Władimir Kliczko: Jesteśmy z Ligi Mistrzów

"O stanie swojego zdrowia wolałbym rozmawiać tylko ze swoim lekarzem" - mówi mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimir Kliczko, który 11 grudnia w Mannheim miał bronić swoich pasów w walce z Dereckiem Chisorą.

Na przeszkodzie w rozegraniu pojedynku stanęła kontuzja mięśni brzucha 34-letniego Ukraińca.

Reklama

Młodszy z braci Kliczko po raz ostatni wychodził na ring we wrześniu, kiedy to w 10. rundzie znokautował Samuela Petera. Po walce menedżer Nigeryjczyka przytoczył słowa podopiecznego, który stwierdził, że nie chce już nigdy walczyć z Witalijem bądź Władimirem, bo są pięściarzami innej kategorii. Jak komentuje to mistrz świata? "Wspólnie z bratem rzeczywiście należymy do innej ligi pięściarzy. Miło, że przyznają to nasi najlepsi przeciwnicy, tacy jak Samuel Peter. Tak, jesteśmy z Ligi Mistrzów!" - mówi Władimir.

"Dr Stalowy Młot" wyjaśnił również, dlaczego ukraińscy bracia tak rzadko walczą w USA. "Po pierwsze, w zeszłym roku w Stanach walczył Witalij. Odpowiadając dokładniej, jest takie przysłowie: "Ryba szuka tam, gdzie głębiej, człowiek tam, gdzie lepiej". Wybierając miejsca naszych walk, zachowujemy się jak promotorzy. Na to, gdzie odbędzie się walka, składa się wiele elementów - zainteresowanie publiczności walką, dostępność wolnych obiektów, zainteresowanie telewizji odnoście telewizyjnych transmisji i tak dalej" - wymienił Kliczko, którego ostatnią walką w USA było starcie z lutego 2008 roku, kiedy to w nowojorskiej Madison Square Garden wygrał na punkty z Sułtanem Ibragimowem.

Dowiedz się więcej na temat: mistrz świata | "Mistrz" | Kliczko | IBF | boks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje