"Wszędzie tylko nie w Polsce!"

"Nie mam nic do Polaków. Ci których spotkałem w Warszawie byli wspaniali, ale nie sądze, żeby byli zdolni zorganizować walkę, jeśli w ringu jest jeden z nich" - mówi Steve Cunningham, który przed rewanżową walką z Krzysztofem Włodarczykiem o tytuł mistrza świata IBF żąda, aby Polska została wyłączona z listy krajów, gdzie może się odbyć ten pojedynek.

Najbardziej agresywną postacią w obozie Cunninghama jest jego trener Richie Giachetti: "Polska komisja sportowa powiedziała nam cztery dni przed walką, że zastępuje włoskiego sędziego punktowego sędzią z Polski, pomimo faktu, że ten ostatni nigdy nie punktował walki o tytuł mistrza świata. Kiedy wniosłem sprzeciw, powiedziano mi, że jeśli się nie zgodzę, to walki nie będzie. W życiu czegoś takiego nie widziałem" - argumentuje w oświadczeniu trener "USS" Cunninghama.

Reklama

Don King twierdzi, że co prawda nie ma problemu ze sposobem w jaki przebiegała walka, ale rewanż powinien się odbyć w kraju mającym większe tradycje i doświadczenie, a także umiejetność przestrzegania akceptowanych reguł niż Polska. "By zapewnić przestrzeganie reguł fair play i zapobiec choćby podejrzeniom nieprawidłowości, IBF powinnna zapewnić obu pięściarzom przeprowadzenie rewanżu w miejscu dającym im równe szanse. Po tych wszystkich kontrowersjach związanych z pierwszą walką, jedyną słuszną decyzją byłoby przeprowadzenie rewanżu w innym miejscu. Taka decyzja powinna zostać podjęta przez IBF jeszcze przed przeprowadzeniem przetargu na organizację walki rewanżowej" - twierdzi King.

Ta ostatnia ma się odbyć już 6 marca, a już teraz wiadomo, że nie obędzie się bez przepychanek. Strona Dona Kinga zaproponowała Andrzejowi Wasilewskiemu, promotorowi Krzysztofa Włodarczyka równy podział wynagrodzenia dla pięściarzy, ale zdaniem Wasilewskiego, była to propozycja nie do przyjęcia. "Zgodnie z przepisami IBF mistrzowi świata należy się 75 procent, challengerowi 25 procent. Takie też jest nasze stanowisko - Krzysiek ma dostać 75 procent, reszta jest dla Cunninghama" - mówi Andrzej Wasilewski, który nie wyklucza również, że może sam, bez udziału Dona Kinga zorganizować walkę na terenie Stanów Zjednoczonych, nawet w Chicago.

Alan Hopper, szef prasowy Don King Production potwierdził, że propozycja równego podziału została odrzucona, dodając jednak, że "zanim nie ma ostatecznej decyzji IBF, nie chcemy się wdawać w niepotrzebne spekulacje. Będziemy stali po stronie naszego boksera i bronili jego interesów - o tym nikogo nie trzeba chyba przekonywać". Jak na razie obie strony są zgodne tylko co do jednego - najlepiej, żeby walka odbyła się w maju.

Przemek Garczarczyk

Dowiedz się więcej na temat: Steve Cunningham | procent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje