkie dowody powinny być skrupulatnie sprawdzone. Wierzymy w to, że decyzja jaka zostanie podjęta będzie miała przede wszystkim na względzie dobro F1 i całego sportu motorowego. Jesteśmy zdegustowani i obawiamy się, że na całej aferze najbardziej ucierpi dobra reputacja F1" - oświadczyli Japończycy.

Jak mówi status i regulamin FIA nie jest możliwe odwołanie prezydenta federacji z jego funkcji. Może uczynić to tylko on sam, podając się do dymisji.

Sam zainteresowany nie chce wypowiadać się na ten temat, ale zaprzecza wszelkim zarzutom, które są mu stawiane.

"To, co zostało przedstawione w gazecie w żadnym elemencie nie odpowiada prawdzie. Moi adwokaci zajmują się już tą sprawą" - oświadczył w liście do FIA Mosley.

Brytyjski tabloid "News of the World" opublikował w piątek pikantne zdjęcia z orgii seksualnej, w której uczestniczył 67-letni prezydent FIA.

Max Mosley od 1960 roku jest żonaty. Jego ojciec Oswald, który zmarł w 1980 roku, był przed 1939 rokiem jednym z założycieli Brytyjskiego Związku Faszystów.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: fia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje